MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Zapiski księdza

Piątek, 1 lipca 2011

Nie przegrywam popełniając zło, kiedy towarzyszy mi skrucha serca z racji takiego postępowania. Uznając swój grzech i żałując za niego, dorastam do wolności od niego.

Uczę się wygrywać, przegrywając. Uczę się czystości, doświadczając nieczystości.

Bóg patrzy na to, czego naprawdę chcę, a nie na to, że mi nie wyszło już kolejny raz.

Sobota, 2 lipca 2011

Dobre przeżywanie ran, to błogosławienie Pana za wszystko, co mi dał lub dopuścił.

Niedziela, 3 lipca 2011

Otwarty jestem wtedy, kiedy otwarte jest moje serce. Otwiera się ono, gdy uwielbiam Boga zarówno w radości, jak i w smutku. To mój „sposób” na zachowanie otwartego serca.

Uwielbianie chroni moje serce przed zamknięciem się w bólu, chroni je przed perfidią Złego, który wykorzystuje mój ból do tego, by zamknąć moje serce w złorzeczeniu, żalu, gniewie.

Uwielbianie Boga jest dla mnie najlepszą ochroną serca przed zamknięciem.

Poniedziałek, 4 lipca 2011

Św. Katarzyna ze Sieny napisała: "Im większa jest miłość, tym głębszy jest ból i męka; boleść rośnie w miarę miłości".

Doświadczenie bólu znoszonego dla Jezusa, może pogłębiać moją miłość do Niego.

Wtorek, 5 lipca 2011

Kiedy dziękuję Bogu za wszystko, jestem świadomy tego, że dobrze przeżywam swoje życie. Uwielbiając Go, mam otwarte serce, bez względu na jakość doświadczeń.

Gdybym przestał wielbić Boga, zamknąłbym swoje serce. W takich sytuacjach doświadczałem ataków złego ducha, który prowokował do myśli i uczuć żalu oraz gniewu.

Środa, 6 lipca 2011

Rozpoznaję bliskość z drugą osobą wtedy, kiedy raduję się jego radością i jestem mu pomocą w chwilach zatroskania i potrzeby.

Dążę do tego, aby być wspierającą go ręką i pocieszającym sercem.

Czwartek, 7 lipca 2011

Nie stawiając innym granic dostępu do siebie, w krótkim czasie odczułem, jak była wysysana ze mnie energia, radość, siły i chęci do życia.

Poznałem, jak istotna jest równowaga między zachowaniem granicy bliskości, a jej przekraczaniem.

Piątek, 8 lipca 2011

Częściej zwracam uwagę na człowieka, który emanuje niechęcią do życia, tym wszystkim, co go zatruwa i obciąża.

Dopuszczając drugą osobę zbyt blisko siebie w wymiarze uczuć, emocji i przeżyć duchowych, zostałem obciążony tym, czym ona była obciążona. Odkryłem jej myśli, odczucia i rozumienie pewnych spraw bardzo silnie obecne we mnie.

Okazało się, że nie tylko emocje danej osoby przeniknęły do mojego serca, ale i jej ciemne strony.


« poprzednia -   1  2  3  4   - następna »


Liczba wyświetleń strony: 10678671 * Liczba gości online: 29 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-20
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC