MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Kontemplacja serca



Każde patrzenie, powinno nas prowadzić do Boga. Przez rzeczy widzialne wchodzimy w poznanie świata niewidzialnego. Osoba lub przedmiot, na który patrzymy udziela nam wewnętrznej mocy lub jej pozbawia. Moc ludzkiego ducha jest uwarunkowana tym, co kontemplujemy i jakie przeżycia nam towarzyszą. Wpatrywanie się w obrazy powinno sprzyjać temu, aby serce było jak najbliżej Boga. Łatwiej zranić człowieka duchowo słabego.

Potrzebą serca jest patrzenie. Często nie wiemy, że w taki sposób chcemy wejść w relację z Bogiem. Poszukujemy sercem, ponieważ nim widzimy najpełniej. W taki sposób adorujemy Boga smakując miłość. Możemy patrzeć korzystając z daru wzroku, ale też możemy patrzeć nie widząc oczyma, lecz bezpośrednio sercem. Docieramy przez otwartość i bycie uważnymi. Wszystko, co w naszym patrzeniu owocuje głębią i czystością jest owocem kontemplacji. Nie sposób dojść do radosnego wyciszenia i czerpać z jego mocy, bez wpatrywania się w to, co przynosi pokój serca.

Wpatrujemy się w Boga, ponieważ nas przyciąga i jednoczy z sobą. To z kontemplacji płynie tęsknota za Nim. Nie można nie kontemplować Boga, jeśli jest w człowieku silna tęsknota. Jeśli tęsknię, to jestem zanurzony w Bogu. Będąc zmęczonymi życiem, szukamy odpoczynku przez uporządkowanie myśli i odczuwanie pragnień i dążeń. Odpoczywamy patrząc na Tego, który nas kocha. On daje nam swój pokój, ponieważ patrząc sercem, powierzyliśmy własny niepokój. Wpatrujemy się oczyma duszy w Jezusa, ponieważ on nas dotknął budząc pragnienie oglądania Go.

Skupienie się, uważność są wstępem do kontemplacji. Wchodząc w ciszę pozwalamy się wprowadzić Bogu w Jego świat. Jego światem jest miłość. Szukamy tego, co doprowadziłoby nas do pełni a tym samym zaspokojenia. Głębia i piękno nas pocieszają. Szukamy piękna, bez którego nie żyjemy. Brzydota, jaką w sobie postrzegamy jest spowodowana brakiem kontemplacji Boga.

Gdy patrzymy na Jezusa, „rodzimy się z Ducha Świętego”. Odkrywając w sobie duchowe pragnienia, odczuwamy subtelne dotknięcie Boga. Nasz wzrok zatrzymuje się na Jego miłości. Gdy nie mamy duchowych pragnień, umieramy z pragnienia. Brak duchowych pragnień uświadamia nam, że tracimy czas a przede wszystkim pomysły Boga na nasze życie. Te subtelne pomysły przychodzące w natchnieniach stają się zachętą i kierunkiem dla naszej wolności. Szczytem tej wolności jest pragnienie bycia z Chrystusem.

Kontemplacja jest sposobem czuwania. Ona pozwala dostrzec to wszystko, co może zaszkodzić trwaniu w Nim. Kiedy wpatrujemy się w Jezusa, posiadamy wszystko czego potrzebujemy. Bez pragnienia Boga nie ma kontemplacji. Czas kontemplacji jest czasem uwalniania się od urazów, lęków, obawy przed tym, co może nas spotkać ze strony innych.

Bartymeusz często słyszał przechodzącego Jezusa, lecz nie zwrócił na Niego uwagi. Nie było w nim jeszcze silnego pragnienia przejrzenia. Pragnienia ludzkie otwierają nas na pragnienie Boga. Musi dokonać się w nas przejście od zainteresowania żebraniem do zainteresowania spotkaniem. Już nie chodziło o to, co będzie posiadał, lecz to, z kim się spotka, na kogo będzie mógł patrzeć, kto przywróci mu wzrok. Zatrzymywanie się na tym, co posiadam, bez odniesienia do tego, kim jestem, a także, kim pragnę być, uniemożliwia kontemplację Boga.

Patrząc na Boga jesteśmy szczęśliwi. Nie jest straszna samotność, gdy patrzymy z miłością na Pana, nie odczuwając nawet jego bliskości. Wystarczy, że wierzymy, iż On jest i miłuje. Samotność staje się wówczas błogosławieństwem. Dystans do samotności jest niezrozumieniem jej znaczenia w kontemplacji Boga. Tam, gdzie jest kontemplacja, pojawi się samotność. Chcąc przyjmować miłość, trzeba kontemplować Boga. Zainteresowanego miłością czeka droga kontemplacji. To sposób uczenia się Boga, wrażliwości Jego serca, subtelności myślenia i pragnień. W niej uzyskujemy właściwą głębię tego, co wokół nas. W kontemplacji odkrywamy człowieka jako naszego brata i naszą siostrę. Nie przerażają bolesne dygresje kierowane w naszą stronę. Poznajemy człowieka uwarunkowanego jego biedami, wobec którego rodzi się współczucie, szacunek, zrozumienie. Nie staje się on naszym przeciwnikiem, lecz partnerem w dążeniu do Królestwa Bożego.

Wpatrywanie się przemienia nas. Nie chodzi o rozważanie słowa, lecz by ono przechodziło przez serce, bez stawiania mu z naszej strony jakiegokolwiek oporu.

„Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną”. Do kontemplacji prowadzi ciągłe powtarzanie wersetu. Powtarzanie słowa Bożego oczyszcza serce i umożliwia przyjęcie myśli i uczuć wypełniających serce Boga. Uwalniamy się od krążenia wokół siebie i własnych spraw, całkowicie skupiając się na Bogu. Koncentrując się na słowie wielokrotnie powtarzanym, pragniemy Jezusa.

Kontemplacja pozwala odczuć to, co zapomniane, zepchnięte w odległe obszary naszego przeżywania. Powracamy do czułości, zwracania uwagi na szczegóły, dla niektórych banalnie brzmiące i niepotrzebne, jednak komponujące się z duchową wrażliwością człowieka. Doświadczenie wpatrywania się prowadzi do przeżycia, w którym zauważamy, że nie możemy oderwać oczu od obrazu, myśli od słowa, które powtarzamy, z których płynie moc pocieszenia dotychczas nam nieznana. Zatrzymujemy się nad intymnością człowieka w sposób wręcz sakralny, pełen podziwu, delikatności, szacunku. Przez kontemplację obrazy i słowa nie tyle w nas ożywają, lecz żyją, a my żyjemy poruszani przez nie do głębi.

Odpoczywamy w kontemplacji. Odchodzi zmęczenie, a nawet znudzenie życiem. Pojawia się odczuwalna bliskość Boga. Są takie chwile, że potrzebujemy do kogoś przytulić się i wypłakać. Powracamy do uczuć, które kiedyś uznaliśmy za niepoważne, niemądre czy niepotrzebne. Zdawało się, że nie przystoi tak się wzruszać człowiekowi dorosłemu. Pamiętajmy wzruszenia. Dostrzegłszy obecność Boga, pozwalamy Mu przejąć kontrolę nad wszystkimi zmysłami.




Liczba wyświetleń strony: 10051677 * Liczba gości online: 34 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-21
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC