MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Zapiski siostry

Środa, 14 października 2015

Bóg niczego w nas nie niszczy, ale przemienia.

Wtorek, 13 października 2015

Przed Bogiem nie ma ani zwycięzców, ani przegranych, ale - WYBRANI.

Wzrok Boga przenika, nie ocenia, ale przenika.

Poniedziałek, 12 października 2015

Gdzieś u Katarzyny Grocholi, w którymś z jej opowiadań, znajduje się myśl, że lekcje nieodrobione zawsze do nas powracają.

Dlatego nic nie daje ucieczka przed życiowymi wyzwaniami czy przed trudnościami. Bowiem sprawy odepchnięte, "nieodrobione", tylko pozornie wydają się być oddalone! Tak naprawdę powrócą do nas z zaległościami. I będzie już tylko gorzej.

Niedziela, 11 października 2015

Ogromna tragedia grzechu polega m.in na tym, że człowiek przestaje czuć się synem Ojca, człowiek przestaje odczuwać synowską więź - i w konsekwencji braterską więź z innymi. A zaczyna żyć jak najemnik, czyli jak ten, który oczekuje ZAPŁATY, bo najemnik nie czyni nic z miłości, ale dlatego, by otrzymać zapłatę, by coś za to mieć...

I to jest tragiczną konsekwencją oddalenia się od Ojca: utrata więzi; wcale nie roztrwonienie majątku, wcale nie rozrzutne, nieodpowiedzialne życie, ale UTRATA WIĘZI. To jest największa tragedia.

Sobota, 10 października 2015

Z racji rocznicy moich urodzin.... Jestem dziwnie wzruszona... Bo dar życia jest czymś niezwykłym, tak niebywale JEDNORAZOWYM, tak ogromnie cennym właśnie ze względu na tę jednorazowość, na tę KRUCHOŚĆ, tę subtelność...

Im starsza jestem, im starsza się staję, ym gorętsze jest pragnienie, by właśnie życie przeżyć PIĘKNIE, świadomie, z pasją. Tak aby - pomimo trudów - mieć jak najwięcej powodów do radości, do zwyczajnego cieszenia się.

I też wielkie jest pragnienie, by drugiego człowieka, tego, którego właściwie spotykam czy mijam, NIE POMIJAĆ, to znaczy, zauważać go, zauważać go w jego jedyności, pozdrowić go w taki sposób, aby odczuł, że jest ZAUWAŻONY, DOSTRZEŻONY, nie przez grzeczność, ale dlatego, że JEST.

Nie zawsze udaje mi się żyć aż tak świadomie, ale zdarzają się takie "błyski" jak dzić, kiedy to pragnienie - i tęsknota - by żyć świadomie, czyli z pasją, się rozpala i niejako przynagla mnie do UWAŻNOŚCI.

Piątek, 9 października 2015

Mimo, że motywem powrotu do Ojca nie była wcale tęsknota za Ojcem - za domem, ale zaspokojenie głodu, to ojciec otacza powracającego syna splndorem (nie bacząc na MOTYWY powrotu, które przecież wcale nie były szlachetne, ale prymitywne).

POKAZUJE MU - poprzez sposób w jaki przyjmuje syna - JEGO WARTOŚĆ: wartość SYNA, nie najemnika; pokazuje mu, że godność syna jest NA ZAWSZE, nawet żaden grzech ani najdalsze odejście nie ejst w stanie zniszczyć ani zatracić tej synowskiej godności; a jedynie syn może JĄ ZENEGOWAĆ (ale nie może siebie jej pozbawić).

Czwartek, 8 października 2015

Brak okazuje się być błogosławieństwem, bo przywraca w synu myślenie o Ojcu, o DOMU. Jest to być może jakaś pedagogia Pana Boga, że nie pozwala nam zaspokajać naszych głodów, bo być może zapchalibyśmy je byle czym; Bóg pozostawiając nas w stanie odczuwania głodu - OCALA naszą godność, ocala w nas godność Syna.

Ojciec nie chce, by syn samego siebie upokarzał.... Często myślimy, że sam fakt głodu, że braki nas upokarzają, a właśnie jest odwrotnie - one nas często OCALAJĄ, chronią przed upokorzeniem. Tak nawiasem mówiąc, nie głód czy brak nas upokarza, ale sam SPOSÓ, w jaki chcemy go zaspokoić.

Środa, 7 października 2015

Syn, który "stracił z oczu" Ojca, który oddalił się od Niego, "wyszedł" z więzi z Nim, zaczyna cierpieć głód i aby go uśmierzyć, pragnie ten głód zaspokoić byle czym, "strąkami dla świń", byle tylko nie czuć dotkliwego głodu. Nawet już nie marzył o zdrowym, sycącym pokarmie; marzył tylko o tym, by uśmierzyć głód, nieważne jak i czym...

Nawet wówczas, w tym doświadczeniu dojmującego głodu, nie pomyślał o Ojcu, o więzi z Nim, o powrocie... Dopiero gdy nie otrzymywał ZNIKĄD ("lecz nikt mu ich nie dawał") zaspokojenia, "zastanowił się" i w konsekwencji podjął decyzję powrotu.

Może gdyby ktoś dał mu owe "strąki", zadowoliłby się namiastkami nasycenia, tymi "resztkami" dla świń, i trwałby w tym stanie przez wiele miesięcy czy lat... Jednak "nikt mu ich nie dawał" - i okazało się to błogosławieństwem.. Głód wnętrza, niemożliwość zapsokojenia go, dojmujący BRAK, dotkliwa samotność, cierpienie pustki (=głód) staje się błogosławieństwem, bo prowadzi do "zastanowienia się", swoistych rekolekcji duszy, do czasu rozeznawania i podejmowania decyzji - decyzji o zmianie drogi, o zmianie kierunku i w konsekwencji o zmienie życia.


« poprzednia -   1  2   - następna »


Liczba wyświetleń strony: 10651320 * Liczba gości online: 9 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-18
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC