MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Zapiski księdza

Niedziela, 1 lutego 2009

Boimy się miłości. Tłumimy w sobie pragnienie miłości, ponieważ przypuszczamy, że przyjęcie jej i rozwinięcie spowoduje wielkie cierpienie i doprowadzi do skomplikowania życia naszego i innej osoby. Tłumimy nasze pragnienia.

Doprowadzać do tłumienia pragnienia miłości konsekwentnie łączy się z tłumieniem pragnienia Boga. Stłumione pragnienia będące podstawowymi dla naszego życia rzuca nas w objęcia pragnień niebezpiecznych, z którymi sobie nie możemy poradzić. Stają się one jakby rekompensatą pragnień stłumionych. Niebezpieczeństwo takiego postępowania z pragnieniami polega na tym, że możemy uzależnić się od pragnień będących zaprzeczeniem życia w miłości i czystości.

Poniedziałek, 2 lutego 2009

Należy powrócić do praktykowania radości z dawania. Szczęście nasze nie jest zależne od tego, co posiadamy, lecz od tego, czym się dzielimy. To, co dajemy, jest nam pomnożone, dodane w obfitości.

Dawanie uwalnia nas od nieuporządkowanego brania, pozbawiania innych tego, co nam się nie należy, czego nie powinniśmy brać nawet, jeśli ktoś chce nam dać coś z siebie. Zarówno w dawaniu jak i przyjmowaniu obowiązuje zasada odpowiedzialności i zdolności zagospodarowania otrzymanego daru. Posiadamy jedynie to, co przyjęliśmy w wolności. W dawaniu jest dla nas ukryty skarb radości i pocieszenia.

Potrzeba dając, nie ranić własnymi namiętnościami, a przyjmując, samemu nie ubożeć duchowo i moralnie. Porządkowanie uczuć dokonuje się przez dawanie siebie innym. „Kiedy nasze serce jest przepełnione uprzedzeniami, zmartwieniami, zazdrościami, nie ma w nim zbyt wiele miejsca dla obcego” (Henri J.M. Nouwen).

Wtorek, 3 lutego 2009

Nasze poczucie wartości nie możemy uzależniać od ludzi, od relacji z nimi, które są tak zmienne. Uzależnieni od osób bliskich, od przyjaciół, stajemy się smutnymi. Konieczne jest uniezależnienie się od ich listów, telefonów, obecności.

Środa, 4 lutego 2009

Patrząc na Jezusa z miłością, „przejmujemy”, wchłaniamy w siebie Jego odczucia. Identyfikujemy się z Jego pragnieniami i dążeniami. Jego świat staje się nam tak bliski, że odczuwamy w sobie pragnienie zamieszkania w Nim.

Odniesienie do Pana urealnia nasze nadzieje i tęsknoty. Wiemy to, czego chcemy, co warto chcieć, co odpowiada najgłębszym naszym pragnieniom. W „smakowaniu rzeczywistości duchowych” jest moc wytrwałych pragnień i dążeń w stawaniu się podobnym do Jezusa. „Smak” tego, co duchowe, zbliża nas do Niego. Dokonuje się ożywienie naszych relacji. Przestajemy liczyć czas, „tracąc” go dla Boga.

Czwartek, 5 lutego 2009

Uczuciami, jakie się w nas pojawiają, należy się modlić. Modlące się ciało i umysł i serce i wyobraźnia i uczucia – stają się kochającymi.

Czystymi stajemy się przez wielbienie Chrystusa również tym, co jest naszym niepokojem. Potrzeba zwrócenia się z miłością ku temu, co jest naszą cielesnością, uczuciowością i zmysłowością.

Piątek, 6 lutego 2009

Najważniejsze to iść naprzód, bez względu na to, co podpowiada nam nasze zniechęcenie i poczucie rezygnacji. Pozostanie na dotychczasowym miejscu skazuje nas na kolejne dni i lata wegetacji. Pójście „do przodu” jest ryzykowne, lecz bez takich decyzji nie istnieje nic wielkiego.

Ryzyko jest wpisane w ludzki rozwój. Nie można przewidzieć scenariusza własnego życia. Nie jesteśmy w stanie większości spraw poukładać od początku do końca.

Lęk działa hamująco, budzi nas wewnętrznie. Trzeba mieć tego świadomość, lecz równocześnie budzić w sobie pragnienie zmiany, będące równoznaczne z pragnieniem pięknego, twórczego życia.

Doświadczenie cierpienia uczy, że nie należy robić kroku wstecz, unikając go, lecz iść naprzód, usiłując zmierzyć się z nim, aby w nim spotkać Jezusa.

W zranieniu, w cierpieniu, w nieczystości, w złej żądzy, w chciwości czeka na nas Pan. Nie oznacza to, że powinniśmy rozwijać nasze namiętności, lecz wtedy, kiedy się pojawią mimo naszej woli, nie traćmy ducha. Jezus oczekuje na nas w tym, co jest dobre, jak i w tym, co budzi Jego najgłębsze cierpienie powodowane naszą ludzką niewiernością.

Sobota, 7 lutego 2009

Nie uciekamy od samotności, lecz jej oczekujemy, gdy doświadczyliśmy bliskości Boga. Smak tego, co duchowe i samotność „chodzą parami”.

Niedziela, 8 lutego 2009

Lęk opanowuje tych, którzy są niezdecydowani w swoich pragnieniach.

Trwanie w świecie, będąc wiernymi Bogu, wymaga odwagi w formułowaniu pragnień zanurzających nas w Niego. To On wyzwala w nas nowe możliwości, pobudza uczuciowość i wrażliwość, ucząc smaku tego, co nie przemija.


« poprzednia -   1  2  3  4   - następna »


Liczba wyświetleń strony: 9474399 * Liczba gości online: 18 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-26
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC