MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Potrzeba pokory w patrzeniu na swoje życie



Wartością jest jakość ludzkiego życia, życie duchowe, podobanie się Bogu, bojaźń Boża. Żyjąc nie można zapominać o przyszłości, o wieczności. Mądrością jest poznanie siebie, jako słabego. Dojście do tego stanu poznania, odczuwania, to nie tylko mądrość, lecz i moc ducha, która zostaje nam dana. Idąc do innych zdążamy jako słabi, mali, niedorastający do zadań. Nasza niemoc umożliwia przepływ mocy Bożej przez nasze serce i posługiwanie. Bóg angażuje w swoje plany to, co małe, słabe lecz prawdziwe, pokorne.

Pochwały ludzkie mogą wprowadzić człowieka w stan chwilowego, złudnego pocieszenia. Nie są jednak trwałe, nie pozostawiają śladu w postacie siły do przeciwstawiania się złu. Im większa jest w człowieku świadomość własnej słabości, a zarazem bezinteresownej miłości Boga, ludzkie pochwały ani mu nie pomogą ani też nie mogą zaszkodzić. Pochwały, które do nas docierają winny zostać skierowane na chwalenie Pana. Nie bronimy się przed nimi, ale też ich nie oczekujemy. Oczekiwanie uznania sprowadza rozczarowania, odczucie pominięcia, a tym samym bolesnego osamotnienia.

Pochwały w konsekwencji mogą prowadzić do osłabienia ludzkiego ducha, ponieważ człowiek skłonny jest bardziej oczekiwać potwierdzenia dobroci, prawdziwości i piękna własnego życia od człowieka, a mniej lub wcale od Boga. Człowiek patrzy na to, co zewnętrzne, Bóg zaś „przenika i zna mnie całego”. Im więcej pochwał tym mniejsza świadomość siebie samego.

Jeśli pochwały odbieramy za prawdę o nas samych może się okazać, że ulegamy kuszeniu. Kochając siebie, utrzymujemy swojego ducha w możliwej równowadze wewnętrznej, w miarę skutecznie dystansując się od tego, co zawiera ludzkie chwalenie. Pochwały mogą nas zbliżać do innych lub od nich oddalać. Podobnie jest z wiedzą o drugim człowieku. Im więcej wiem o drugim tego co wiedzieć nie muszę, tym większa przychodzi na mnie fala rozproszeń i niepokoju.

Dobrze jest wiedzieć to, co służy pokojowi serca i wolności wewnętrznej. Stąd dobrze jest pytać siebie – dlaczego chcę poznać drugiego człowieka, dlaczego zależy mi na poznaniu faktów z jego życia? Jeśli znaczna ilość informacji prowadzi nas do szacunku wobec innych oznacza to, że prawdę o nich przyjmujemy w pokorze. Pycha każe człowiekowi sądzić, oceniać, skazywać innych w oparciu o to, co o nich wiemy. Okazuje się z czasem, że albo źle poznaliśmy człowieka, lub też nie poznaliśmy go przez wiarę, albo informacje o nim przyszły od tego, kto trwa w nieprzebaczeniu.

Ucząc się życia pokornego Jezusa należy unikać wielomówstwa zarówno we własnym wydaniu, jak i w słuchaniu innych. Wielość słów nie uspokaja serca ani ducha. Chęć zobaczenia wielu miejsc, obrazów nie prowadzi do wewnętrznej równowagi, lecz takie mówienie i patrzenie, które uwzględnia moje powołanie i ostateczne przeznaczenie.

Wynoszenie się nad innych może być spowodowane nie dostrzeganiem wielkości uczynionej w nas przez Boga. Jeśli pociesza mnie Pan nie szukam wówczas uznania u ludzi, gdyż samo czynienie dobra, życie w prawdzie daje tak wielką moc pocieszenia, której człowiek nie może nam przekazać. To Bóg objawia człowieka w jego wielkości. Człowiek sam objawiając swoją wielkość innym, upokarza się w ich oczach. Im więcej siebie znam, tym bliżej jestem Boga i człowieka i samego siebie, żyję we własnym sercu. Nieznajomość siebie jest odchodzeniem od życia duchowego, kalectwem, które objawia się szczególnie w życiu moralnym i emocjonalnym.

Świadomość własnej biedy duchowej, jeśli człowiek nie odrzuca siebie takiego, jakim się poznał, może przynieść wiele duchowego pożytku. Strzeże ona człowieka od sądzenia, a tym samym stwarza w nim możliwość ukształtowanie się postawy miłosierdzia.




Liczba wyświetleń strony: 10051661 * Liczba gości online: 27 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-21
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC