MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Zapiski księdza

Środa, 1 lipca 2009

Poznaję, że szukanie przeze mnie zdrowia duchowego tak naprawdę było i jest nieuświadomionym dążeniem do pokoju serca. Nie wiedziałem, że pokój serca można znaleźć w słabości. Czeka on w tych miejscach serca, które są najbardziej zranione, najbardziej wrażliwe, pełne cierpienia i lęku.

Czwartek, 2 lipca 2009

Wczoraj usłyszałem słowa: "Aby cokolwiek osiągnąć w życiu, trzeba codziennie pokonywać swój strach".

Piątek, 3 lipca 2009

Nie chcę uzależniać moich wyborów od tego co piękne czy brzydkie, od tego, co budzi we mnie sympatię czy antypatię, fascynację czy odrazę.

Myślę dzisiaj o darze "świętej obojętności", czyli o pragnieniu tego, czego chce mój Pan. To moja droga do wolności: stawać się panem własnych myśli i pragnień, uczuć i zachowań.

"Święta obojętność" zapewni mi stan wewnętrznej równowagi duchowej. W takiej sytuacji mam głęboką ufność, że nie pozwolę nikomu (ani niczemu) wywierać na siebie złego wpływu.

Sobota, 4 lipca 2009

Uświadamiam sobie, że przychodzi taki etap w życiu, że nie chcę już dokonywać wyborów między tym, co złe a dobre, lecz między tym co dobre, a lepsze.

Stąd pojawiające się silne pragnienie dążenia do tego co lepsze, owocniejsze i doskonalsze.

Niedziela, 5 lipca 2009

Porządkuję życie przez głębokie uświadomienie sobie swoich prawdziwych pragnień, przyjęcie tego, czego chce Bóg oraz wybieranie tego, co pomaga Boga chwalić, czcić i Jemu służyć.

Poniedziałek, 6 lipca 2009

Nie miałem wpływu na to, w jakiej rodzinie przyszedłem na świat, w jakiej sytuacji ekonomicznej znajdowali się moi rodzice, jakie możliwości rozwoju duchowego oraz intelektualnego stanęły przede mną. Mogę jednak zmieniać siebie, stawiać sobie cele bliższe i dalsze. Jeżeli wymagam od siebie, jeżeli jestem twórczy, nieustannie szukający nowych rozwiązań, odnajduję radość życia.

Nie jest mi potrzebne litowanie się nad sobą lub pobudzanie innych do współczucia, do użalenia się nad moją sytuacją życiową, czy też zrzucanie winny na niekorzystne okoliczności. Nie tyle potrzebuję użalania się nad sobą, ile uporania z sytuacjami, w których czuję się nieszczęśliwy.

Wtorek, 7 lipca 2009

Szukając doskonałości siebie, nie mogę odnosić zwycięstw. Szukanie Boga prowadzi mnie do zwycięstw. Odczuwam przepływającą moc Bożą i Jego pokój w sercu. Równocześnie dostrzegam w sobie słabość, lecz ona mnie nie zniechęca do siebie samego, do tego wszystkiego, do czego zachęca Bóg.

Lękając się popełnienia błędu, a przede wszystkim nie wyrażając zgody na możliwość jego popełnienia, pozwalam na to, aby opanował mnie lęk. Nie chcę lękać się zła, dążąc do dobra. Nie chcę bać się możliwości popełnienia grzechu, gdyż to, czego się obawiam, całkowicie skupia na sobie moją uwagę.

Lękając się złego ducha, dopuszczam go do siebie, odczuwam bezwład serca i niemożność dokonania wyboru potwierdzającego oddanie się Panu. Lękając się grzechu, zajmuję się grzechem. Wprowadzając w serce bojaźń Bożą, czyli szacunek do Tego, który powierzył mi samego siebie, adoruję Boga.

Jeśli nie chcę niczego przegrać nie będę mógł wygrać tego, co istotne dla życia. Pragnienie idealnej harmonii sprawia, że lękam się podjęcia mądrej decyzji.

Środa, 8 lipca 2009

Żyć mogę jedynie tym, co mnie przemienia. Nie chcę gromadzić w sobie przeżyć zbędnych, niepotrzebnych, mających ujemne skutki dla serca, ducha, dla zbawienia.

Złym rozwiązaniem jest otrzymywanie wszystkiego w stanie gotowym, bez trudzenia się, bez poszukiwania i dokonywania wyborów. Moje życie, to przyjmowanie jednych treści a stawianie oporu innym.

Ciągle poznaję, co należy przyjąć, a czego nie dopuścić do własnego serca, do swojej duszy. Nie mogę być wiernym Bogu nie będąc zdolnym do sprzeciwu wobec wszystkiego, co jest przeciwko Niemu.


« poprzednia -   1  2  3  4   - następna »


Liczba wyświetleń strony: 9474439 * Liczba gości online: 24 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-26
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC