MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Zapiski księdza

Wtorek, 30 czerwca 2009

"Święci, którzy osiągnęli już dojrzałość wewnętrzną, to istoty zranione, ograbione, niemal kalekie po zakończeniu walki z aniołem, lecz promieniejące nadprzyrodzoną pięknością i równowagą ducha, których źródłem jest właśnie ta harmonia" (Brat Efraim).

Nie tyle powinienem walczyć z innymi, choćby czynili zło, lecz z samym złem, z którym człowiek się zmaga. Moim przeciwnikiem nie jest człowiek, lecz szatan, grzech, nieprawość.

Wielką pokusą jest życie w nieustannym niezadowoleniu, pretensjach, poczuciu skrzywdzenia. Ja krzywdziłem innych, inni krzywdzili mnie. Nie można tym żyć, lecz konieczne jest rozeznanie, komu bardzo zależy na takim stanie mojego ducha i serca. Im więcej zła, tym większe jest wołanie o miłość i przebaczenie.

Kiedy medytuję dzisiejszą Ewangelię dociera do mnie prawda o tym, jak łatwo można zgorszyć się Chrystusem, Kościołem, kapłanem. Potrzeba wielkiej wiary, aby czynnik ludzki będący słabością i grzesznością nie przesłonił piękna mądrości Bożej.

Poniedziałek, 29 czerwca 2009

Najcenniejszą sprawą w mojej wierze jest to, że Bóg mi zaufał, jestem Jego umiłowanym. Odczuwam, że również ja ufam Jemu, ponieważ wybieram to, co się Jemu podoba, co dla Niego jest miłe.

Są chwile, kiedy przychodzi czas błądzenia, ale i czas wielkiej tęsknoty za Bogiem. Ważne okazują się słabości, niewierności, upadki dla uświadomienia sobie, jak wielkie znaczenie w moim życiu ma bliskość Jezusa.

Wierząc, odczuwam w sobie wielką wrażliwość na Boga. Pojawiające się przeciwności bolą, lecz równocześnie oczyszczają z iluzji, iż Bóg będzie robił za mnie to, co jest moją powinnością. Decyduję, wybieram, mylę się, błądzę, modlę się, odczuwam gniew, smutek, radość, niezadowolenie, odczuwam frustrację, złość. Modlitwa tymi uczuciami dobrymi i złymi pozwala wytrwać przy Bogu. Takie życie w wierze. Nie rzecz w tym, aby ono było bezbłędne, lecz potrzebna jest świadomość, że zawsze można powrócić, zawsze Bóg czeka i zawsze przyjmie.

Wiara to odpływy i przypływy, odchodzenie i wracanie, zarozumiałość i skrucha, czynienie drugiemu krzywdy i pojednanie. Bez Niego wszystko, co spotykam jest plewą, która nie nakarmi w chwilach głodu.

Niedziela, 28 czerwca 2009

Ważne jest nie idealizowanie tych, którzy w jakikolwiek sposób stali się bliscy mojemu sercu. Z ich powodu mogę doświadczyć wielkiego rozczarowania i cierpienia. Jest we mnie przeświadczenie, że nie ma ludzi idealnych, a mimo tego chcę ich spotkać.

Ideały pragnę w sobie nosić, przeżywać je i w miarę możliwości nimi żyć. Nie powinienem jednak uczynić ideału wartością absolutną, celem samym w sobie, ponieważ może się okazać, że moje oczekiwania są utopijne.

Wyobrażam sobie człowieka, którego kocham i darzę wielkim zaufaniem, że nigdy mnie nie zawiedzie. Gdy jednak doznam bolesnego rozczarowania, popadam w zgorzknienie i zamknięcie się w sobie.

Skupiam się nadmiernie na winie i wadach drugiej osoby. Ustawiam się w pozycji, która nie pozwala mi dostrzec mojej własnej odpowiedzialności za powstałą sytuację.

Nie mogę czasem pogodzić się z tym, że ktoś nie okazał się być na miarę mojego wyobrażenia. Nie spełnił moich oczekiwań. Nie okazał się tym, jakim go chciałem widzieć. Gdy ktoś mnie zawiódł, otwierają mi się oczy na to, kim naprawdę ta osoba była dla mnie. Gdy na kimś się zawiodłem odkrywam, że wystawiłem swoim postępowaniem drugą osobę na próbę ponad jej siły.

Sobota, 27 czerwca 2009

Modlić się, to ćwiczyć pragnienia. Bóg poszerza w modlitwie moje pragnienia, a przez to powiększa serce i ducha.

Modląc się, staję się otwartym na Boga i na ludzi. W niej odkrywam to, o co powinienem Go prosić.

Kiedy poznaję w sobie silne pragnienie Boga, poznaję też dar kochania, udzielony przez Niego.

Piątek, 26 czerwca 2009

Wierność rozwija się przez ćwiczenie pragnienia. Jest to rozrost we mnie pragnień Bożego Serca. Serce rozszerzone i oczyszczone z pragnienia niewierności, może być wierne. Wierność wymaga ode mnie oczyszczenia pragnień i oczekiwań wypełniających serce.

Będę wiernym, będąc wrażliwym na Boga; będę wierny Bogu, jeśli zgodzę się na bolesne uwalnianie serca od ukrytych w nim kłamstw. Kłamstwa, są zwodzeniem siebie i zabijaniem wierności.

Wierność wprowadza w poznanie Boga oraz w doświadczenie mocy i mądrości wiary.

Czwartek, 25 czerwca 2009

Wierność polega na byciu tam, gdzie być powinienem.

Potrzebne jest zwycięstwo wierności nad niewiernością, jak wolności nad niewolą.

Wierność zakłada rozwój duchowy i moralny. Brak rozwoju, to równocześnie brak wierności.

Wierność rodzi się z wiary. Uzdalnia ona do przekazywania wiary, do emanowania nadzieją.

Wierny jest ten, którego zaspokaja Nieskończony.

Środa, 24 czerwca 2009

Sytuacja, w której się znajduję wpływa na moje przeżycia.

Jestem odpowiedzialny za to, jak się czuję, o czym myślę, co mówię, jakich wyborów dokonuję.

Wybieram własne przekonania, a z nich rodzą się moje doświadczenia. W zależności od tego jaką treścią napełniam mój umysł, na co patrzą moje oczy, czego słucham, tym żyje moje serce. Moje życie w pokoju albo w stanie niepokoju jest zależne, między innymi, od tego, co chłoną moje zmysły.

Wtorek, 23 czerwca 2009

Kiedy nie ma we mnie nadziei może to oznaczać, że jeszcze nie spotkałem naprawdę Jezusa. Brak nadziei wskazuje na życie w ciemnościach, których nie zawsze jestem świadomy. Przedłużający się smutek jest widomym znakiem braku życia nią.

Odzyskanie nadziei jest dla mnie tożsame z odzyskaniem życia. Podstawą jest poznanie Boga. To mnie ożywia. Mając Boga w sercu, noszę też i nadzieję. To ona daje odczucie wolności. Spotkanie nadziei jest głębokim spotkaniem z Chrystusem. Jedynie On wskazuje drogę życia, a tym samym daje nadzieję.


« poprzednia -   1  2  3  4   - następna »


Liczba wyświetleń strony: 9474368 * Liczba gości online: 21 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-26
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC