MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Pascha Jezusa Chrystusa


Scena 20
Śmierć Jezusa





Ewangelia
Jan 19, 28-37


Piłat wydał Go im, aby Go ukrzyżowano. Zabrali zatem Jezusa. A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa. Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: ŤJezus Nazarejczyk, Król Żydowskiť. Ten napis czytało wielu Żydów, ponieważ miejsce, gdzie ukrzyżowano Jezusa, było blisko miasta. A było napisane w języku hebrajskim, łacińskim i greckim. Arcykapłani żydowscy mówili do Piłata: ŤNie pisz: Król Żydowski, ale że On powiedział: Jestem Królem Żydowskimť. Odparł Piłat: ŤCom napisał, napisałemť. Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą: ŤNie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należećť. Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili między siebie szaty, a los rzucili o moją suknię. To właśnie uczynili żołnierze. A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: ŤNiewiasto, oto syn Twójť. Następnie rzekł do ucznia: ŤOto Matka twojať. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: ŤPragnęť. Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: ŤWykonało się!ť I skłoniwszy głowę oddał ducha. Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat - ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem- Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała. Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana. I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili.



Medytacja


Golgota jest miejscem, na którym poznajemy Boga mocnego i słabego zarazem. Ten, który kocha, jest mocny i słaby zarazem. Różne osoby przyszły pod krzyż. Są tacy, którzy przyszli zobaczyć co się ciekawego wydarzy. Poznanie jest dobre lecz obecność pod krzyżem wymaga współodczuwania, współcierpienia, z którego płynie poznanie tajemnicy Krzyża. Uczymy się patrzeć na Chrystusa jako na Króla. To jest niezwykle trudne. Królowanie jest panowaniem nad innymi. Jezus pozwolił, by człowiek zadał Jemu ból, i w ten sposób zbliżył się i poznał Go. Pozwolił sobą dysponować. Pozwolił się ukrzyżować, żeby ludzie poznali Jego miłość. Nie można niejako powiedzieć niektórym ludziom o miłości, nie można ich przekonać do miłości Boga, jeśli Go wpierw nie zaatakują, nie upokorzą.

Królowanie jest przyjmowaniem upokorzenia od tych, których się kocha. Czyż upokorzony nie jest bardziej przekonywujący od tego, któremu wszystko układa się w życiu pomyślnie? Czyż upokorzony, głodny, cierpiący, nie ma nam więcej do powiedzenia, niż ten, który jest zawsze i przez wszystkich szanowany, nie doznający bólu głodu, nie doświadczający trudu cierpienia? Upokorzenie jest możliwe do przyjęcia i przeżycia wówczas, kiedy człowiek kocha. Doświadczanie upokorzenia nie niszczy, lecz daje cierpliwość, wyrozumiałość, męstwo i sens tego, co robię dla drugiego.

Łotr, mówiący do Pana: \"Wybaw siebie i nas\". On się boi. Nie panuje nad cierpieniem, bólem, rozczarowaniem, że tak trzeba to życie zakończyć. Nie czyni się winnym tego, jak żył. Gdy człowiek nie poczuwa się do winy, cierpi więcej, niż ten, w którym jest przyznanie się do \"nie przestrzegania dróg Pańskich\". Zobaczmy że drugi łotr panuje nad sobą, nad emocjami i bólem. W cierpieniu możliwy jest rozsądek, choć uznać należy, że nie każdy sięga po niego. Rozsądek ma swój początek w prawdziwej ocenie swojego życia i życia osób, z którymi przyszło mi żyć. Rozsądek zaznacza się w stwierdzeniu, że jakiś problem, trudność, słusznie mnie spotyka ponieważ nie zachowałem w życiu zasad, reguł, które porządkują życie. \"My ponosimy słuszną karę za nasze grzechy, ale On nic złego nie uczynił\".

Można być blisko Jezusa, a równocześnie tak daleko od Niego, jak było w to w przypadku złego łotra. Bliskość Boga, nie zapewnia jeszcze mądrości naszym decyzjom, wyborom. Frustracje, bunt, gniew - potrafią być tak silne, że zaślepiają osobę, która przez lata tymi namiętnościami karmiła się. Można jedynie mieć nadzieję, że Chrystus wobec łotra odniósł te same słowa, jakie dotyczyły tych, którzy Go ukrzyżowali: \"Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią\".

„Ojcze, w ręce Twoje, oddaję ducha Mego”. Ojciec łączy całe życie Jezusa. Imię Ojca spaja całą Jego działalność: „Nie moja, ale Twoja wola niech się stanie”. Bezwarunkowe oddanie Ojcu jest treścią życia Pana, Jego pokarmem. Jezus jednoczy się z Ojcem, również w swoim człowieczeństwie. Krzyż, miejsce przeklęte, staje się miejscem spotkania z Ojcem i miejscem naszego zbawienia. Podobnie i moja słabość, może być miejscem mojego spotkania się z Bogiem.

Lekkomyślność, głupota sprawiają, że wyrządzamy sobie nawzajem cierpienie. Nasze rany bywają długo otwarte, boleśnie przeżywamy swój czas. Delikatne dotknięcie ran, powoduje dotkliwe cierpienie. Wrażliwość, nadwrażliwość, urazowość często nam towarzyszy. Na krytykę, odrzucenie, złą opinię, niesprawiedliwość - urazowość jest wielka i z tym trzeba coś zrobić. Albo podatność na zranienia będzie nas niszczyć, będzie powodem konfliktów, albo ta podatność na zranienia, będzie wykorzystana inaczej.

Należy być świadomym podatności na zranienie. Warto zobaczyć, że w tym jest zawarte niebezpieczeństwo: bunty wobec Boga, agresywne nastawienie do innych, zamykanie się w sobie. Podatność na zranienie jest ludzkim krzyżem. Krzyż może być tajemniczym miejscem spotkania z Ojcem, wzorem Jezusa. To, co jest przekleństwem życia, to, co należałoby wyeliminować, może stać się miejscem ofiarowania siebie. Nie należy unikali konfrontacji, z podatnością na zranienie. Natomiast ważne, byśmy pytali: co cierpienie robi ze mną, albo - co ja robię z moim cierpieniem. W każdym cierpieniu możliwe jest wyjście Jezusa: „Ojcze, w ręce Twoje oddaję moje życie, moje cierpienie”.

„Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mego”. By dojrzała w nas świadomość powierzenia swojego życia, przez śmierć. Jezus nie broni życia, lecz je oddaje. Żeby dobrze umrzeć, trzeba komuś powierzyć swoje życie. Żeby dobrze żyć, trzeba komuś powierzyć swoje życie. Człowiekowi nie można powierzyć swojego życia. Prośmy, byśmy coraz głębiej doświadczali Boga, jako Ojca, który dał nam życie.

Maryja cierpi na Golgocie. Nie opuszcza jednak miejsca swojego cierpienia. Człowiek próbuje na wszelkie możliwe sposoby uwolnić się od tego, co dokucza, sprowadza smutek. Usiłuje uwolnić się od ludzi, czy spraw, które sprowadzają nadmiar trosk. Jezus walczy o zbawienie tych, których umiłował. Oddaje życie za tych którzy są na Golgocie, lecz i za tych, którzy ze strachu na nią nie dotarli.

Cierpienie nie zwyciężyło Maryi. Ona panowała nad swoim cierpieniem. W czym objawia się panowanie? W wolności od oskarżania tych, którzy Jezusa skazali, ukrzyżowali, szydzą z Niego. Panowanie wyraża się w wolności od pretensji do tych, którym Jezus dobrze czynił, a oni wydali Go na śmierć haniebną. Cierpi, nie szukając za wszelką cenę odpowiedzi: dlaczego tak musi być?

Jest Królową, gdyż w wielkim cierpieniu przyjmuje za syna ucznia Pańskiego, a w nim, wszystkich ludzi, za swoje dzieci. Cierpienie nie skupie jedynie jej uwagę na własnej osobie. Choć w takich chwilach, to częste i zrozumiałe. Cierpienie otwiera Jej Serce na tych, którzy Jej potrzebują. Cierpiąc z Jezusem, w miłości, odczuwamy swoją potrzebność. Nie zatrzymujemy się na własnym cierpieniu, lecz idziemy w nim, idziemy tam, gdzie potrzeba zaradzać potrzebom innych. Odpowiadamy tym, którzy potrzebują matki, potrzebują ojca.

Maryja nie tylko przyjmuje Jana. Ona również pozwala się przyjąć Janowi. Nie tylko okazuje Serce, ale także zgadza się , by on okazał Jej swoje serce. Człowiek w cierpieniu potrafi bronić się, przed tymi, którzy chcą okazać zrozumienie, współczucie. Maryja wchodzi w szczególną relację, więź z Janem, przez przyjęcie jego troski, o siebie. Cierpienie Jezusa, Maryi i Jana, prowadzi ich do najgłębszego spotkania. Gdy cierpimy, możemy tworzyć wspólnotę zrozumienia, pokoju, szacunku dla siebie nawzajem. Cierpienie we wspólnocie, czy nie pojawia się, między innymi, jako zachęta czyniona przez Chrystusa do tego, abyśmy spojrzeli na siebie z szacunkiem, przyjęli się nawzajem, jedna drugą - do serca. W spotkaniu Maryi i Jana pod krzyżem, każde z nich jest na swoim miejscu. To ważne, aby w cierpieniu być na wyznaczonym dla mnie miejscu, przez Pana.



Modlitwa


Wybrałeś Panie drogę, którą świat nazwał głupstwem. Przez to „głupstwo” wyraziłeś swoją miłość i dałeś nam zbawienie. Świat widzi inaczej, co innego kocha, do czego innego dąży. „Przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Tobą”. Obca jest Tobie droga świata. Chcesz bym nią nie szedł. Świat pogrąża, Ty wybawiasz.

We mnie jest coś z łotra zarówno dobrego, jak i złego. Chciałbym byś mnie uchronił przed sytuacjami dla mnie przykrymi, uwolnił od nieprzyjemnych zdarzeń, z drugiej strony wiem, że sprawiedliwie cierpię za moje grzechy. Moje komplikujące się życie jest jakimś odpokutowywaniem już teraz mojej przeszłości. Jak w nią inwestowałem, tak ona mnie cieszy lub zasmuca.

Zastanawia mnie to, że Ciebie Boże czynię winnym zła, którego człowiek doświadcza na tej ziemi. Chciałbym widzieć w Tobie Boga, który zapobiega temu wszystkiemu co sprowadza cierpienie. Tak Ciebie rozumiem, że jesteś Bogiem dobrym, który nie chce śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i żył. W ludzkim rozumieniu wielu ludzi nie przechodzi drogi nawrócenia. Wielu odchodzi z tej ziemi nie jednając się zarówno z Tobą, jak i z najbliższymi. Jesteśmy kuszeni przez świat, własne namiętności i szatana i w tym wszystkim przerażająco bezradni, choć w Kościele dajesz nam niezwykłą pomoc w postaci sakramentów świętych. Dlaczego, skoro są tak wielką pomocą do uszczęśliwiania ludzi, oni z niej nie korzystają? Czyż są ślepi, głusi, nieświadomi, nie orientujący się w wartości tego, co nam zostawiłeś?

Będziemy umierali w nieświadomości wielu spraw odnoszących się do naszej wiary. Więcej nie wiemy, nie rozumiemy, niż mamy świadomość Twoich zamiarów. Co będzie Panie z tymi, którzy nie uczestniczą we Mszy świętej; co z tymi, którzy się nie spowiadają; co z tymi, którzy nie słuchają, nie rozważają, a tym samym nie kierują się Twoim słowem? Przecież za nich umarłeś z miłości. Oni nie mogą cierpieć wieczność całą! Dość już tego cierpienia na ziemi! Po co jeszcze po śmierci? Przecież Ty się nie obrażasz na człowieka. Najpiękniejsze, a zarazem najmądrzejsze słowa które przychodzą mi teraz do głowy i serca są Twoimi: „Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mego”. Pozwól Panie, że posłużę się nimi, jako ten, który usiłuje się od Ciebie czegoś nauczyć i powiem tak: „Jezu, w ręce Twoje oddaję życie moje. W Ręce Twoje oddaję ludzkość całą. Uczyń wszystko, by nikt nie zginął z tych, których dał Ci Ojciec.”

Liczba wyświetleń strony: 10651366 * Liczba gości online: 13 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-18
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC