MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Odnaleźć pokój serca



Życie w pokoju serca należy do najgłębszych naszych pragnień i potrzeb. Pokój to wzajemne poznawanie się, wzajemne uznanie, wzajemne dostrzeganie swojej wartości i umiejętność przyjmowania siebie nawzajem. Pokój płynie z komunii serc, w której odkrywamy, że naprawdę jesteśmy dla siebie siostrami, należymy do tej samej wspólnoty, Zgromadzenia.

Tam gdzie jest więź między nami, tam odczuwamy pokój. Jeśli chcemy dominować nad innymi i podporządkować ich sobie, znika pokój serca. Gdy innych pozbawiamy prawa głosu, albo sądzimy, że to, co inne osoby mówią wprowadza niepokój, on staje się rzeczywistością. Niekiedy określamy w klasztorach innym, co jest dla nich dobre, albo lepsze, nie słuchając tego, co sami mają do powiedzenia. Żeby człowiek doświadczał pokoju serca, trzeba okazać mu swoje serce, szacunek, uprzejmość. Tym, co pomaga zachować pokój serca jest kultura w relacjach. Tym, co niszczy pokój jest obojętność wobec drugiej siostry, wobec tego, co myśli i odczuwa, a także obojętność na jej potrzeby.

Często źródłem braku pokoju serca jest konflikt. Jest on przygnębiający. Nie chcemy mu się przyglądać w całej wspólnocie ani poszukiwać jego przyczyn. Udajemy, że wszystko będzie dobrze lub zrobienie czegokolwiek nie leży w naszej mocy. Pokój serca nie powstaje na skutek stłumienia konfliktu, ale przez przemyślenie go w szczerej rozmowie, gdzie każda osoba czuje się szanowana i nikt nie jest upokarzana ani traktowany jako gorszy, jako ktoś, kto nie jest zdolny rozumieć. Można wprowadzać pokój i jedność tam, gdzie panują konflikt i podział.

Pokój serca kończy się, gdy kończy się dialog, a pojawia się nakaz i zakaz, powoływanie się na Konstytucje, na śluby zakonne. Kiedy między nami wyrastają bariery, pojawia się lęk, w jednej wspólnocie są różne prawa. Jednych obowiązują zasady takie, które innych nie dotyczą. To jest źródłem niepokoju. Nie rozmawianie o wielu sprawach ze swobodą i lekkością jest oznaką niepokoju. Kiedy unikamy siebie jest radość, że przełożona wyjechała. Siostry nie robią nic niestosownego pod nieobecność przełożonej, więc dlaczego? Źródłem niepokoju są pogłoski wypowiadane pod adresem danej siostry, wzmagające podejrzliwość. Czy nie nosimy konkretnych sióstr w sercu i zdarzeń z tym związanych jako przyczyny naszego nieszczęścia? Kryjemy się za murami naszych serc, naszej wspólnoty. Jesteśmy anonimowi. Sztuką jest to, aby siostry jak najmniej o mnie wiedziały. Poznanie życia siostry przez inne, pozbawia ją pokoju serca.

Boimy się nie być kochanymi, docenianymi, czy postrzeganymi jako osoby wartościowe. Walka i rywalizacja pozbawia pokoju serca. Dręczy nas to, że tak niewiele jeszcze potrafimy w życiu duchowym, wspólnotowym. Chcemy za wszelką cenę wydostać się z więzienia ograniczeń, albo przynajmniej ukryć nasze ograniczenia przed oczyma innych. Osądzamy i potępiamy inną siostrę, która różni się od nas. Nie lubimy, kiedy wie wszystko, nie poradzi się, nie zapyta i traktujemy to, jako objaw braku pokory, a samodzielność i zaradność życiowa jest dla nas wyrazem braku zakonności. Pojawia się w nas zazdrość, która wskazuje na brak pełni życia.

Jeśli pomagamy sobie wzajemnie w ochroni naszej godności, chronimy też pokój serca, a przez to troszczymy się o pokój we wspólnocie.

Odnajdujemy pokój serca, gdy chcemy się cieszyć życiem, jakie jest; gdy potrafimy być wdzięczni Bogu za to, kim jesteśmy.

Jak odnaleźć pokój serca? Nie stosować przemocy w myślach i w sercu. Przerwać łańcuch przemocy, który szczególnie ujawnia się w słowach. Jeśli w naszych sercach nie dokonuje się przemiana, nie rozwijamy się, pozbawiamy się pokoju. Godzić się na przegraną i ją przyjąć. Łatwo tworzymy karykaturę miłości, czyniąc „dobre rzeczy”, aby uczynić innych tym, czym chcemy, aby byli, lub też, aby podziwiano nas za naszą dobroć.

Chcąc odzyskać pokój serca trzeba przełamywać bariery w relacjach między nami. Dążymy w nich do zaufania i szacunku. Wchodząc w taką relację, otwieramy nawzajem dla siebie swoje serca i w jakimś sensie tracimy to, co chcielibyśmy posiadać, aby czuć się lepsi i mieć władzę. Trzeba kruszyć mury podziałów odgradzające nas od siebie. Jak? Wsłuchiwać się w osobę, która mówi. Rozumieć ją. Okazać troskę o nią, pomóc odkryć jej własną wartość i uzdolnienia. Jeśli ludzi darzymy miłością, jeśli szanujemy ich, mogą wychodzić zza murów, za które się schroniły.

Zdążamy do pokoju, gdy pozbawiamy się etykiet, które przyklejają nam inni, i etykiet, które my im przyklejamy. Zmierzamy do pokoju, gdy spotykamy się serce z sercem, osoba z osobą. Rodzi się wówczas zaufanie i rodzi się prawdziwa bliskość.

Im więcej ciszy znajdziemy w naszym sercu, tym spokojniejsze będzie życie we wspólnocie.

Chcąc odzyskać pokój serca, trzeba uświadomić sobie, przez kogo zostaliśmy skrzywdzeni, ale i to, że my sami kogoś skrzywdziliśmy. Krzywdy, które odkrywamy mogą z czasem stać się źródłem pokoju, źródłem siły wewnętrznej. Pokój idzie w parze z wolnością. A wolność uzdalnia do miłości. Nie można mówić w zakonie o miłości, jeśli ograniczamy się jedynie do przestrzegania prawa. Wiktor Hugo napisał w "Nędznikach" - "Błędem jest zagłębiać się w prawie Bożym do tego stopnia, żeby nie dostrzegać praw ludzkich". Gdzie nie ma prawdziwej miłości, nie ma też prawdziwego pokoju. Gdzie nie ma pokoju w sercu, postępujemy niesprawiedliwie. Brak pokoju łączy się z życiem w niesytości serca.

Pielęgnując pokój, musimy szukać otwartości, ryzyka, przebaczenia i wolności. Odnajdywać nie tylko to, co jest święte w innych, ale również to, co jest święte w nas samych.

Doświadczenie pokoju łączy się z doznaniem szczęścia. Czym jest to drugie? Akceptacją i wyborem życia. Co to znaczy wybrać życie? To zdecydować się na nie, wiedząc, że przenika je radość, ból i konflikty. Szczęściem jest przeżywanie i poszukiwanie prawdy we wspólnocie z innymi, przyjęcie odpowiedzialności za swoje życie oraz życie sióstr. Nie starajmy się być takimi, jakimi chcą nas widzieć inni, ani dostosowywać się do oczekiwań innych. Nie próbujmy żyć w świecie iluzji, nierealnych marzeń czy koszmarów. Postępujmy w zgodzie z własnym sumieniem. Nie zaciemniajmy w nas światła, którego udziela nam codziennie Jezus przez Eucharystię, medytację, łaskę umocnienia w Sakramencie Pojednania. Pozwalajmy, aby światło świeciło w sercach sióstr.

Pokój serca płynie z naszego wnętrza. Może on być skutkiem spełniania się, doświadczeniem miłosierdzia, albo doznanych gestów życzliwości ludzkiej. Szczególnie chrońmy się przed nienawiścią do samych siebie.




Liczba wyświetleń strony: 9479053 * Liczba gości online: 29 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-26
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC