MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Bóg wystarczy



Konieczne jest odczuwanie wstrętu do popełniania grzechów. Wówczas możliwe jest odwrócenie się od nich, a zwrócenie w stronę Boga. W doświadczenie wstrętu przed grzechem może nas wprowadzić rozważanie Męki Jezusa Chrystusa. Przyzwolenie na wnikanie jej w nas może spowodować wewnętrzne oczyszczenie, a przede wszystkim zostanie w nas rozbudzone pragnienie przeżywania tego, co Jezus czynił i nauczał.

Pokutujemy w sercu, które odrywa się od zła i podąża w stronę Boga. Niezwykłe jest to, że Bóg nie patrzy w szczególny sposób na nasze czyny, lecz na miłość w sercu, pobożność i całą postawę wewnętrzną. Nie uczynki są najważniejsze przed Bogiem, lecz wewnętrzna postawa człowieka, z której owe uczynki płyną. Bóg powinien nam wystarczyć. Powinno nam wystarczyć to, że On patrzy na nas z miłością, i to, iż On wie, że wszystko, co czynimy, wykonujemy dla Niego i z Nim. W sercu potrzebna jest szczerość i prostota, aby nasze uczynki mogły mieć charakter pokuty za grzechy. Przez grzechy zepsuliśmy nasze serce, zmysły, ciało i duszę. Wszystko w nas staje się chore przez grzech. Dlatego idziemy do Pana, w którym nie ma żadnego zepsucia i choroby, aby On stał się odkupicielem naszego zepsucia.

To, że posiadamy wady i słabości nie oznacza wcale, że jesteśmy daleko od Boga. Nawet wtedy, kiedy popełniliśmy grzechy, powinna być w nas świadomość, że Bóg jest blisko nas. Przeżywanie Go jako odległego, jest niezrozumieniem Jego słowa, a przede wszystkim Jego miłości. W naszym życiu nie powinniśmy wymyślać sobie drogi świętości. Stawanie się świętym nie musi oznaczać konieczności zdążania przez liczne dobre uczynki, udrękę, niedostatek czy umartwienia. Nie surowość życia jest w tym najważniejsza. Jezus, jeśli chce nas prowadzić drogą surowości, daje ku temu silne pragnienia i siłę do jej realizacji. Do Boga nie prowadzi jedna droga. Jest ich tyle, ilu jest ludzi. To, czy ktoś idzie do Jezusa, czy też nie oceniamy po jego postawie. Nie ma drogi lepszej czy gorszej do Boga. Wszystkie są dobre, skoro do Niego prowadzą. Akty duchowe są lepsze od czynów cielesnych (umartwień, wyrzeczeń, postów).

Duch człowieka jest słaby, gdy uzależnia się od tego, co jest zewnętrzne. Jeśli ufamy Bogu, to wówczas zewnętrzne doświadczenia jesteśmy w stanie przyjmować z radością i wdzięcznością. W nich pozwalamy się Jemu prowadzić. Doznając trosk, niepokoju, upokorzeń, niesprawiedliwych sądów, trzeba cierpliwie je znosić. Bóg chroni nas przed wieloma cierpieniami. Prawdą jest, że niektóre cierpienia niosą w sobie błogosławieństwo. On jednak pragnie przede wszystkim naszej dobrej woli. Jeśli Bogu wystarcza taka nasza postawa, powinniśmy i my tego pragnąć, nie nakładając na siebie mnóstwa postanowień, którym nie jesteśmy w stanie podołać.

Bóg dopuszcza na człowieka słabość, aby go w ten sposób pozbawić wszelkiego wsparcia. Ci, którzy kochają Boga noszą w sobie pragnienie uczynienia dla Niego czegoś wielkiego. Chodzi o posty, czuwania, wyrzeczenia, umartwienia cielesne. Pragną aktów niezwykłych, trudnych z miłości do Jezusa. To byłoby dla nich oparciem i nadzieją, podporą, pocieszeniem i źródłem pewności, iż idą dobrą drogą. Tego Jezus pozbawia człowieka. On sam chce być dla nas podporą i źródłem pewności. Każde Jego działanie wobec nas jest podyktowane największą dobrocią i miłosierdziem. W tym wszystkim Bóg chce, abyśmy poznali siebie, jako słabych. Doświadczając w ten sposób ogołocenia, a zarazem wolności, głębiej zanurzamy się w Jego miłość i z tęsknotą otwieramy się na przyjęcie Jego bez względu na to, w jaki sposób do nas przychodzi, jak się objawia.



Liczba wyświetleń strony: 9479025 * Liczba gości online: 29 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-26
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC