MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Zapiski siostry

Piątek, 31 października 2008

"rana to usta

które krzyczą krwią

gdy żelazo przeszywa duszę

i zbliża się do serca

ty wiesz co się wtedy czuje

kiedy otwiera się ciało

gdy przez rany wołają wnętrzności (...)" (ks. Pasierb, Viscera per vulnera)

Rana otwiera wnętrze. Rana - to znamię pielgrzyma... Jesteśmy Stamtąd, dlatego TU wciąż jeszcze "niedokończeni"... Zdążający...

Czwartek, 30 października 2008

Lubię czekać na te wieczorne chwile. "Wyjmuję" je z czasu ostrożnie, wstydliwie, tak aby nikt poza mną ich nie widział... Wymykam się do ogrodu, w błyszczącą ciemność, zaglądam w niebo, w bezkres, w nieskończoność. Patrzę, chłonę, płaczę, wyciągam ramiona w przestworza. Gwiazdy nade mną, gwiazdy pode mną, gwiazdy we mnie. BÓG. NESKOŃCZONOŚĆ. TU, w NIM, jest moje dojrzewanie, moje dorastanie do Pełni... Moje tęsknoty, moje oceany niezmierzone, nieogarnione, falujące swobodnie w głębinach, wolne, zdumiewające, rozpulsowane, i moje brzegi pokaleczone, fiordy poszarpane... WSZYSTKO jest Jego i WSZYSTKO jest ważne.

...Patrzę w blask rozsypanych po niebie gwiazd, w łagodną ciszę nadchodzącej dyskretnie nocy. PIĘKNO jest Jego mową... Piękno jest Jego odblaskiem. A skoro stworzył mnie na swój obraz, na podobieństwo..., to CHCE mnie uczynić piękną - przez zmaganie, przez ból, przez łzy. Przez ból i radość poznawania Innego. Przez zdumienia, zachwyty i rany. Przez Spotkanie... Przez miłość. Boga i Człowieka. Człowieka i Boga. Dziękuję Mu za ten dar. Najpiękniejszy. Mój. Nasz. Jego i mój. Jego i nasz.

Środa, 29 października 2008

Dlaczego tak bardzo ranimy tych, których kochamy...? Dlaczego tyle rozdźwięków, słów piekących jak sypanie soli na ranę, dlaczego tyle milczenia pomiędzy nami, spojrzeń ostrych jak miecz, który rozdziela... Dlaczego, skoro przecież kochamy...? Dlaczego taka przepaść pomiędzy pragnieniami a rzeczywistością? Płaczę dziś nad ranami, które zadaję tym, których kocham. Płaczę nad własnymi ranami, które nie pozwalają mi być dojrzałą, piękną, wolną... Płaczę nad bezsilnością, która mnie czasem pokonuje... Co zrobić z tymi ranami we mnie, w nas? Co zrobić z własną niedojrzałością, przez którą się w bólach przedzieram? Boli mnie moje istnienie, boli mnie miłość. Nie wiedziałam, że AŻ TAK boli dorastanie do miłości, do piękna, do wolności...

Wtorek, 28 października 2008

"Każde doświadczenie piękna wskazuje na wieczność" (H.U. von Balthasar)

Poniedziałek, 27 października 2008

Odkrywać pragnienia serca Boga - niech to stanie się pasją mojego życia, pasją codzienną! Noszę w sobie Jego obraz, Jego marzenie o mnie..., ze wzruszeniem odkrywam, że moje pragnienie bliskości z innym "JA" nie jest "skazą", nie jest "ułomnością" mojego kobiecego serca, nie jest "problemem", ale cudem, darem Boga, "ucieleśnieniem" Jego tęsknoty za bliskością z nami. Bliskość jest zaproszeniem do ŻYCIA, przez bliskość dającą bezpieczeństwo i wsparcie - rodzę innych do ŻYCIA, do piękna, do otwartości. To nic, że - im większa otwartość na bliskość, tym większa podatność na zranienie... - najważniejsze jest to, aby poprzez ryzyko otwartości, ryzyko bliskości - zapraszać innych do witalności, do życia pełnią, do piękna - możliwego na tej ziemi, do smakowania już teraz komunii, czyli nieba...

Niedziela, 26 października 2008

"Piękno ocali świat..." (F. Dostojewski)

Sobota, 25 października 2008

Jeszcze o pięknie... Uważność prowadzi do odkrywania piękna - w sobie i w drugim człowieku. Gdy poświęcamy człowiekowi UWAGĘ, czyli czas - odpowiedzią będzie piękno..., ujrzymy odblask obrazu Boga. Jeśli naprawdę chcemy kogoś POZNAĆ, musimy go poszukiwać, czyli ODKRYWAĆ, a to wymaga czasu i bliskości... I podobnie jest z Bogiem -jeśli chcę Go POZNAĆ (a bardzo chcę!), muszę Go poszukiwać (odkrywać) z całego serca, a to wymaga czasu, uważności, bliskości... Ale gdy On zaczyna odsłaniać mi swoje piękno, pociąga mnie, by odkrywać Go jeszcze głębiej, jeszcze usilniej, jeszcze tęskniej. Pragnieniem serca jest bliskość...

Piątek, 24 października 2008

Są takie dni, takie chwile, kiedy trzeba "zatrzymać czas". Dziś poszłam na długi spacer. Samotnie. Kiedy przyglądałam się ciepłym brązom jesieni, kiedy stanęłam oczarowana bezkresem mlecznobiałego nieba, kiedy wdychałam powoli, całą sobą, zapach liści i mokrej ziemi, kiedy rozkoszowałam się tym, że WIDZĘ, CZUJĘ, że po prostu JESTEM, nagle - niespodziewanie - przeszyła mnie jakaś nieokreślona, bolesna tęsknota. Tęsknota za PIĘKNEM. I wtedy uświadomiłam sobie, że każda tęsknota za pięknem, to tęsknota za Bogiem... Piękno mówi mi o Bogu, piękno przyzywa ku Bogu. Ta tęsknota jest "mową" Boga; tęsknota ta pozwala mi odkryć marzenie Boga o mnie...: On chce, bym wnosiła piękno do świata, On chce, bym wnosiła piękno w życie innych ludzi... Moje powołanie - to powołanie do błogosławienia, do miłości, do piękna...


« poprzednia -   1  2  3  4   - następna »


Liczba wyświetleń strony: 10651343 * Liczba gości online: 9 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-18
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC