MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Zapiski księdza

Poniedziałek, 1 czerwca 2009

W życiu nie są najważniejsze nakazy i zakazy. Szczególnie myślę o doświadczaniu Boga, smakowaniu w Jego słowie. Istotne jest otwieranie człowieka na prawdę, na mądrość, na to, co doprowadzi do wewnętrznego poruszenia serca.

Nie tyle istotne jest to, aby pouczać, lecz otwierać na rozeznanie. Pomóc rozeznawać w tym, co wybrać. "Każdy człowiek ma zdolność odróżniania dróg od bezdroży" (Mistrz Eckhart).

Nauczyć człowieka rozeznawania to doprowadzić do przebudzenia w nim tej zdolności, aby odróżniał prawdę od nieprawdy, posłuszeństwo prawdziwe od posłuszeństwa nieprawdziwego, dobrą modlitwę od złej modlitwy.

Dlaczego rozeznawać? Aby stawać się szczęśliwym. Ludzie szczęśliwi wprowadzają nas w umiejętność rozeznawania.

Wtorek, 2 czerwca 2009

Bóg jest Pocieszycielem ludzi samotnych. "Pocieszenie" (łac. consolatio) oznacza, "bycie - razem w samotności".

Kiedy Bóg pociesza, samotność przestaje być samotnością. ON jest zawsze najbliżej człowieka.

Środa, 3 czerwca 2009

Jedną z pokus, której doświadczamy, jest bycie kimś znaczącym, czynienia czegoś, co jest potrzebne i może być docenione przez innych. Angażujemy się o tyle, o ile osiągniemy przez to określoną wydajność. Pokusa bycia wydajnym staje się dla wielu podstawą zaangażowania.

Inną pokusą jest silne pragnienie bycia kimś szczególnym. Odczuwamy ją jako silną potrzebę zrobienia czegoś niezwykłego, nadzwyczajnego, co skłoniłoby innych do uwierzenia Bogu.

Kolejną z pokus jest walka o to, co wyjątkowe, co nas wyróżnia spośród innych, daje nam władzę. Czynimy to z wewnętrznym przekonaniem, że to wszystko robimy dla Królestwa Bożego, że taka jest wola Boża wobec nas. Nie chcemy uwierzyć, że służymy nie naszą siłą, lecz naszą bezsilnością.

Czwartek, 4 czerwca 2009

Usłyszałem w jednym z filmów ciekawe zdanie: "Naucz się być silny, kiedy inni okazują słabość".

Piątek, 5 czerwca 2009

Daj sobie prawo do chwil zwątpienia. Nie próbuj zawsze i wszędzie być ufny, na poziomie, bez zastrzeżeń, mocny i odważny, heroiczny i kochający. Udziel sobie prawa do tego, aby być słaby, bezradny czy bezsilny. Okaż sobie serce, ulituj się nad Tobą. To jest praktyczny wyraz miłosierdzia. Pokochaj swoje człowieczeństwo.

Bóg mnie kocha, ale tego nie przeżywam. Wiedza nie zmienia, choć jest prawdziwa i piękna. To, że wiem, nie czyni mnie osobą mającą dla siebie trochę serca, czułości, ciepła, zrozumienia.

Nie myśl w kategoriach, że nie jesteś godny miłości Boga, skoro On uznał inaczej. Przestań patrzeć choć na chwilę własnymi oczyma na siebie, dopóki twoje spojrzenie nie zostanie uzdrowione. Spójrz na siebie oczyma Tego, który Cię kocha bez żadnych twoich zasług, szczególnych wyczynów moralnych czy zdobyczy duchowych szczytów.

Sobota, 6 czerwca 2009

Bóg kocha mnie względu na to, jak żyję. Jego miłość jest bezwarunkowa. Nie stawia warunków wstępnych, nie uzależnia swojej miłości od naszego dobrego sprawowania się w sferze moralnej czy duchowej.

Jestem kochany nie za coś, ale dlatego, że zostałem uznany za godnego Jego największej miłości. Proszę o odwagę kochania siebie nie za coś, nie wtedy, aż będę podobał się samemu sobie i z satysfakcją wystawię sobie wysoką notę moralną.

Bóg nie chce, abym był okrutny dla samego siebie.

Niedziela, 7 czerwca 2009

Jestem skoncentrowany na swojej słabości, nie zaś na Bożej miłości. Tymczasem miłość Boga jest traktowana po macoszemu, a słabość po salonach serca się przechadza. Nie potrafię poradzić sobie, ponieważ nie chcę odstąpić od myślenia nie mającego nic wspólnego z myśleniem ewangelicznym. Myślenie wymaga nawrócenia. Odchodzę od myśli, które zatruwają.

Pomiędzy moim myśleniem, a tęsknotami i marzeniami serca jest ogromna przepaść. Idę w takim kierunku, jakim myślom pozwalam się prowadzić. Potrafić, to odejść od myślenia, które nie pozwala mi okazać serce samemu sobie. Współczuję innym, lecz wobec siebie takiej postawy nie praktykuję.

Poniedziałek, 8 czerwca 2009

Karanie siebie za chwile słabości i zwątpienia to klasyczny przykład perfekcjonizmu. Nie powinienem skupiać się na rozproszeniach, lecz na słuchaniu Pana i mówieniu do Niego. Ważne jest skupienie się na Bogu, nie zaś na trosce o jakość modlenia się.

Bóg mówi również w rozproszeniach, w niesmaku, który pojawia się łącznie ze słabo ocenianą modlitwą. Obawa przed modlitwą może być owocem kuszenia. Nie chcę tego, czego się boję. Jeśli z przeżywaniem określonych rzeczywistości łączy się lęk, albo znudzenie lub poczucie bezsensu, jałowości, często z takich aktów rezygnujemy.


« poprzednia -   1  2  3  4   - następna »


Liczba wyświetleń strony: 10708027 * Liczba gości online: 15 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-22
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC