MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Czego naprawdę chcemy?



Gdy patrzymy na chromego, który rozpaczliwie rozgląda się za kimś, kto pomógłby jemu wejść szybko do wody, z pewnym zażenowaniem słuchamy pytania, jakie Jezus kieruje do Niego: "Czy chcesz stać się zdrowym?" Jednak tak postawiony problem dotyka kwestii najbardziej istotnej. Chromy musi określić, czego naprawdę chce. Bycie zdrowym łączy się z powinnością bycia odpowiedzialnym, rozważnym, otwartym. Każdy podejmuje indywidualnie decyzję wejścia na ścieżkę zdrowia. Zdrowie zakłada uprzednie nazwanie swojego poplątania, uświadomienia braku wewnętrznej równowagi i przyczyn, które do tego doprowadziły. Ponadto po okresie bolesnych wewnętrznych zmagań dociera do nas, że nic nie możemy uczynić bez stawania przed Bogiem i pokornego proszenia.

Wszystko w naszym życiu jest łaską, o wszystko prosimy. Jest to sytuacja, w której doświadczamy upokorzenia, ale równocześnie i niezwykłego wprost wywyższenia. Uznając własną niemożność zaradzenia chorobie odkrywam, że nie jestem Bogiem. Nie wszystko jest do spełnienia przeze mnie. Mam prawo być słabym. Nie wolno mi tego prawa samemu się pozbawiać.

Odnajdujemy się również w chorobie, nie zamierzając z niej wychodzić. Można zyskać pozorne poczucie bezpieczeństwa. Mówimy wówczas o "urządzeniu się" we własnym stanie choroby. Odkrywamy pewne korzyści w postaci wtórnego zadowolenia. Nie jesteśmy zmuszeni, aby walczyć w chorobie o wiele spraw, które obowiązują zdrowych. Inni nas pielęgnują, troszczą się, tworzą "klimaty" sprzyjające naszemu dobremu samopoczuciu. Nie bez znaczenia jest to, że nie spotykamy się z gamą różnorodnych wymagań, będących dla nas nieprzyjemnym obciążeniem. Oczekujemy zrozumienia, przychylności, ciepłych odniesień, uznania dla nas w naszym cierpieniu.

Jezus wsłuchuje się w słowa paralityka. Jego skarga jest nam dobrze znana: "Panie, nie mam człowieka". Jesteśmy chorzy z powodu braku przyjaciół, osób nam życzliwych. Brak przyjaciół wskazuje na to, że albo ich nie potrzebujemy, albo też nie potrafimy nikomu zaufać, nie jesteśmy zdolni do tego, aby się otworzyć i powierzyć w ręce drugiego swoje osobiste przeżycia i problemy. Brak przyjaźni jest cierpieniem. Brak przyjaciół może doprowadzić do wielu chorób. Jesteśmy zdrowiem dla innych.

Moją uwagę zwróciły słowa: "Poprzez nasze zdrowie duchowe służymy światu. Pytaniem numer jeden nie jest to, jak dużo robimy, ani ilu ludziom pomagamy, ale czy posiadamy pokój wewnętrzny?" (H. Nouwen, Mój rok szabasowy, Kraków 2004, s.222). Jezus w pewnym sensie nie robił niczego. "A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie" (Mk 6,56) Emanował pokojem, który uzdrawiał. Chcemy pokoju wewnętrznego. Nie cieszy nas aktywność zewnętrzna, osiągnięcia na polu naukowym, kulturalnym, towarzyskim, jeśli za tym wszystkim nie ma wewnętrznego pokoju. Bliska więź z Jezusem jest tym, co nadaje sens każdemu naszemu dążeniu, działaniu i każdej decyzji, która sprowadza na nas błogosławieństwo pokoju.

Wzbudzamy w sobie wzajemnie chęć życia, wiarę w to, że warto zmagać się z trudnościami, w których nie jesteśmy pozostawieni samym sobie. Chorujemy, gdy uznajemy się za ludzi bezwartościowych, wyschniętych, wyczerpanych. Nikt nas nie kocha, nikt nas nie przyciąga do życia myśleniem o naszych sprawach.

W życiu naszym ważne jest to, chcieć jednej rzeczy, dążyć do czegoś jednego. "Kiedy energia rozkłada się w różnych kierunkach, to człowiek będzie dążył do celu nie tylko z o wiele mniejszą siłą, ale rozszczepienie energii sprawi również, że siła ta będzie osłabiona z powodu nieustannych konfliktów, jakie ta sprzeczność rodzi" (E. Fromm, O sztuce istnienia, Warszawa-Wrocław 1997, s.41). W celach, jakie zamierzamy osiągnąć można dostrzec nierozwiązywalne sprzeczności. Niezdecydowanie w tym, czego naprawdę pragniemy, czy powinniśmy chcieć pojawić się może działanie bez przekonania, nieproduktywność, odczucie nudy, często frustracja i poważne kłopoty. Nie można chcieć iść za Chrystusem i pragnąć tego, co proponuje świat. Nie można lać "młodego wina do starych bukłaków". Konieczne jest zorientowanie na jedną drogę, na której będziemy realizowali zasady właściwe tej drodze.

Chromy wykazuje dobrą wolę. W chorobie, niemożności poruszania się, opuszczenia przez innych zachował swoją wielkość i godność. Nosi w sobie pragnienie zmian, lecz niemożność fizyczna blokuje ich realizację. Jesteśmy zbyt słabi, aby realizować to, czego oczekuje od nas dobra wola. Bywa i tak, że jesteśmy zmęczeni lub brak nam konsekwencji w dążeniach. Stąd dobra wola nie znajduje sprzymierzeńców w naszych słabościach, wadach i lenistwie. Jednak tym, co może skutecznie wspomóc dobrą wolę jest nasze sumienie.

Jest w nas pragnienie bycia ważnymi, oryginalnymi, ciekawymi, zatrzymującymi innych nad naszymi pytaniami, pomysłami, rozumowaniem w trudnych kwestiach. Chcemy dominować nad innymi, mieć władzę, doczekać chwili, w której innych podporządkujemy sobie. Chcemy, aby nas ceniono. Tymczasem nie jesteśmy dostrzegani w naszym zaangażowaniu, możliwość trosce o małżeństwo i rodzinę, o tych, z którymi tworzymy wspólnotę życia i działania. Chcemy być wolnymi od samotności. Czujmy się izolowani z racji nieumiejętności intelektualnych i emocjonalnych, takiego a nie innego środowiska urodzenia, które, naszym zdaniem, zmniejsza naszą możliwość zaistnienia w "wielkim świecie". Tęsknimy za przyjaźnią i stałym związkiem z kimś, kto nas zrozumie i pokocha. Marzymy o nie odczuwaniu nudy, pustki i zniechęcenia. Chcemy być komuś potrzebni i użyteczni.

Wielu z nas cierpi z racji pogłębiających się w nas problemów moralnych i duchowych. Dramatyczne staje się poszukiwanie rozwiązań za wszelką cenę, w celu powrotu do równowagi wewnętrznej. Tymczasem, rozwiązaniem wprowadzającym nas w odczuwanie zdrowia duchowego jest stanie się "człowiekiem całkowicie pozbawionym poczucia własnej ważności" (H. Nouwen, W imię Jezusa, Kraków 2004, s.26). Osobą stającą w centrum naszego życia i uzdrawiającą nas moralnie i duchowo, jest Jezus Chrystus. Potrzebujemy odpowiedzi na pytanie "Czy miłujesz Mnie?" (J 21,15). Chcemy doświadczenia miłości Boga. Nasze zranienia, zagubienie i upadki umożliwiają usłyszenie pytania i odpowiedź na nie ze szczególną wrażliwością serca. Wpatrując się w Jezusa, którego ciało nosi w sobie widoczne rany po ukrzyżowaniu i wsłuchując się w pytanie skierowane do św. Piotra odczuwamy, że Jego pytanie jest połączone z naszymi ranami, naszym bólem i smutkiem.

Odkrywając rany Jezusa, odkrywamy Jego miłość. On pokazuje swoje rany, nie po to, aby się z nimi obnosić, ale w tym celu, abyśmy się w nich ukryli z własnymi zranieniami. Chcemy odpocząć, poczuć się bezpiecznymi i kochanymi. Na wiele pytań odnoszących się do zła, jakiego doznaliśmy od innych, nie znajdziemy odpowiedzi. Nie chodzi też o to, aby w każdym bolesnym dla nas przypadku szukać odpowiedzi. Wiedza o tym, dlaczego ktoś nas skrzywdził, nas nie uleczy. Uzdrowi nas miłość Jezusa emanująca z Jego ran. W nich należy ukryć wszystko to, co boli, niepokoi i odbiera chęć życia. Poznać miłości Jezusa jest równoznaczne z uwierzeniem w nią: "Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam" (1 J 4,16). Poznając miłość Boga odczuwamy, że wycisza ona w nas pragnienie bycia ważnym. Zostajemy uwolnieni od niepokoju związanego z marginalizowaniem nas i naszych pomysłów, oraz tego, co wnosimy w życie innych.

Nasze chcenie obejmuje również potrzebę zrobienia czegoś wyjątkowego, co mogłoby spotkać się z uznaniem osób nam bliskich. Tymczasem Jezus proponuje inne rozwiązanie - "naszą ograniczoną i bardzo warunkową miłość uczynić bramą dla nieograniczonej i bezwarunkowej miłości Bożej" (H. Nouwen, W imię Jezusa, s.57).

Tak istotne jest dla nas znalezienie sposobu na zaspokojenie naszej największej tęsknoty, jaką w sobie nosimy. Dla wielu jest to tęsknota za bliskością i uczuciem. Dla innych tym, czego naprawdę chcą, jest życie duchowe. Chcemy być ludźmi szczęśliwymi. Nie łączy się to z posiadaniem dużych pieniędzy, odniesionym sukcesem czy popularnością. Natomiast szczęście ma swoje źródło w miłości przyjaźni i jasnym określeniem celu własnego życia.

Liczba wyświetleń strony: 10717501 * Liczba gości online: 35 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC