MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Miłość



Kochając czysto zgadzamy się na dystans między sobą i osobą kochaną. Niezdolność do dystansu może wskazywać na brak miłości. Kochając, naśladujemy Jezusa w Jego miłości do istot stworzonych i rzeczy. On zaparł się siebie, stał się naszym niewolnikiem, aby opowiedzieć nam o swojej miłości. Bóg kochając nas nie męczy się. Wyraża On swoją miłość między innymi w taki sposób, że myśli o mnie. Ja ze swej strony myśląc o Nim, okazuję miłość.

W miłości jest miejsce na „dobrowolne poddanie się” osobie kochanej. Taka przynależność sprawia, że odczuwam istnienie drugiej osoby w całym sobie. Miłością jest odczuwanie w sobie życia tej istoty, którą kocham. Kocham Boga miłością czystą wtedy, kiedy radość i cierpienie budzą we mnie taką samą wdzięczność. Kocham tak, że osoba kochana przeze mnie nic nie wie o mojej miłości do niej. Taką miłość uznaję za najlepszy rodzaj kochania. Żyję pełną świadomością istnienia jedynie tych osób, które kocham.

Poznaję, że Bóg istnieje. Ponieważ odczuwam, że kocham, miłość jest we mnie. Moja miłość nie jest złudzeniem. Praktykuję miłość nadprzyrodzoną wprowadzając ją w życie przez czyny wtedy, kiedy zarówno władze mojej duszy, jak i moje ciało jej służą. Mistycy kochają Boga „tą władzą, jaka jest przeznaczona do miłości seksualnej”. Czyż nie wszyscy kochamy Boga tak, jak mężczyzna kocha kobietę? Kochamy Boga tym wszystkim co otrzymaliśmy od Niego w naszym człowieczeństwie. Nasza seksualność jest dobrem, jest wartością przez którą wyrażamy miłość Bogu i miłość człowiekowi. Kochając naszą miłość, znajdujemy Boga.

Jeśli żyjemy świadomością, że mamy niewiele grzechów, oznacza to, że kochamy niewiele. Im głębsza miłość tym silniejsza, a nawet rozrywająca świadomość własnej grzeszności. Jeśli pragniemy miłości, która ochroni nasze serce przez zranieniami, powinniśmy pokochać coś innego, a nie Boga. Jego miłość rani najgłębiej.

Miłość przyszła na Ziemię z miłości. Objawia się w kształcie piękna. Kiedy kochamy siebie, odkrywamy piękno Boga. Kochamy siebie dlatego, że Bóg nas kocha. W każdym słowie człowieka, którego kochamy odczuwamy jego obecność i miłość. W każdym słowie Boga odczuwamy Jego obecność i miłość. Jeśli przenika nas prawda o tym, że Bóg jest miłością, jesteśmy ludźmi naprawdę wierzącymi. „Siebie powinniśmy kochać dlatego, że On nas kocha”.

Odczuwanie potrzeby rozwoju osoby, którą kochamy, jest potrzebą naśladowania Boga. Kochanie człowieka zawsze przechodzi przez Boga, jak przez ogień. „Miłość wtedy jest nadprzyrodzona, kiedy jest bezwarunkowa. Miłość bezwarunkowa jest szaleństwem”.

Tylko miłość do Boga urojonego, nierzeczywistego może ulec zerwaniu. Kiedy kochamy Boga rzeczywistego, który nas przenika, nasza miłość nie może ulec zatraceniu. Miłość do Boga nierzeczywistego, urojonego jest w nas dziełem diabła. Doświadczenia trudne, porażki, zranienia przeżywane w duchu prawdy uwalniają nas od urojonego obrazu Boga. Tego, co urojone, nie można kochać „do końca”, nie można się oprzeć na takiej miłości, na osobie, która naprawdę nie istnieje. Coś musi w nas umrzeć, abyśmy odzyskali wzrok duszy i smak duszy, a przez to weszli w prawdziwe poznanie Boga, który jest Miłością.

Jeśli chcemy nauczyć się miłości, potrzebujemy kontemplacji. Miłość trzeba kontemplować, aby ją odczuwać, smakować, poruszać się w nurcie jej mądrości. Kontemplacja zasiewa w nas odczucie piękna. Miłości się nie szuka, o miłości się nie marzy, miłości się nie pragnie, miłość się praktykuje. Jeśli kochamy sprawiedliwość i piękno, prawdziwe kochamy.




Liczba wyświetleń strony: 10051667 * Liczba gości online: 28 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-21
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC