MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Zapiski siostry

Piątek, 5 września 2014

Czasem najtrudniejsze w życiu duchowym jest pogodzenie się z rzeczywistością, zgoda na to, co jest, na moją codzienność, na te jej elementy, aspekty, które nie mam wpływu, a które po prostu są obecne. Cierpimy dlatego, bo chcemy czegoś innego niż jest. Nie ma rozwoju bez zgody na rzeczywistość. Akceptacja - to początek, do którego trzeba nam ciągle wracać... Nie to jest najważniejsze, co JEST, ale jaki jest mój stosunek do tego, co JEST. do rzeczywistości, warunków, w których przyszło mi żyć...

Sobota, 6 września 2014

"Trzeba się powtórnie narodzić" - mówi Jezus do Nikodema głęboką nocą... Tę "noc" Nikodem miał w sobie i przyszedł "nocą", czyli w swojej "nocy" i ze swoją "nocą", do Jezusa. "Trzeba się powtórnie narodzić" - usłyszał. Zejść do serca. Głęboko. Nie bać się "nocy", własnych ciemności. Jest Jezus. Zejść do serca - i dopiero z serca, z własnej głębi, wyjść na powrót do świata, do ludzi. Kontakt z własnym sercem przemienia - tak ufam, tak przypuszczam, tak przeczuwam. Kontakt z własnym sercem przemienia całego człowieka - jego sposób myślenia, postrzegania, przeżywania, doświadczania, a także jego relacje, tę "triadę relacyjną": do Boga, do siebie samego, do innych. Trzeba mi się powtórnie narodzić...

Poniedziałek, 8 września 2014

Ból serca. Dojmujący. Przenikliwy. Znany już, wielokrotny, ale za każdym razem PIERWSZY, boli równie intensywnie, choć za każdym razem inaczej. Może trochę już oswojony? Ten ból, choć czasem odbiera energię, radość życia, wprowadza w osamotnienie, w smak goryczy, to jednak przybliża mnie do siebie samej i do Jezusa. Ten ból niejako PRZYPROWADZA mnie do Jezusa i na powrót do samej siebie. Nie oznacza to, że gdy nie odczuwam bólu, nie jestem przy Jezusie. Jestem. Ale jest to inne bycie. Jestem ze Zmartwychwstałym. W moim bólu jestem przy Ukrzyżowanym. Przy TAKIM Jezusie trudniej być, trudniej trwać... Ten ból podprowadza mnie ku "niechcianej" stronie Boga-Człowieka. Mojego Boga. Ten ból uczy mnie PRZYJMOWANIA. Przyjmowania CAŁEGO Boga i CAŁEGO człowieka.

...to nie Bóg mnie rani. To człowiek rani. Boleśnie i trwale. Kochając, muszę nauczyć się przyjmować CAŁEGO człowieka, także z jego ciemną stroną, ostrą, chropowatą, raniącą. Miłość przyjmuje CAŁE serce, CAŁEGO człowieka, CAŁEGO Boga. Ból jest między innymi po to, abym dorastała do miłości.


Liczba wyświetleń strony: 9447382 * Liczba gości online: 13 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-24
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC