MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Pascha Jezusa Chrystusa


Scena 8
Zaparcie się Piotra





Ewangelia
Jan 18, 15-18.25-27


A szedł za Jezusem Szymon Piotr razem z innym uczniem. Uczeń ten był znany arcykapłanowi i dlatego wszedł za Jezusem na dziedziniec arcykapłana, podczas gdy Piotr zatrzymał się przed bramą na zewnątrz. Wszedł więc ów drugi uczeń, znany arcykapłanowi, pomówił z odźwierną i wprowadził Piotra do środka. A służąca odźwierna rzekła do Piotra: ŤCzy może i ty jesteś jednym spośród uczniów tego człowieka?ť On odpowiedział: ŤNie jestemť. A ponieważ było zimno, strażnicy i słudzy rozpaliwszy ognisko stali przy nim i grzali się. Wśród nich stał także Piotr i grzał się [przy ogniu].

A Szymon Piotr stał i grzał się [przy ogniu]. Powiedzieli wówczas do niego: ŤCzy i ty nie jesteś jednym z Jego uczniów?ť On zaprzeczył mówiąc: ŤNie jestemť. Jeden ze sług arcykapłana, krewny tego, któremu Piotr odciął ucho, rzekł: ŤCzyż nie ciebie widziałem razem z Nim w ogrodzie?ť Piotr znowu zaprzeczył i natychmiast kogut zapiał.



Medytacja


Jezus często z Piotrem rozmawiał. Rozmowy te były trudne. Nauczyciel nie obawiał się mocno upominać Piotra, ale też dawał Mu wsparcie. Piotr reagował bardzo często emocjonalnie: mylił emocje z rzeczywistością. Słysząc zapowiedź ucieczki uczniów: „Wszyscy zwątpicie we Mnie tej nocy”, daje natychmiastową odpowiedź: „Ja nigdy w Ciebie nie zwątpię”. Emocje Piotra mają osadzenie w jego dumie, ambicji. Jeszcze nie zna niszczącej siły swojego wygórowanego mniemania o sobie, o swoich możliwościach. Jego duma jest połączona z gwałtownością, niecierpliwością, ogromną pewnością siebie i tego, jak na pewno się zachowa w sytuacji, o której mówi Jezus: „Choćby wszyscy zwątpili, ja nigdy”. Ja bowiem jestem bardziej wierny, mam silniejszą więź z Jezusem, na mnie On może liczyć, a ponadto wiem, że nie jestem w stanie Go zdradzić, odejść od Niego.

„Jeszcze tej nocy...” Piotr zaprzecza słowom Jezusa. Podobnie zapewniają inni uczniowie. Słowa Piotra są szlachetne, lecz ta szlachetność jest uwikłana w poczucie wyższości i dumy. On się czuje silniejszy, mocniejszy. Uczuć nie należy utożsamiać się z rzeczywistością. Utożsamianie się z uczuciem, jest jedną z największych przeszkód do zjednoczenia się z Bogiem. Jezus nie patrzy na słowa, na uczucia, lecz na serce. On zna serce, dlatego upomina Piotra. Zagubienie Piotra polega na tym, że patrzy tylko na swoje uczucia. Nie potrafi zobaczyć czegokolwiek poza aktualnym stanem swoich emocji.

„Wy wszyscy zgorszycie się mną”. Zgorszenie jest przeszkodą, pułapką, zobaczeniem rzeczy takimi, jakie one są. Jezus przez mękę i krzyż objawia nowe oblicze Boga. I to nowe oblicze Boga - wywoła zgorszenie. Zamknięcie Piotra we własnych emocjach, we własnej wizji Boga, to będzie pułapka Piotra. Ważne jest odkrywanie w naszym życiu pułapek, miejsc zgorszenia mojej wizji Boga, z Bogiem rzeczywistym. W tej wizji Boga jest dużo agresji. Konieczny jest dystans do naszych szlachetnych odczuć, pięknych deklaracji, religijnej euforii. Religijność huśta się na euforii. Postarajmy się o zwątpienie w to, co sami czujemy.

Aresztowanie Jezusa, było dla uczniów szokiem. Czują się zdruzgotani, pouciekali. Nie byli zdolni wspólnie myśleć. Każdy szukał rozwiązania na własną rękę. Piotr znalazł rozwiązanie: „kroczył z daleka”. To był błąd Piotra, że „śledził z daleka”. Zainteresował się faktami zewnętrznymi - co się stanie z Jezusem. Czy przed Sanhedrynem da się poznać, jako Mesjasz? Dopóki się nie wyjaśni, chce być z Jezusem, ale w pewnej odległości.

Piotr został postawiony w sytuacji przymusowej. Musi opowiedzieć się za, lub przeciw. Kompromis jest niemożliwy. Rozpoznaje go kobieta: „I ty byłeś z Nazarejczykiem”. Piotr udziela spontanicznej odpowiedzi: „Nie znam tego Człowieka”. Kłamie. A z drugiej strony patrząc, mówi prawdę. Piotr nie znał Jezusa. Nie znał Jego misji, celu życia. To były słowa symboliczne.

Tak jak u Judasza, pocałunek był pozornie fałszywy. Judasz, całując Jezusa - oddał serce, oddał to, co było w sercu. Podobnie Piotr w wypowiedzianych słowach, oddał serce, to co przeżywało jego serce. Jezus jest sądzony, ale Piotr myśli teraz o tym, jak się uratować. Opuszcza podwórze i spotyka inną kobietę. Potwierdza pierwszą odpowiedź.

Bycie z daleka. Brak wewnętrznego, rzeczywistego zaangażowania się, szukanie kompromisu. To postawy wyrażające dezorientację wewnętrzną, zagubienie, brak duchowej tożsamości. Ten brak, wyda owoce zdrady. Nie da się ukryć połowiczności w życiu wewnętrznym. Nie można żyć Ewangelią w połowie. Przychodzi moment, gdy musi się objawić to, co jest w sercu. A tam: „Nie znam tego Człowieka”.

Jakie są najgłębsze postawy mojego serca? Mogę być: zablokowany lękiem o siebie, o ludzką opinię, bezpiecznie na odległość, obawiający się zerwać ze złymi zwyczajami we wspólnocie zakonnej. Kompromisy, granie na dwie bramki, nieokreśloność, rozmycie. Sytuacje krytyczne, wywołują reakcje obronne. Połowiczność życia duchowego może wyrazić się w poczuciu bezsensu, smutku, depresji, żeby może coś zostawić po sobie - konsumpcyjny styl życia.

Sytuacje krytyczne pokazują całą słabość więzi. Gdy trzeba pokazać się prorokiem - wypiera się. „Piotr gorzko zapłakał”. Symbolem Piotra jest kogut. Pianie koguta, było darem Jezusa. Zaparcie się, uświadomiło Piotrowi, kim był. W pianiu koguta otrzymał przeczucie, kim jest. Pianie koguta było kluczem - kim on jest. Piotr zaczyna rozumieć nie tylko siebie, ale zaczyna rozumieć Jezusa. Z tego nowego obrazu Jezusa rodzi się nowy obraz siebie.

Piotr odkrył, że jest małym, zapłakanym dzieckiem. Pęka duma Piotra. Nie mógł dominować nad kimkolwiek. Płacz jego wyraża ból, lecz nie wyraża rozpaczy. „Pan obrócił się i spojrzał na Piotra”. Teraz nie były potrzebne słowa, wystarczyło spojrzenie. W tym spojrzeniu Piotr otrzymał to, czego przez lata szukał: miłość, akceptację, uznanie. Popisując się swoją odwagą, szukał miłości Jezusa. Jezus tym spojrzeniem powiedział Piotrowi - na moją miłość nie możesz sobie zasłużyć. Moją miłość otrzymujesz za darmo. Miłość Jezusa do Piotra otwiera Piotrowi oczy.

Piotr przestaje się upierać. Rozpływa się w tym płaczu jego twardość. Są takie miejsca, w których bronimy się przed miłością Jezusa, miejsca w których jesteśmy twardzielami. Mamy ochotę dyskutować, bronić się. Konieczne jest to, byśmy nie bali się naszej słabości, nie wstydzili się płakać. „Nie znam tego człowieka”, a Jezus obraca się i patrzy. Daje poznać siebie. Spójrz w oczy Pana.



Modlitwa


Uważałem, że pewnych grzechów nie mogę uczynić, mnie to nie spotka. Nie znałem siebie, Boże. Byłem zarozumiały, pyszny, pewny siebie. Środowisko sposobne do tego aby zaistniało wszystko to, czego człowiek zdrowo pobożny na pewno się wstydzi. Deklaracje religijne wypowiadane pod wpływem emocji, niewiele są warte. Teraz już wiem, że stać mnie na najbardziej perfidny grzech. Tak świadomość przynosi ulgę. Nie lękam się, że mogę zrobić to, co będzie znakiem niewierności wobec Ciebie, Jezu. Bardzo chcę, aby nauczył się mądrości płynącej z tego, że jestem grzesznikiem zdolnym do popełnienia każdego grzechu.

Gdy słyszę i widzę niesprawiedliwość ludzką, gorszę się Tobą, Boże. Zadziwia mnie Twoja bezradność wobec panoszącego się zła. Dlaczego dopuszczasz, aby cierpiały dzieci w Azji, których rodzice zginęli? Dlaczego dzieci są wykorzystywane seksualnie, często potem mordowane? Dlaczego złodzieje mają się dobrze, a ludzie uczciwi, sprawiedliwi nie mają środków do życia? Dlaczego matki, które z troską wychowywały swoje dzieci, są przez nie teraz poniżane? Gorszę się Tobą, Panie! Nie umiem sobie z tym poradzić. Wydawało mi się, że Ty wszystko możesz! Jak widzę Cię bezradnego, słabego, związanego, gdzie sam potrzebujesz pomocy rodzi się we mnie złość, ale i współczucie. Żałuję że przynajmniej uczniom swoim nie powiesz wyraźnie, o co chodzi. Ich wiara powinna być silna, a tymczasem są słabi i jak Ty upokorzeni.

Jak Piotr chodzę, trzymając się z daleka. Może kiedyś nad sobą zapłaczę, gdy spojrzysz na mnie. Wiem, że choć niewiele rozumiem z Twojej nauki, zostanę z Tobą. Nie raz jeszcze Cię zdradzę, jak znam życie, ale wierzę że powrócę. Nie mówię że na pewno powrócę, ale Ty wówczas mnie odszukaj. Kiedyś myślałem, że moja wiara jest wielka, silna, czysta, pewna. Teraz stawiam sobie pytanie, gdzie jest moja wiara? Chciałbym teraz zrobić to, co uczynił Piotr, gdy spotkał się z Tobą wzrokiem, po swoim zaparciu się. Udziel mi daru łez. Może one mnie oczyszczą, umocnią i uzdolnią do powrotu. Może one pozwolą mi zobaczyć, że Ciebie kocham naprawdę, pomimo zamętu jaki w sobie noszę?

Liczba wyświetleń strony: 9447424 * Liczba gości online: 16 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-24
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC