MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Zapiski księdza

Poniedziałek, 1 grudnia 2008

To, czego się wstydzę, może mnie doprowadzić do skruchy serca.

Skruszone serce jest piękne, otwarte na uzdrowienie, nieporadne, tęskniące za szukaniem i znalezieniem przez Pana.

Wtorek, 2 grudnia 2008

Stawiam sobie trudne pytania, choć one mnie bolą. Szczególnie wtedy, kiedy, jak mi się niesłusznie wydaje, brakuje czasu na medytację.

Codzienność przeżywana przeze mnie w wielkim pędzie, jest tracona dla życia duchowego, tracona dla wieczności.

Chcę prowadzić życie, w którym będzie czas na medytację, rachunek sumienia, adorację Najświętszego Sakramentu, modlitwę różańcową.

Środa, 3 grudnia 2008

Żyć w obecności Boga, żyć z Bogiem, to najważniejsze pragnienie i potrzeba serca. Nie tyle coś robić, dokonać, lecz żyć z Jezusem Chrystusem: wsłuchując się w Niego, kontemplując obrazy Ewangelii, medytując Jego słowo, odkrywając pragnienia Jego serca i prosząc, aby stały się one moimi.

Uświadamiam sobie, jak bardzo potrafi niszczyć życie oczekiwanie od innych tego, czego inni dać nie mogą. Nie tyle nie chcą, ile nie mogą, nie będąc źródłem tych darów, których najgłębiej w sobie pragnę i potrzebuję. Niespełnienie, którego boleśnie doświadczam w relacji z człowiekiem, kieruje mnie w stronę Boga.

Bóg pomaga, lecz często tego nie dostrzegamy, ponieważ nie oczekujemy pomocy od określonych osób, które są blisko nas i bardzo nam życzliwe. Oczekujemy natomiast pomocy od osób, które mogą być zupełnie zamknięte na Boże działanie w ich sercu. Stąd trudność.

Czwartek, 4 grudnia 2008

Nie tyle skupiam się na walce z grzechem, na obawie, iż mogę go popełnić, ile skupiam się na słowach Jezusa, na myślach, na pragnieniach miłych Bogu.

To nie jest tak, że osobom wierzącym Bogu i kochającym Go, zawsze powinny towarzyszyć jedynie szlachetne myśli i pragnienia. W życiu duchowym doświadczamy na przemian pocieszenia i strapienia. Jedno i drugie jest ważne w duchowym wzrastaniu i prowadzi do głębokiej miłości Boga.

Osoby doświadczające bliskości Boga i Jego czułego dotknięcia wchodzą także w doświadczenie ciemności i tego, jakoby absurdem i wielką niedorzecznością była ich wiara i miłość.

Piątek, 5 grudnia 2008

Jeśli człowiek nie doświadcza problemów, wątpliwości w wierze, nie wzmacnia się w niej, wiara jego nie ulega pogłębieniu. Trudności mogą być przeżywane jako błogosławieństwo, nie zaś jako przekleństwo. Nie potrafimy żyć bez nieustannego pocieszania ze strony Boga.

Będąc człowiekiem wierzącym Bogu nie postrzegam siebie jako osobę silną w niej, umocnioną i nieustanne odczuwającą umacnianie. Czasem w większym stopniu chcę odczuwać, a nie przyjąć na słowo, na wiarę. W naszej wierze bardzo często nie odczuwamy bliskości Boga.

Chcę odczuwać bezpieczeństwo w wierze, pewność, że nawet jeśli doświadczam trudności, to za nimi stoi Chrystus. Chcę wiedzieć, że On sprowadził ciemność w moje życie, abym mógł doznać olśnienia Jego miłością.

Przychodzi taki czas w życiu wiary, że trzeba zrezygnować z poczucia bezpieczeństwa, jego kanonów, rozumienia bezpieczeństwa jakie dajemy sami sobie czy udzielają nam inni ludzie. Trzeba przyjąć to bezpieczeństwo, które jest z Ducha Świętego. A tymczasem „Duch Święty wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła”. Bóg wprowadza człowieka w to, co go przygotuje do wierności, życia w czystości i prawdzie. Bez walki wewnętrznej, duchowej, nie ma ludzi mocnej wiary.

Sobota, 6 grudnia 2008

Stopień przeżywania trudności w wierze powiększa się wraz z naszym rozwojem, z pragnieniami. Ludzie, którzy pragną świętości, więcej cierpią. Ci, którzy jej nie pragną, przyjmują pocieszenie z tego świata i wpadają w pułapkę. Być głęboko wierzącym, to być zdecydowanym na świętość, czyli podobieństwo do Pana.

Nie tyle trzeba wyjść z tego, co mnie spotyka, ale przyjąć to, co mnie spotyka i przeżywać to z Bogiem. Powtarzać swój akt wiary, nadziei i miłości. Nie oceniać swojej wiary, nie oceniać tego, co odczuwam do Boga w sercu.

Nie tyle potrzebna jest wiedza, aby trwać w wierze, lecz kontemplacja. Konieczne staje się wpatrywanie w obrazy, których wiele jest w Ewangelii. Patrzeć na Jezusa, na Jego reakcje, smakować Jego słowa. Pozwolić na to, aby mnie to wszystko ogarniało, dotykało, przenikało. Pozwolić pocieszać się Jezusowi.

Niedziela, 7 grudnia 2008

Trzeba się strzec chorej szlachetności, która każe twierdzić, że innym wszystko się należy, a mnie nic. Ta źle rozumiana szlachetność każe nam nieustannie wszystko oddawać bliźnim, zaniedbując siebie samych. Jeżeli nie umielibyśmy sobie ofiarować miłości, nie bylibyśmy w stanie ofiarować jej także naszym bliskim. Jeżeli nie potrafilibyśmy sobie samym ofiarować prostego ludzkiego miłosierdzia i współczucia, nie bylibyśmy zdolni ofiarować go także naszym najbliższym.

Ta źle rozumiana szlachetność wobec innych, która każe przekreślać siebie, ma w sobie wiele dwuznaczności. Za nią kryje się bowiem chęć zasłużenia sobie na zainteresowanie i miłość bliźnich; jeżeli pomimo poświęcenia i ofiary nie otrzymuje się spodziewanej gratyfikacji, rodzi się wówczas postawa pełna pretensji i żalu. Pretensje te bywają nieraz dławione aż do dnia, w którym puszczą nerwy. Człowiek, który nie kocha swojego życia, nie potrafi być bezinteresownym. Jest niezdolny do tego, by dać cokolwiek bliźniemu za darmo.

Zrób najpierw dla siebie to, co chcesz zrobić dla innych. Ofiarujmy sobie to, co chcemy ofiarować bliźniemu. W tym kontekście pytajmy się, na ile troszczymy się o nasze własne życie? Czy istnieje w naszym życiu równowaga pomiędzy dobrze rozumianą miłością siebie i miłością bliźniego? Czy nie kierujemy się źle rozumianą szlachetnością, która odmawia sobie wszystkiego, ale jednocześnie pielęgnuje uczucia żalu do innych? Czy nie mam żalu, pretensji do innych za to, iż nie doceniają mojego wysiłku, mojej pracy, mojego poświęcenia, mojego zaangażowania?

Poniedziałek, 8 grudnia 2008

Granica między tym, czego człowiek nie może, a tym czego nie chce, jest zwykle bardzo cienka. Często niewiele możemy w naszym życiu tylko dlatego, że naprawdę niewiele chcemy. Ludzkie możliwości znacznie się powiększają, jeżeli powiększają się ludzkie pragnienia, jeżeli rośnie dobra wiara w siebie.


« poprzednia -   1  2  3  4   - następna »


Liczba wyświetleń strony: 9474492 * Liczba gości online: 21 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-26
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC