MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Zapiski siostry

Wtorek, 16 października 2012

Wokół mnie, a także i we mnie samej, tyle pośpiechu! Zmęczona nieustannym wyścigiem z czasem, skapitulowałam. Nareszcie! Zbyt długo to trwało, zbyt długo dusiłam się gonitwą - za czym?, po co?; zbyt długo tkwiłam w błędnym przekonaniu, że muszę pracować więcej i szybciej, aby ze wszystkim zdążyć. I ciągle towarzyszyło mi przykre uczucie, że nie nadążam, że muszę się śpieszyć. Aż w końcu zaczęłam się dławić, dusić, umierać wewnętrznie z wewnętrznego pragnienia, aby żyć INACZEJ. Aby WRÓCIĆ. Zdałam sobie sprawę z tego, że zaniedbałam to, co najistotniejsze, co jest moją radością, szczęściem, pięknem: zaniedbałam moje relacje, moje przyjaźnie straciły smak bliskości. I w końcu tamtego pamiętnego niedzielnego popołudnia, gdy pomimo deszczu i pochmurnego nieba poszłam na spacer, aby PATRZEĆ na świat, a nie tylko ślizgać się wzrokiem po przedmiotach i ludziach, moje serce rozkrzyczało się boleśnie: nie chcę tak żyć! Całe moje wnętrze załkało, zaszlochało. Decyzja powrotu. Powrotu do życia. Zaczęłam na nowo uczyć się błogosławionego "tracenia" czasu na przyjaźń, na bliskość, na głębię, na rozmowy... Chcę "tracić" czas na sprawy najważniejsze - na bycie Człowiekiem w pełni, nie tylko człowiekiem "od pracy". Ale chcę zarazem "tracić" czas świadomie i z rozwagą. Z bólem serca widzę, że niektórzy z bliskich nie potrafią już "wypaść z torów" i wrócić... Nie chcę ich zatrzymywać na siłę... Niech biegną... Zostaję daleko za nimi, świadoma, że nie mogę i nie chcę "tracić" czasu dla tych, którzy już nie umieją go tracić dla mnie. Zostaję za nimi. Z bólem serca. Ale i z poczuciem wolności. Nie chcę stracić siebie... Jakie to życie jest okrutnie trudne. Jakie to życie jest szaleńczo piękne.


Liczba wyświetleń strony: 10651341 * Liczba gości online: 9 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-18
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC