MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Pascha Jezusa Chrystusa


Scena 26
Emaus





Ewangelia
Łukasz 24, 13-35


Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: ŤCóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?ť Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: ŤTy jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stałoť. Zapytał ich: ŤCóż takiego?ť Odpowiedzieli Mu: ŤTo, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieliť. Na to On rzekł do nich: ŤO nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?ť I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: ŤZostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachyliłť. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: ŤCzy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?ť W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: ŤPan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowiť. Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba.



Medytacja


Jak czują się uczniowie idący do Emaus i jak czują się wracając? Przeżywają samotność bez Jezusa, choć są we dwóch. Monolog dwóch sfrustrowanych osób. Być może tę drogę przebywali wiele razy z Jezusem. Stanęli smutni. Brak Jezusa, powoduje samotność.

„Rozmawiali o wszystkim, co się wydarzyło”. O wydarzeniach trzeba rozmawiać, aby w ten sposób uczyć się życia wiary, myślenia, odczuwania określonych wydarzeń. Trzeba mówić o wszystkim, przynajmniej z jednym człowiekiem. Lecz może być i tak, że drugi człowiek nie wyjaśni nam tego, czego nie wiemy. Mówienie szczere, otwarte powoduje zbliżenie się Jezusa do człowieka i człowieka do Jezusa, choć człowiek tego nie widzi i nie odczuwa. „Oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali”.

Uczniowie żyją przeszłością, myślą o niej, rozmawiając o tym, co się wydarzyło. Żeby zrozumieć to, co się dokonało we mnie, trzeba pozwolić Jezusowi, by mnie pytał. Pytania skłaniają do wynurzeń, odkrycia tego, co rozumiemy i tego, co pozostaje nadal niejasne. Jakie rozmowy prowadzimy ze sobą, takie widzenie spraw posiadamy. W zależności od tego, z kim rozmawiamy, z kim jesteśmy w drodze, zbliżamy się do prawdy, lub się od niej oddalamy.

„Zatrzymali się smutni”. Smutek zatrzymuje człowieka. Ma ono miejsce w rozwoju duchowym, emocjonalnym, w rozwoju wiary. Określonych informacji, prawd człowiek smutny nie przyjmuje, jest nieufny, podejrzliwy. Jezus zatrzymał uczniów swoim pytaniem. Jego słowa odsłaniają ich smutek. Dlaczego są smutni? Ponieważ nie rozumieją, nie wiedzą tego, co dla ich życia jest istotne, a równocześnie wyjaśnienia, które otrzymali od innych uważają za niewiarygodne, nie do przyjęcia. Smutek jest konsekwencją braku odniesienia do tego, co się widzi i słyszy, do rzeczywistości. Natomiast ma miejsce trzymanie się własnych reguł, schematów myślenia w stylu: „to jest nie do przyjęcia; tak być nie może, to jest niemożliwe”. Smutek człowieka, sprowadza Boga: „Jezus przybliżył się i szedł z nimi”.

Co uwalnia od smutku? Opowiedzenie Jezusowi tego, czego się spodziewałem, a to się nie wydarzyło. „Myśmy się spodziewali”. To typ ludzi, którzy istnieją i dzisiaj, nie myślący pozytywnie. Mesjasza nie ma, przepadł. Ludzie o zawiedzionych nadziejach. Któż nas zawiódł, albo na sobie zawiedliśmy się. Jezus zmienia beznadziejność w nadzieję. Wierność, szlachetność, oddanie muszą być poddane bolesnej próbie.

Mówienie o nadziei, mojej nadziei, o tym, że jestem rozczarowany ludźmi, życiem, a może i Panem Bogiem. Wyjątkowe w tym opowiadaniu jest to, że uczniowie mówiąc do Jezusa, nie mają zupełnie świadomości – do kogo mówią. Smutek nie daje człowiekowi odczuć duchowych, doświadczeń duchowych pomimo tego, że i w smutku możemy duchowo wzrastać. Nie poznajemy Pana, który się „przybliżył i szedł z nimi”.

Są to ludzie, którzy uciekają od wspólnoty. Tworzyli wspólnotę uczniów, a w pewnej chwili zostawiają ją i uciekają. Samotni, rozbici, w grupie nie znajdują oparcia. Jezus przywraca im tę wspólnotę. Gdy Go spotykają, to pierwsza ich myśl jest o powrocie, żeby i inni nie odeszli.

„Przymusili Go mówiąc: „Zostań z nami”. Bóg pozwala się przymusić szczerym i wielkim pragnieniom człowieka. On chce być zaproszonym, zatrzymanym. W trudnych chwilach – być razem. Te chwile przecież nie trwają wiecznie. Jezus zostaje z nimi dla przebywania razem. Ono umożliwia łamanie chleba. Pozwala też zobaczyć więcej. Przebywanie razem i spożywanie chleba, będącego Ciałem Pana, otwiera oczy na rozpoznanie Jego. Takie przebywanie razem, takie słuchanie wyjaśnień Pisma, słuchanie z „pałającym sercem” jest przyczyną „otwarcia oczu” i poznania Jezusa.

„W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy”. Szli do Emaus smutni, rozżaleni; wracają szczęśliwi i odnowieni. Jezus nie mówił nic o powrocie do Jerozolimy, o dzieleniu się prawdą dotyczącą Jego zmartwychwstania. Gdy „serce pała” i „oczy się otwierają”, nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli. Jeden z owoców spotkania Zmartwychwstałego.

Jesteśmy podobni do uczniów: osoby samotne - bez Jezusa; myśmy się spodziewali; uciekamy od rodziny, od przyjaciół, wspólnoty. Obecnie Jezus stawia przed nami dwa znaki: Słowo Boże i Eucharystia. Po tym mamy Go rozpoznawać, w tym szukać.

Uczniowie wracają. Jezus, podobnie jak Magdalenie, nie pozwolił się zatrzymać. Nie otrzymują misji, ale sami odczuli, że muszą się tym z braćmi w Jerozolimie podzielić. Wspólnota braci jest wówczas, gdy oni dzielą się tym, co jest najbogatsze, najgłębsze w nich - Panem, który im się objawił. Osoby doświadczające Boga, stają się bogactwem całej wspólnoty. Im głębsze rzeczy dajemy, tym bogatsza jest wspólnota. Tam jest znak obecności Jezusa. Wspólnota, to grupa ludzi, którzy żyją tymi samymi ideałami i nimi się dzielą.



Modlitwa


Odkrywasz przede mną Panie tę prawdę, że może być wielu ludzi przy mnie, a będę odczuwał osamotnienie. Cieszy mnie to, że tylko Ty możesz zaradzić tej biedzie. Ludzie mają wielu przyjaciół i tych, którzy ich kochają, a odczuwają ból osamotnienia. Tajemnica jest w pokoju, którego udzielasz człowiekowi. Kiedy udzielasz? Gdy ja, człowiek żyję dla Ciebie. Żyć dla Ciebie, to żyć. Czy inny sposób egzystowania człowieka można nazwać życiem?

Ty zmieniłeś moje życie w sposób nieoczekiwany. Pozwoliłeś odkryć, że tym, co mnie nieustannie frustruje, w smutek wtrąca, pozbawia radości i entuzjazmu to nadmierne oczekiwania, jakie miałem (i po trochu jeszcze mam, bo nie wiem, czy można się od nich skutecznie wyzwolić) w stosunku do moich bliźnich. Oczekiwania wobec człowieka uniemożliwiły mi widzenie Ciebie, który zawsze byłeś blisko. Chcę wszystkiego spodziewać się od Ciebie, Panie. Roztrząsanie nieustanne tego, co „ktoś” powinien „coś” wobec mnie, jest uliczką prowadzącą do załamania się. Nasze najgłębsze oczekiwanie, które Ty sam budzisz w ludzkim sercu, od Ciebie biorąc początek, jedynie przez Ciebie mogą być zaspokojone.

Wzbudź we mnie Panie silne pragnienie codziennej medytacji. Chęć wytrwałego słuchania Ciebie, niech stanie się moją życiową pasją. Otwórz i moje oczy, jak uczniom idącym do Emaus, na Twoje tajemnice. Udziel tego przeczucia, jakie oni mieli, że trzeba Ciebie zatrzymać. Chcieć Ciebie zatrzymać, chcieć z Tobą być, odkryć, że jest to rzeczywistość za którą zawsze tęskniło moje serce. Wejdź Boże w mój wieczór, w moją noc, aby pojawił się świt Twojej obecności w moim pielgrzymowaniu.

Liczba wyświetleń strony: 9447407 * Liczba gości online: 11 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-24
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC