MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Pascha Jezusa Chrystusa


Scena 21
Zdjęcie z Krzyża





Ewangelia
Jan 19, 38


Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało.



Medytacja


Na Krzyżu był czas konania, czas śmierci, czas zdjęcia. Jezus, gdy wołano, aby zstąpił z Krzyża, nie uczynił tego. Śmierć otwiera wiele możliwości. Jezus, który oddał swojego ducha w ręce Ojca, oddaje swoje ciało w ręce ludzi. Bezwładny, zdany na najbliższych, którzy Go kochają i trwają do końca przy Nim. Zajęli się Jego pogrzebem. Nie ma już wrzeszczącego tłumu, cyników szydzących, prowokatorów nawołujących do objawienia mocy. Zostali sprawdzeni przyjaciele.

Trudno było wytrwać pod Krzyżem, a potem zająć się pogrzebem. Troska o własną opinię, a nawet o życie sprawiła, że Ci, którzy za Nim przez trzy lata chodzili, teraz Go puścili. Powrócą. Człowiek ma prawo stchórzyć, ma prawo bać się. Tak również dojrzewa w nim miłość, wierność i przyjaźń. Przedziwne jest to, że ci, którzy za Nim chodzili, których oficjalnie wybrał, schowali się. Natomiast „ukryci” do tej pory Jego uczniowie ujawnili się: Józef z Arymatei i Nikodem.

Na drodze wiary nie ma tchórzy. Wśród uczniów Jezusa są ludzie słabi. Nie można człowiekowi powiedzieć, że jest gorszy od innych dlatego, że boi się o siebie. Patrząc na tych, którzy zdejmują ciało Jezusa z Krzyża odnoszę wrażenie, że dokonała się przedziwna zmiana warty. Ci, którzy zdawali się być niezawodnymi: „Choćby Cię wszyscy opuścili, ja nigdy się Ciebie nie zaprę”, przez śmierć swojego Mistrza, we łzach, niezwykle szybko dojrzewali między innymi do tego, że wierząc, nie należy składać obietnic na przyszłość opierając się na własnej pewności.

To była scena niezwykła, gdy Matka Bolesna trzymała na kolanach bezwładne ciało swojego Syna. Odczujmy Jej ból, zobaczmy łzy, spójrzmy w Jej oczy, patrzmy na oblicze najpiękniejszej z Matek. Była cisza i Jej łkanie. Przylegająca do Syna, jakby chciała Go wskrzesić jedną swoją łzą, ciepłem ciała w którym się począł.



Modlitwa


Maryjo, jestem i chcę pozostać. Nie chcę uciec, lecz znam słabość moją. Podziwiam wierność Twoją, lecz chcę czegoś więcej niż podziwiania. Pragnę wytrwania pod Krzyżem Pana, przy Tobie Maryjo! Tyle razy uciekałem, tyle razy się chowałem, tak często się bałem i niedowierzałem. Zatrzymaj mnie przy sobie, jak Jana. Gdy będę jak umarły, weź mnie na swoje kolana i przytul mocno, jak Syna. Niech łza jedna, przecież tylko jedna wystarczy, wskrzesi mnie do życia.

Liczba wyświetleń strony: 10651364 * Liczba gości online: 13 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-18
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC