MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Pascha Jezusa Chrystusa


Scena 9
Kajfasz





Ewangelia
Jan 18, 12-14;19-24


Wówczas kohorta oraz trybun razem ze strażnikami żydowskimi pojmali Jezusa, związali Go i zaprowadzili najpierw do Annasza. Był on bowiem teściem Kajfasza, który owego roku pełnił urząd arcykapłański. Właśnie Kajfasz poradził Żydom, że warto, aby jeden człowiek zginął za naród.

Arcykapłan więc zapytał Jezusa o Jego uczniów i o Jego naukę. Jezus mu odpowiedział: ŤJa przemawiałem jawnie przed światem. Uczyłem zawsze w synagodze i w świątyni, gdzie się gromadzą wszyscy Żydzi. Potajemnie zaś nie uczyłem niczego. Dlaczego Mnie pytasz? Zapytaj tych, którzy słyszeli, co im mówiłem. Oto oni wiedzą, co powiedziałemť. Gdy to powiedział, jeden ze sług obok stojących spoliczkował Jezusa, mówiąc: ŤTak odpowiadasz arcykapłanowi?ť Odrzekł mu Jezus: ŤJeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?ť Następnie Annasz wysłał Go związanego do arcykapłana Kajfasza.



Medytacja


Większość Żydów nie słucha słów Jezusa. Reprezentują oni w Ewangelii ten świat, który zamyka się na Niego. Wszystkie oskarżenia jakie wysuwano pod adresem Jezusa, upadły. „Świadkowie” nawet zaczęli wzajemnie sobie przeczyć swoimi zeznaniami. Dramatyczną kulminację przesłuchania stanowi wystąpienie najwyższego kapłana, który staje przed Jezusem i pyta. Jezus milczy. On jest prawdziwym arcykapłanem. Swą godnością przewyższa tego, który się przed Nim pręży. Na pytanie arcykapłana Jezus odpowiada, że jest Mesjaszem, Synem Błogosławionego. Dwa najważniejsze tytuły Jezusa, które pojawiły się już w scenie chrztu i Przemienienia.

Jezus przyznaje, że jest Mesjaszem i Synem Błogosławionego, czyli Boga. On będzie sądził, gdy będzie siedział po prawicy Wszechmocnego. Wówczas role się odmienią. Oskarżony stanie się sędzią. Osądzi świat, to znaczy nada mu porządek zgodny z wolą Boga. Reakcja oskarżycieli jest natychmiastowa: plucie i policzkowanie.

Jezus nie daje się zastraszyć, nie pozwala, aby ktokolwiek wyprowadził Go z równowagi. Dlatego został spoliczkowany. Jest wewnętrznie spokojny. „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego mnie bijesz?’ Jezus nie daje się zapędzić do rogu. Ktoś chciałby nam wmówić poczucie winy, ktoś inny czegoś nam zakazuje, grozi i wymyśla: „Czegoś takiego się nie robi, nie mówi i nie myśli”. Są tacy, którzy nas ośmieszają zarówno w nas, jak i obok nas. Wielu osądza, pomniejsza. Jeśli podobnie jak Jezus sprzeciwiamy się takim głosom i słowom „bijącym nas po twarzy”, zachowujemy się jak nasz Nauczyciel.

Niektórzy nie mają o sobie wysokiego mniemania, gdyż usłyszeli, że posiadanie poczucia własnej wartości i wyjątkowości jest pychą, a przynajmniej zarozumiałością. Skoro jesteśmy nic nie warci, to nie mamy nic do gadania. Jezus sprzeciwia się takiej postawie. Nie wolno pozwolić, by ktoś nas szantażował, kazał milczeć. Trzeba reagować spokojnie, ale stanowczo. Wydaje się niektórym, że prawda zawsze jest po ich stronie i oni są nieomylni. Nie należy pozwolić na rozwój chorych postaw, chorego myślenia, lecz przyczyniać się stanowczo do eliminowania wypaczonej ascezy, duchowości, a tym samym wypaczonej religijności i pobożności.



Modlitwa


Nie słuchałem słów Twoich Panie cierpliwie, lecz wiedziałem jak brzmi prawda zanim dokończyłeś zdanie. Ponieważ Twoje nauczanie nie pasowało do moich teorii usiłowałem Cię zakrzyczeć, stawiać zarzuty, wysuwać podejrzenia, czy aby nie masz złych zamiarów wobec mojej osoby? Oskarżam, sądzę, ponieważ jest we mnie lęk, że moje zakłamanie ujawni się. Nie chcę się czuć gorszym, więc atakuję, zanim Ty lub jakiś człowiek powie mi okrutne słowa, które mogą bardzo zaboleć, że jestem w wielkim błędzie.

Nie znoszę uwag. Jeśli ktoś mi ją zwróci zareaguję tak, że odczuje to boleśnie. Dlaczego zawsze usiłuję mieć rację? Czyżbym się z nią urodził? Dlaczego ktoś nie może jej mieć? Może dlatego, że nie czuję się Twoim umiłowanym synem? Gdy wiem, że ktoś mnie kocha, jemu pozwalam mówić o moich błędach. Odczuwanie, że jestem kochany przez Ciebie Panie, zapewniłoby słuchanie bliźnich do końca i z szacunkiem traktowanie tego, co mówią.

Czyż arcykapłani i uczeni w Piśmie nie żyli według litery Prawa? A gdyby żyli według jego ducha, czy byliby zdolni Ciebie ukrzyżować? Podejście literalne do Twojego nauczania budzi we mnie sędziego wobec człowieka. Przeżywanie duchowe Słowa Twojego wprowadza mnie we współczucie i pragnienie okazywania miłosierdzia. Nie czynię się sędzią brata mego. Często odnoszę wrażenie, że ci sądzą, którzy nie przeżywają prawdy o Twojej miłości do nich. Człowiek nie kochany jest bardzo nerwowy, nadpobudliwy, szukający słabości innych, aby w ten sposób promować własne życie. Po co tak żyć? To jest chore.

Drażnią mnie Boże ci, którzy wszystko wiedzą: co trzeba, a czego nie, jak należy, a jak nie powinno się. Nikt ich o zdanie nie pyta, ale oni, z uprzedzającą „miłością”, pędzą na łeb na szyję, aby mi pomóc. Dlaczego się denerwuję? Bo wreszcie chciałbym sam decydować o własnym życiu, sam oceniać, co dobre, a co złe. Nie można być ciągle prowadzonym za rękę, bo człowiek staje się infantylny i bezdecyzyjny. Dlaczego inni ciągle pouczają, oni wiedzą?

To chyba dobrze że wiem, iż jest we mnie sporo dobrych zachowań i określony potencjał możliwości? Nawet wtedy, gdy nie do końca wiem, jak być powinno, to powinienem mówić, aby inni dopowiedzieli do mojej wiedzy to, co jest ewidentną luką. Podobasz mi się Twoja postawa, Chryste. Ból i poniżenie, co do których wiedziałeś że Cię spotkają, nie powstrzymały Cię aby zwrócić uwagę słudze, że bezpodstawnie Ciebie bije. Naucz mnie odwagi nie tylko w moich sprawach, ale i wtedy, gdy ktoś kogoś przy mnie upokarza. Proszę, bym był łagodny, ale stanowczy. Jestem po Twojej stronie, Jezu!

Liczba wyświetleń strony: 10651369 * Liczba gości online: 14 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-18
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC