MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Być dojrzałym



Czasem „nowe życie” zaczyna się utratą starego, utratą dotychczasowych odniesień, punktów oparcia, znajomych, środowiska. Trzeba coś zburzyć, żeby powstała nowa rzeczywistość. Idziemy w stronę życia wtedy, kiedy to, co było do tej pory mamy odwagę nazwać zaprzeczeniem życia, życiem z dnia na dzień, ponurą wegetacją.

Każdy człowiek przeżywa napięcie między porządkiem a nieładem, między uczuciem więzi a poczuciem osamotnienia, między poczuciem bezpieczeństwa a jego brakiem. W naszym życiu dokonują się zmiany. Są one nieuchronne. Nie godząc się na nie, nie rozwijamy się, zamykamy przed sobą wiele możliwości korzystnych dla naszego wzrastania. Kiedy się nie rozwijamy, kiedy nie godzimy się na samotność i niejednokrotnie brak poczucia bezpieczeństwa, stajemy się mniej ludzcy, źle wrażliwi. To jest odmowa wzrastania, odmowa działania na swoją korzyść. Żyjąc po ludzku jesteśmy w stanie dostrzec anomalie zarówno u siebie, jak i osób drugich.

Dojrzałymi staje się wówczas kiedy troszczymy się o wewnętrzny porządek, by zgodzić się przyjąć brak poczucia bezpieczeństwa i zamieszanie, które na pewno przyjdzie. Dojrzałość człowieka ujawnia się w ty, że uznaje on każdą inną osobę za niezbędną. Bez względu na to, w jaki sposób ktoś drugi jest uposażony darami natury, jest on niezbędny. Nie ma ludzi niepotrzebnych, zbędnych. Potrzebujemy innych, aby się stawać takimi, jakimi Bóg nas zamierzył.

Nieodłącznymi elementami ludzkiej dojrzałości są: otwartość i przyjmowanie innych, współczucie, dobroć, wierność i uczciwość, poszukiwanie prawdy i troska o pokój, zabieganie o sprawiedliwość i umiejętność przebaczania. Bez tych wartości nie odnajdziemy się w przyszłości. Ponadto potrzebujemy innych, potrzebujemy więzi z nimi, aby odczuwać smak i radość życia, by wspólnie szukać i odkrywać to, co jest dla nas światłem umożliwiającym osiągnięcie celu. Będąc w głębokiej więzi z innymi odczuwamy, że jesteśmy na tyle bezpieczni, aby twórczo przeżywać życie.

Nie ma dojrzałości bez odpowiedzialności za życie własne oraz innych. Konieczna jest w tym wszystkim refleksja, zaduma, namysł. Aby coś zmieniać, trzeba poznać to, co naprawdę jest. Dojrzałością jest otwartość na to, co jest, a odejście od tego, co stanowi jedynie iluzję życia. W dojrzałości nie pozwalamy na to, aby opanował nas gniew czy depresja, które w konsekwencji będą prowadziły do zniszczenia życia. Czymś zasadniczym jest poszukiwanie prawdy, przyjęcie jej i przyzwolenia, aby ona nami kierowała. Życie w prawdzie jest wyzwalające. Choćby pojawiła się samotność i lęk, to prawda nas ochroni przed destrukcją określonych namiętności, emocji czy wspomnień.

Poznanie prawdy nie może zmierzać do tego, aby dominować nad innymi. Prawda jest światłem, które należy kontemplować, wpatrując się w nie, by służyć i kochać. Ona winna inspirować nas do życia, do kolejnych w nim wyzwań. Prawda powinna stać się naszym sposobem bycia, metodą na życie. Tego wszystkiego nie można osiągnąć nie będąc człowiekiem o otwartym umyśle i sercu. Rozwój w myśleniu jest koniecznością. Trzeba zgodzić się na to, że rzeczywistość przed nami nie jest nam znana. Konieczne jest przyzwolenie na poruszanie się po omacku.

Powinna pojawić się w naszym życiu chwila, w której zrozumiemy przyczynę obecności lęku w naszym życiu. Często jest on wołaniem o miłość, o życie w prawdzie i w bliskości Boga. Troska o to staje się źródłem do zjednoczenia z Bogiem i między ludźmi.




Liczba wyświetleń strony: 10682190 * Liczba gości online: 37 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-20
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC