MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Szukając miłości i dobroci



Wielkość, której szukamy, to miłość. Dopóki nie kochamy prawdziwie, będzie nam towarzyszył niepokój. Oczekiwanie miłości od innych w kształcie przez nas spodziewanym może zrodzić frustrację. Należy przyjąć to, co jest i odczytać miłość, którą drugi okazuje swoim charakterem, przez doświadczenie nadając jej kształt.

Dobrem które odkrywamy w miłości czyniącej sensem nasze życie, jest postrzeganie siebie w małości, nieporadności, ograniczoności i przyjęcie jak serdecznego przyjaciela.

Dobre postępowanie utrwala dobroć. Pojawia się nawyk, potrzeba takiego postępowania. Wnosi ono w życie radość, przyjemność i dobre samopoczucie. Zarówno dobro jak i zło daje odczucie przyjemności. Jednak to pierwsze nie przemienia się w niepokój, drugie zaś wprowadza bardzo szybko, iż przyjemność była nietrwała, nie mająca tym samym znamion rzeczywistego dobra. W dobroci i szlachetności własnego postępowania można powoli odkrywać drogi mądrego życia. Mądrość pozwala odczuć i smakować to, czym jest życie.

W głupocie, banalności mowy i czynów zauważamy, że życie ucieka „między palcami”. Gdzie złe postępowanie tam brak kontroli, brak czuwania człowieka. Jest nieumiejętność opanowania siebie. To czego chcę jest bardzo słabe; to zaś czego nie chcę, staje się silne i narzucające swoje obrazy i myśli. Jedynie pokorne stawanie przed Bogiem przywraca równowagę wewnętrzną, wyciszając agresywność zła, by następnie uczynić je podporządkowanym decyzjom człowieka. Gdzie pokora tak i umocnienie wyobraźni, uczuć i myśli dla wrażliwości na piękno i dobroć we własnym wydaniu.

Pragnienie i dążenie do osiągnięcia czegoś są dobre, o ile nie przekształcą się żądzę posiadania. Im więcej żądz w człowieku, tym więcej w nim niepokoju. Żądz szuka zaspokojenia samej siebie bez troski o to, co dalej z człowiekiem. „Żądza mąci prawy umysł”. Wiele żądz, to i wiele krzywdy wyrządzanej sobie oraz innym. Jest ona znakiem tego, że człowiek nie umie kochać, a pragnie miłości w sposób mogący zniszczyć, zarówno w sobie i innych, „ślady miłości”. Żądze biorą się z niepokoju człowieka, z jego niezaspokojenia, niedowartościowania, niekochania. Są one z jednej strony czymś właściwym ludzkiej naturze, z drugiej zaś ujawniają się wtedy, gdy człowiek idzie drogą frustracji i negacji rzeczywistości.

Kiedy duch w człowieku słaby, wówczas żądze coraz silniejsze i narzucające swoje potrzeby. Żądze sprowadzają smutek, nie znoszą sprzeciwu, za wszelką cenę oczekując zaspokojenia. Gdy je otrzymają, odsłaniają swoją brzydotę, a tym samym wnętrze człowieka zagubionego w doczesności, w fundamentalnych potrzebach własnego ciała. Żądze są przyczyną nieustępliwości, złości, gniewu i podejrzliwości. Tworzą one podziały między ludźmi, zamykają człowieka w samym sobie i na innych, skłaniają do przewrotnego, niczym nieuzasadnionego myślenia. Żądze pozbawiają człowieka pięknych marzeń. Wmawiają mu, iż musi się nimi posługiwać, aby zaspokoić swoje naturalne potrzeby. Są sugestywne ponieważ żerują na tym, czego człowiek najbardziej potrzebuje w życiu ziemskim: na jedzeniu i piciu, potrzebach seksualnych, oglądaniu, dotykaniu, wyobraźni, a przede wszystkim na potrzebie miłości.




Liczba wyświetleń strony: 9478984 * Liczba gości online: 29 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-26
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC