MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Stawanie się wolnymi



Odczucia wewnętrzne mają siłę powstrzymującą nas od przyjmowania Ciała Pańskiego. Nie należy przejmować się tym, czego doznajemy i co odczuwamy w naszym wnętrzu. Brak doświadczeń duchowych i pobożności, którą spotykamy u innych nie powinno nas zasmucać i zniechęcać do spotkania z Jezusem. Istotną jest nasza wewnętrzna postawa. Nie należy przeceniać swoich uczuć w przyjmowaniu Komunii świętej. Tym, czego Bóg pragnie od nas w takiej chwili to miłość i odpowiedź na pytanie, „Dokąd idziesz?”. Ważny jest nasz kierunek patrzenia, zdążania, myślenia, oczekiwań, marzeń.

Sumienie powinno być wolne od grzechu. Nasza wola całkowicie zwrócone na Tego, który ma przyjść. Żadna inna sprawa nie może być na ten czas ważniejsza. Nie skupiamy się na tym, co nam przynosi radość, a Bogu zasmucenie. Jeśli przyjmujemy Najświętszy Sakrament, to powinna w nas wzrastać miłość i bojaźń Boża. Przyjmowanie Jezusa czyni nas lepszymi ludźmi. Jeśli odczuwamy chłód w naszym sercu, rozproszenia czy lenistwo, tym bardziej powinniśmy pragnąć przyjścia Pana. On rozpali i ogrzeje serce, zbliży do siebie, zbuduje most między sobą a nami.

Eucharystia budzi pragnienie wyzwalania się z cielesnych ograniczeń i kieruje w stronę nieba. W naszym ciele dokonuje odnowy przez swoje Ciało. Eucharystia przemienia nas w Jezusa. W niej to, co jest Boga, staje się nasze, a to, co nasze, staje się Boże. W Komunii świętej, którą przyjmujemy nasze serce jednoczy się z Jego sercem, a nasze ciało z Jego ciałem. Nasze zmysły, wola, dążenia odnajdują się w smakowaniu Jego obecności. Nasze ciało zostaje wzmocnione Ciałem Chrystusa. Dlatego możliwa jest nasza odnowa, jedność z Nim i braćmi.

Aby stać się bogatym, trzeba iść w stronę Boga. Trzeba też wierzyć, że On zaspokaja i napełnia wszelkie pragnienia ludzkiego serca. We wszystkim, kiedy pojawiają się trudności, wątpliwości w tym, iż nie podołamy w dobrym jedno jest ważne – iść do Pana. Potrzeba przyjmować Jego Ciało godnie i często. Nie trzeba nastawiać się na odczuwanie tego, co Pan czyni w naszym wnętrzu. Wiara jest piękna i mocna, gdy mniej odczuwamy, a mocniej wierzymy.

Czujemy się ludźmi słabymi i małymi, pociąga nas wielkość i siła ducha. Zawsze będzie w nas to, co niepokoi i wprowadza w cierpienie. Te odczucia nie przeszkadzają jednak w spotykaniu Jezusa, lecz są siłą wspierającą i umacniającą wiarę i miłość. Ciało będzie doświadczało cierpienia, lecz ludzki duch i serce będą wchodziły w tajemnicę wznoszenia się do Boga. Kiedy w zmysłach i ciele odczuwamy zamęt, gdy zasmuca nas konieczność zmagać, walki i porażek, należy pamiętać, że to wszystko nie powoduje zakłóceń w życiu duchowym. Doświadczenia te mogą prowadzić w stronę zwycięstwa, jeśli postrzegamy je i przeżywamy jako błogosławieństwo przychodzące od Pana.

Im więcej doznajemy pokus i silniejszy jest napór zła, tym więcej łaski doznajemy. W takim stanie ducha będąc, jesteśmy miłymi Bogu. Przyjmując Jezusa pod postacią chleba należy swoje zmysły i wolę kierować na Niego. Potrzeba także odpowiedzieć sobie na pytanie, czego szukamy w naszym Panu i jaką jest nasza wierność wobec Niego. Serce człowieka winno być wypełnione silnym pragnieniem Boga, gdy go przyjmuje w Eucharystii. Jeśli nie mamy w sobie tego pragnienia, powinniśmy o nie prosić.

Pragnąc przyjmować godnie Pana w swoim sercu należy chronić ducha przed obrazami, które mogłyby pobudzić serce do pragnień kierujących naszą uwagę i czułość na to, co zewnętrzne. Nie należy zajmować się w swoim wnętrzu tym, co zewnętrzne, aby w taki sposób nie wprowadzać w siebie zewnętrzne obrazy doświadczając przez to ich niekorzystnego wpływu. Potrzeba skupić się na tym, co jedne, odchodząc tym samym od wielości. Wielość rozprasza i gubi, a tym samym zniechęca do zajmowania się Panem w naszym wnętrzu. Wyobrażenia i uniesienia serca o tyle są niekorzystne, o ile są poszukiwaniem siebie w doznaniach. Te zaś wyobrażenia i uniesienia, które są przestrzenią naszego szukania Boga, stają się umocnieniem ducha.

Kiedy nie otrzymujemy darów, o które Boga usilnie prosimy, może to oznaczać, że nie jesteśmy przygotowani na ich przyjęcie. Formą przygotowania się na przyjęcie darów jest, między innymi, wejście w odosobnienie. Odosobnienie łączy się z rezygnacją z siebie, z nie zatrzymywaniem tego, co uważałem za moje i nie szukaniem czegokolwiek dla siebie. W odosobnieniu nie szukamy własnej korzyści, przyjemności, ubogacenia, mocy i mądrości. Tam, gdzie pragniemy pełnienia wyłącznie woli Boga, tam On przychodzi. Bóg daje nam to, czego pragniemy wtedy, kiedy nosimy w sobie jako pierwsze i największe pragnienie Jego samego. Pragnąc samego Boga przygotowujemy swoje serce na przyjęcie Jego darów przez prostotę i wolność. Pragnienie woli Pana kształtuje w człowieku prostotę i wolność.

Po tym poznajemy, że jesteśmy ubogaceni Bogiem, kiedy wypełnianie Jego woli jest dla nas łatwe, bez szczególnego wysiłku z myślą o tym, którego kochamy. Stąd ważna jest szkoła uczenia się wyrzeczenia, gdzie na pierwszym miejscu oddajemy Bogu naszą wolę. To jest nasz ciężar. Nie będąc oddanym, zakłóca chętne i gorliwe wypełnianie woli Boga. Dlaczego jest to ważne? Ponieważ wszelkie niepokoje, lęki, smutek, zniechęcenia, rozczarowania mają swój początek w naszej woli. Oddajemy nasze chcenie i pożądanie, a tym samym wolność, abyśmy stali się wolnymi wolnością Boga.



Liczba wyświetleń strony: 9479014 * Liczba gości online: 32 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-26
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC