MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Pascha Jezusa Chrystusa


Scena 25
Trzy Marie





Ewangelia
Jan 24, 1-11


W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień od grobu zastały odsunięty. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: ŤDlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał. Przypomnijcie sobie, jak wam mówił, będąc jeszcze w Galilei: \"Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie\"ť. Wtedy przypomniały sobie Jego słowa i wróciły od grobu, oznajmiły to wszystko Jedenastu i wszystkim pozostałym. A były to: Maria Magdalena, Joanna i Maria, matka Jakuba; i inne z nimi opowiadały to Apostołom. Lecz słowa te wydały im się czczą gadaniną i nie dali im wiary.



Medytacja


Grób jest symbolem ciemności, miejscem najbardziej oddalonym od światła, więzieniem odgradzającym człowieka od życia i działania. Niewiasty nie boją się ciemności, bo w nich jest Pan. Mają ufność, z racji Jego obecności, że nic im nie zagraża. Trzeba wejść w ciemność, aby spotkać się z Jezusem, nawet, jeśli człowiek doradcza, że wiara jego jest umarła, a on sam jest wewnętrznie trupem. Nie mamy innego wyjścia doświadczając uwięzienia wewnętrznego, jak szukanie w ciemności. Warto kierować się wewnętrznym przeczuciem, delikatną potrzebą serca. Za tym może „stać” Bóg.

W odczuwalnej niemożności życia i działania, jaką sugeruje otchłań grobu, trzeba trzymać się tych, którzy pomimo wszystko, mimo rozpaczy, jaką sugeruje rzeczywistość zewnętrzna, noszą w sobie pragnienie nie poddawania się zwątpieniu. Szukać tych, którzy jak i ja, chcą podobnym sobie oddać jakąkolwiek przysługę. W życiu trzeba czegoś się uchwycić, nawet ciemności. To, co jest, choćby było dramatem, klęską, rozpaczą jest środowiskiem przygotowanym dla mojego spotkania się ze Zmartwychwstałym.

Kobiety zmierzają przez jedną ciemność jaką jest noc, do innej, odrażającej ciemności jaką zawiera w swoim wnętrzu grób. Ale w tej ciemności jest moja Miłość. Ta ciemność nie przeraża, ona wręcz pociąga. To takie ważne, żeby będąc w ciemności nie wpadać w popłoch, ale nauczyć się widzieć, rozróżniać, poznawać, szukać Jezusa. Zapominając o miłości mogę doświadczać ciemności życia, które „już cuchnie”. W grobie, pomimo smutku, czekało na niewiasty pocieszenie. Również w ciemności wewnętrznej możemy doznać pocieszenia.

Wonności, jakie niewiasty niosą do grobu wskazują na fakt, jak bardzo Jezus jest im drogi. Wonności, to zapach ich życia, piękno duszy tęskniącej za Panem, wyraz miłości oblubienicy do Oblubieńca.

Niewiasty niepokoiły się, w jaki sposób usunąć kamień zasłaniający wejście do grobu. Nie ma niczego, co byłoby w większym stopniu niż kamień pozbawione życia. Pojawia się przed nami określona bezduszność, zimno, twardość, nieustępliwość budzące niepokój. Takie postawy określają ten obszar w człowieku, który jest pozbawiony życia. Lecz to, co twarde i nieczułe może dotknąć Bóg, jak kamienne tablice na których wyryto Dziesięć słów.

„Mężczyźni w lśniących szatach” (aniołowie) przypominają słowa Jezusa o zmartwychwstaniu. Pogłębianie, ożywianie, budzenie wiary dokonuje się, między innymi, przez przypominanie sobie oraz innym słów Jezusa. One prowadzą na spotkanie ze Zmartwychwstałym; one są światłem i życiem. Przypominanie jest powrotem do przeżyć i osób, do tego wszystkiego, co wywarło na nas określone wrażenie. Są przeżycia, których nie chcemy sobie przypominać. One bolą, zniechęcają, czynią człowieka słabym. Warto jednak przypominać sobie te chwile, w których odczuliśmy miłość, szacunek, umocnienie, doświadczyliśmy prawdy, czyjejś dobroci, piękna.

Wyobraźmy sobie niewiasty biegnące od grobu do Wieczernika, w którym przebywali apostołowie. Entuzjazm, radość, gwałtowność wyrażania tego, co przeżyły. Z drugiej strony apostołowie Jezusa: przestraszeni, pokryci lękiem, obawiający się o swoją przyszłość, nie idący do grobu, lekceważący to, co im kobiety opowiadały. Może byli zbyt dumni, by wieść o zmartwychwstaniu Jezusa przyjąć od kobiet. Być może kobiety nie były dla nich wiarygodne. Nie pamiętali o tym, że Jezus powiedział, iż zmartwychwstanie. Trudno jest przyznać się do tego, że ja, apostoł, zapomniałem o najważniejszej prawdzie wiary. Świadectwo równocześnie trzech kobiet było sygnałem wskazującym na szczególne znaczenie. Apostołowie musieli zareagować. Ujawniła się ich niewiara. Jezus wypomni im takie zachowanie.



Modlitwa


Kiedyś bałem się ciemności. Ty Boże wiesz. Rodziła we mnie niepewność i poczucie zagrożenia. Paraliżowała, gdy w nią wchodziłem. Łatwiej być w ciemności z kimś, komu się ufa. Podziwiam trzy Marie, które poszły do Twojego grobu. One szły do Ciebie, dlatego ciemność była w tle ich wędrowania. Gorzej, gdy ciemność jest pierwsza, a osoba do której idę, nie uwalnia od lęku przed ciemnością. Gdy przestałem być dzieckiem moją ciemnością stały się sprawy, które bolą, rany wewnętrzne, które krwawią. Ciemnością jest to, z czym nie umiem, albo nie chcę się pogodzić. Bywają sprawy, które przegrałem, a jest ich wiele. Jak ogromna to ciemność. Czy mam w nią wejść? Co mnie tam czeka, Boże? Pewne sprawy nie rozwiązują się same. Czas nie leczy ran. Czy Ciebie spotkam w ciemnościach, które zgromadziły się we mnie i budzą odruch wielkiej odrazy?

Kogo się trzymać? Czy warto ludziom wierzyć? Na różnych etapach życia zabierasz mi ludzi, z którymi się co nieco rozumiałem. Lat przybywa, a i nieufność się nie pomniejsza lecz potęguje się we mnie. Moja ciemność jest mi zaporą w dokonaniu kroku będącym odwagą w stronę zaufania. Zmniejsza się chęć ponoszenia porażek. Kiedy patrzę na kobiety pędzące od Twojego Panie grobu, do apostołów z wielką radością, a równocześnie poznaję jaką była ich reakcja, to zaczynam rozumieć, co powinienem uczynić. Radość z Twojego zmartwychwstania jest taką siłą, iż niedowierzanie, złośliwość, intrygi, postawa lekceważąca wobec tego, co dobre nie muszą mieć dla mnie wielkiego znaczenia. Czy dobrze to zrozumiałem? Nie należy zwracać uwagę na to, jak ktoś na mnie reaguje lecz powinienem żyć tym, w co uwierzyłem, a przede wszystkim Komu uwierzyłem.

Liczba wyświetleń strony: 10651358 * Liczba gości online: 14 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-18
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC