MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Co jest życiem?



Jest w nas potrzeba takiego działania, które daje poczucie ważności, wrażenie, że naprawdę żyjemy. Kiedy kończy się czas naszej najlepszej aktywności i kreatywności, pojawia się świadome cierpienie. Cierpienie jest podstawowym czynnikiem ludzkiej natury, ponieważ nic na tej Ziemi nie potrafi zaspokoić pragnień naszego serca.

Lęku nie możemy oddzielić od naszego życia. Niezwykłe jest to, że w pewnych warunkach może on stać się źródłem twórczej energii. Ludzie nie odnajdujący się w świecie dlatego, że on nie spełni ich najgłębszych oczekiwań, bardzo często czują się samotni. Nie godzą się na przeciętność, chorą rywalizację będącą „wyścigiem szczurów”, gdzie wiele energii marnuje się na sprawy przelotne i przemijające. Osoby nie godzące się na niesprawiedliwość i na to wszystko, co jest promocją przeciętności i banału, choć płonie w ich sercu ogień, to jednak doświadczają lęku.

Doświadczając lęku ogarnięci jesteśmy przez siłę, która wprowadza nas w jeszcze głębszą intymność z Bogiem. Lęk nie zawsze sprawia, że poprzestajemy na małych sprawach nie chcąc pójść dalej w pragnieniach, które w sobie nosimy. Lęk przeżywany z Bogiem otwiera na głębię jeszcze większych tęsknot i oczekiwań. Wszystko co z Nim przeżywamy, uszlachetnia nas. Odniesienie do Boga ratuje człowieka przed paraliżującym smutkiem, a gniew, który się w nim pojawia, nie niszczy, lecz staje się siłą w pójściu dalej.

Lęk spotkamy w miłości. Nie staje się on przyczyną jej słabnięcia, lecz mocy. Lękając się, jesteśmy w stanie zbliżać się do siebie i wzrastać w miłości. Niezwykłe jest to, że lęk otwiera serce do zawierzenia Bogu. Wydaje się, że powinien on być siłą hamującą zarówno ludzi rozwój, jak i wzrastanie duchowe człowieka. Tymczasem nic nie stoi na przeszkodzie temu, kto kocha i wie, czego naprawdę chce. Jest i taki lęk, który objawia się wewnętrznym wzburzeniem. Doświadczamy nieładu i opuszczenia. Zauważamy w naszym lęku, że nikt nas nie potrzebuje, nikt nie jest w stanie nas pokochać. Samotność i lęk bez przeżywania jej z Bogiem wprowadzają w stan agonii, powolnego umierania, odchodzenia. Człowiek zadaje ból swojemu ciału, aby zapomnieć swoim wewnętrznym cierpieniu, o bólu wobec którego staje bezradny.

Kiedy człowiek odczuwa, że jest kochany, szanowany, otwiera się na innych, chce się zmienić, komuś zaufać. Aby człowiek przestał dążyć w stronę śmierci, a zawrócić w kierunku życia, potrzeba człowieka z który stworzy prawdziwą, głęboką więź. Bez więzi z drugim, nie ma w człowieku pragnienia życia. To w więzi będąc naprawdę wzrastamy. Kiedy nie wzrastamy, nie żyjemy naprawdę. Życie jest nieodłącznie związane ze wzrastaniem. Chcieć żyć w prawdzie, poznawać, odkrywać, cieszyć się, płakać, smucić, spotykać z innymi, kochać, ufać, dzielić się tym czym żyję i słuchać innych jak pięknie dorastają do pełni – to jest życiem.




Liczba wyświetleń strony: 10051659 * Liczba gości online: 27 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-21
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC