MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Zapiski księdza

Czwartek, 1 lipca 2010

Nie mogę rezygnować z marzeń.

To właśnie moje marzenia, tęsknoty, pragnienia sprawiają, że serce jest wrażliwe, kruche, bezbronne, ale dzięki temu głęboko czujące i przeżywające powołanie i miłość.

Takie serce staje się zdolne do bliskości z Bogiem i z człowiekiem.

Piątek, 2 lipca 2010

Moją najpiękniejszą wizytówką jest obraz Boga, jaki noszę w sercu.

Sobota, 3 lipca 2010

Jest prawdą, że czas nocy wiary jest walką z siłami demonicznymi. To szatan sprowadza udrękę, skłaniając do zwątpienia.

Potrzebuję modlitwy, aby nie słuchać diabła, który pojawia się jako mistrz kłamstwa.

Postrzegam ten okres, jako czas szczególnej więzi i wspólnoty z niewierzącymi, którzy utracili dar wiary.

Niedziela, 4 lipca 2010

Przychodzi taka chwila, iż to, co powinno być moją największą radością, czyli spotkanie z Bogiem, staje się największą udręką.

Wydaje się, że Bóg żąda ode mnie więcej, niż jestem w stanie uczynić.

Wzrasta w moim sercu ból powodowany żalem za grzechy.

Poniedziałek, 5 lipca 2010

Odczuwając przyjemność, uwalniam się od samotności; stać mnie na więcej w tym, co dotychczas było trudne lub przykre.

Podobnie jak przykrość, tak i przyjemność jest czynnikiem kształtującym moją osobowość. Wiem, że jedno i drugie doznanie jest niezbędne, aby stawać się dojrzałym.

To mój stosunek do przyjemności pokazuje, na ile jestem człowiekiem dojrzałym uczuciowo, ale i duchowo.

Wtorek, 6 lipca 2010

Są przyjemności, które uznaję za złe w moim życiu. Określam je w taki sposób, ponieważ uzależniają mnie od siebie.

Przychodzą i zmuszają mnie, abym z ich „usług” korzystał. Trwają chwile, a wnoszą niepokój, rozdrażnienie, złość.

Środa, 7 lipca 2010

Życie bez przyjemności, podobnie jak pozbawione radości, nie jest w pełnym tego słowa znaczeniu życiem.

Doceniam przyjemność w dniach męczącego smutku czy przeżywanej przykrości.

To przykrość uczy mnie cenić przyjemność.

Czwartek, 8 lipca 2010

Mój osobisty rytm, według którego myślę, odczuwam, żyję, jest wyrazem woli Bożej. Żyjąc w szybszym lub wolniejszym tempie niż w takim, nie żyję Jego wolą.

Wola Boża nigdy mnie nie pobudza do nerwowości czy paniki! To moje iluzje nakazują mi wierzyć, że koniecznie muszę zrobić pewne rzeczy w określonym czasie.

Wszystko ma swój czas.


« poprzednia -   1  2  3  4   - następna »


Liczba wyświetleń strony: 10678686 * Liczba gości online: 25 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-20
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC