MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Myślenie o czystości



Trędowaty zagubiony w swojej nieczystości mógł dzielić się tym, co przeżywa włącznie z tymi, z którymi dzielił mieszkanie w grotach poza miastem. Nie można nie mówić o tym jak bardzo boli nas życie, boli nieczystość, która pojawia się nagle, z zaskoczenia jak złodziej.

Nieczystość jest dramatem i tajemnicą ludzkiego istnienia. Nie wchodzimy w nią, dlatego, że jej chcemy. Pojawia się w sposób dla nas zupełnie niezrozumiały. Ona czeka na nas, jak towarzyszka życia wprowadzająca w dojrzałość i czystość. Nie można oprzeć się myśleniu, że jeśli chcemy być czystymi może pojawić się na drodze naszych najpiękniejszych i wzniosłych pragnień propozycja skłaniająca do nieczystości. Walczymy i zwyciężamy w Chrystusie. Ale też walczymy i ponosimy porażkę, wzywając Pana. Czy można ominąć rafy nieczystości? Czy doskonałość nie sąsiaduje z bezradnością, bezsilnością i ludzkimi łzami? Czyż upragniona przez nas czystość nie jest darem i tylko darem, bez udziału człowieka?

Żyjemy w czasach skupiania się na tym, co nieczyste. Głód miłości stawia nas w obliczu niepokojących pytań: czy jesteśmy do niej zdolni, czy ktoś nas pokocha takimi, jacy jesteśmy, czy nie będziemy wyśmiani z naszym wyglądem, sposobem wyrażania się, wykształceniem? Świat, w którym żyjemy skłania do "miłości" łatwej, szybkiej, bezosobowej, pozbawionej odpowiedzialności, nieliczącej się z godnością i niepowtarzalnością drugiego człowieka. Rozbudzenie wyobraźni, zmysłów, ludzkich żądz wyzwala przymus zajmowania się pragnieniami, które przeżywane przez człowieka, czynią go nieczystym.

Problemy nas przygnębiające, przez które czujemy się osaczeni, niekochani i nieudolni prowadzą do pragnienia bycia pocieszonym. Dla wielu okazuje się nieistotne to, że jest to iluzja pocieszenia i jedynie chwilowe doznanie "szczęścia". Człowiek bierze z życia nieczystość nazywając ją miłością. Miłość jest wymagająca, odpowiedzialna, wierna, nieszukająca swego. Nieczystość dająca odczucie chwilowego pocieszenia rodzi w prawym człowieku frustrację, niesmak, uzasadnione poczucie winy. Zostaliśmy stworzeni do bycia czystymi przed Bogiem. Natomiast nieczystość "wywołuje zamieszanie w całym naszym życiu, zasmuca serce, przytłacza duszę, wyczerpuje ciało, rozdrażnia umysł, mąci wzrok, prowokuje niezgodę, powoduje utratę pokoju" (O.Pierre-Marie Delfieux).

Nieczystość zawiera w sobie znamiona ludzkiej rozpaczy. Człowiek doświadcza, że pójście tą drogą nie czyni go szczęśliwym, nie spełnia, nie nasyca, nie raduje w sposób trwały, a idzie nią, ponieważ odczuwa wewnętrzny przymus takiego postępowania. Szukamy miłości, tęsknimy za nią. Docelowo jest to działanie zmierzające do stawania się wolnym w sercu. Nieczystość czyni człowieka niewolnikiem pragnień, które zmuszają go do zachowań niemieszczących się w jego świecie wartości, których pragnienie całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całym swoim ciałem.

Czystość wyzwala do życia. Potrzebujemy relacji przyjaźni do zachowania czystości. Lęk, jaki w nas jest powinien zostać zagospodarowany przez przyjaźń. Człowiek potrzebuje człowieka. W niej okazujemy sobie wzajemnie dobroć i łagodność.

"Ludzie czystego serca nie kryją się za swymi twarzami, spoglądając z lękiem. Ich twarze są przezroczyste, bezbronne, widać na nich Chrystusowe ogołocenie i podatność na zranienia. Mają swoją wolność i spontaniczność" (O. Timothy Radcliffe OP, Nazwałem was przyjaciółmi, Kraków 2002, s.244). Będąc czystymi, jesteśmy ludźmi wolnymi. Przez naszą czystość "stwarzamy" wolność w innych. Dążenie do czystości jest poszukiwaniem największej miłości człowieka i spełnieniem najgłębszych jego pragnień. Chcąc być czystymi stajemy się najbardziej bezbronnymi.

Czystość osiągamy jedynie wówczas, gdy oswoimy popęd seksualny i podporządkujemy go miłości. To czystość sprawia, że w naszym życiu bardzo wyraźnie objawia się autentyczna miłość. Ludzka seksualność jest piękna o ile źródłem jej wyrażania jest nasza miłość. Dzięki seksualności wchodzimy w relacje z innymi ludźmi traktując ich, jako swoich przyjaciół.

Istnieje konieczność nazywania rzeczy po imieniu. Mocne słowo "nierząd" zwracało uwagę w zagadnieniu czystości, na brak rządzenia sobą. Nieczystość jako termin określający postawę moralną człowieka, znikł z masowego pola widzenia.

Czy nie ma dla nas nadziei? Co robić, kiedy życie "wymyka się" z naszych rąk? Takie doświadczenie może być początkiem ożywienia wiary. Czyż nie chodzi o to, aby własne życie wypuścić z rąk i zdać się całkowicie na prowadzenie przez Pana? Jeśli jakieś sprawy "wymykają się" z rąk, to może tak być powinno. Trzeba "oddać siebie w inne ręce niż własne". Równocześnie niezbędne jest odejście od rezygnacji, która usiłuje nas opanować.

Wiara przypomina, że nie istnieje ona bez nadziei. Potrzeba jest gotowość przyjęcia nadziei. Jest ona dana każdemu, kto jej oczekuje, przeżywając bezsens życia. Wierząc, jesteśmy gotowi, aby dokonywały się w nas rzeczy nowe: nowe rozwiązania, nowe pomysły, nowe spojrzenie, nowe odczucia.

Pozostając wiernym swoim obowiązkom, podejmuję się tego, co pojawia się jako nieoczekiwane przeze mnie. To, co nas zaskakuje wprowadza niepokój, pozbawia dotychczasowych przyzwyczajeń. Sytuacje nieoczekiwane są utrudnieniem, ponieważ kolidują w podążaniu dotychczasowymi, utartymi szlakami. Nie jesteśmy przygotowani na przyjęcie nowych rozwiązań. Wiara zaś to nieustanne odnawianie się w swoim myśleniu. To patrzenie na rzeczywistość doczesną z perspektywy Bożej, duchowej.

Potrzebujemy zmiany, a właściwie przemiany w myśleniu o czystości. Prawdą jest to, że "czystość otwiera na wolność, kieruje ku radości, prowadzi do czułości, daje dobre samopoczucie, oddala zmęczenie, czyni dyspozycyjnym, usłużnym, wesołym, pogodnym i wreszcie – przywraca człowiekowi dorosłemu serce dziecka. Dobrze rozumiana czystość buduje małżeństwo, chroni przyjaźń, sprawia rozwój celibatu konsekrowanego" (O. Pierre -Marie Delfieux). Toska o czystość jest zarazem troską o niesienie światła Ewangelii. To dzięki czystości odnawia się w nas i nieustannie pogłębia radość, czułość i pokój serca. Trwając w czystości, trwamy w Bogu a Bóg trwa w nas.

Miłość drugiego człowieka w sposób nieuświadomiony jest próbą zagospodarowania tej części w serca, w której czujemy się samotni. To dzięki przeżywanej samotności, w której szukamy Boga odkrywamy, że czystość jest doświadczaniem nieustannej komunii z tym, który jest samą czystością.

Więź z innymi nie dokonuje się na mocy zjednoczenia cielesnego, lecz na mocy duchowego otwarcia się, spotkania i komunii osób, które doświadczają tych samych lub podobnych pragnień, będących impulsem w realizacji powołania. "Seksualność ma moc tworzenia relacji, gdyż łączy nas z innymi w uczuciu i wzajemnej trosce. Jeśli ją tłumimy, tłumimy także energię pozwalającą kochać i tworzyć relacje (…)Czystość, czyli wartość potwierdzająca zasadnicze dobro ludzkiej seksualności jako daru od Boga, umożliwia nam wykorzystanie własnej seksualności do tworzenia zażyłego kontaktu z innymi"" (W. Au, Drogą serca, Kraków 1998, s.195-196).

Przez czystość i komunię z Bogiem odkrywamy i postrzegamy ludzi jak naszych braci i siostry we wspólnocie ludzkiej. Braterstwo jest możliwe wtedy, gdy człowieka widzimy przez pryzmat jego godności i Bożego dziecięctwa. Nie ma zaś widzenia człowieka tak, jak widzi go Bóg bez nieustannego oczyszczania naszych zmysłów, pragnień, motywacji, chcenia.

Potrzebujemy myślenia opartego na miłości. To ono może korzystnie oddziaływać na strach odnoszący się do naszych uzależnień. Kiedy nasze myśli są uzależnione od strachu i konfliktów, nasze uczucia i ciało są bezradne wobec namiętności, które się pojawiają. Najbardziej niepokojące i niekorzystne dla naszych myśli są urazy. On wprowadzają nas w stan niepokoju. Konieczne staje się odrzucenie myślenia opartego na lękach. To one sprawiają, że pewne wydarzenia naszego życia otaczamy tajemnicą przed ludźmi, z którymi chcemy być blisko. Ukrywanie się ze swoimi słabościami jest najczęściej podyktowane pragnieniem akceptacji ze strony osób, na których nam bardzo zależy.

Widząc w sobie nieczystość, należy dążyć do patrzenia głębiej w siebie tam, gdzie jest miłość. Konieczne staje się uwolnienie od osądzania siebie i nieustannego obwiniania. Ten proces zobaczenia w sobie miłości może być długi i bardzo bolesny. Strach obecny w sferze myślenia należy potraktować jako rzeczywistość, przez którą musimy przejść, aby zobaczyć w sobie miłość, która od zawsze tam była. Szukanie szczęścia w ludziach, w pracy, w posiadanych przedmiotach wrzuca człowieka w błędne koło lęku i doświadczenie niedosytu, a tym samym niespełnienia się.

Warto również pamiętać, że nieczystość człowieka nie oznacza jakiegoś końca, lecz początek życia odnowionego. Nieczystość jest ciemnością. Warto w tej sytuacji pomyśleć, że nawet w największej ciemności możemy dostrzec światło Boga. On wprowadza ciemność w nasze życie, byśmy dostrzegli, że pewne sprawy "nie idą" po Jego myśli, natomiast nas samych prowadzą do tragedii. Wszystko w życiu człowieka, nawet największa tragedia, może stać się miejscem objawienia się spraw Bożych. Zatem przez naszą nieczystość Bóg o czymś ważnym informuje. Dlaczego tak? Nie znamy na to pytanie odpowiedzi. Możemy jednak przypuszczać, że często dopiero wówczas człowiek zaczyna myśleć, budząc się z duchowego czy moralnego uśpienia, gdy pojawi się w tych obszarach życia wielki dramat.

Istnieje nagląca konieczność przyjrzenia się naszym rozmowom z innymi. Być może jesteśmy na pozycji tych, którzy zawsze wiedzą, co powiedzieć i "wszystko wiedzą" na każdy temat. Osoby te prowadzą do niszczenia każdej rozmowy uniemożliwiając wymianę myśli. Odnowa naszego myślenia idzie w parze z przyzwoleniem na ujawnienie myśli przez innych, w naszej obecności. Wymiana słów jest dialogiem, jaki prowadzimy na płaszczyźnie myśli i uczuć. Odnowa myślenia dokonuje się równolegle z odnową naszego odczuwania.

Odkrywamy, że odnowa myślenia łączy się z odnowieniem swojego patrzenia na czystość. To odnowa zmysłów, uczucia, wrażliwości, odnowa całego człowieka. Bez odnowy, przemiany serca, nie możemy mówić o rozumieniu i życiu w czystości. Dotykamy niezwykle istotnego zagadnienia, jakim jest znaczenie czystości w relacji do Boga. Otóż czystość jest konieczna, aby człowieka mógł miłować Boga, wpatrując się w Jego oblicze. "Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą". Czystość naszych myśli jest warunkiem czystych pragnień.

Niebezpieczne jest myślenie, iż oddala nas ona od człowieka, rozumienia go w tym, co najbardziej intymne i piękne. Przez czystość stajemy się ludźmi godnymi zaufania, ponieważ prowadzimy w sobie samych walkę, gdzie zwycięzcą może być jedynie Bóg. Odkrywamy w sobie zaufanie do ludzi żyjących w czystości. Dają nam oni poczucie bezpieczeństwa i tego, że nie chodzi im o to, co mogą nam dać, lecz o nas samych. Czystość odkrywa prawdę o szczególnej więzi człowieka z Bogiem, więzi miłości.

Dążymy do czystości, nie zaś, już jesteśmy czystymi. Podobnie jak nieustannie stajemy się ludźmi wierzącymi, tak na przestrzeni całego życia dokonuje się w nas proces oczyszczania prowadzący do miłowania Boga ponad wszystkich i wszystko. Najtrudniejsze walki, jakie w sobie prowadzimy obejmują przede wszystkim myśli i uczuci, patrzenie, słuchanie i dotykanie. Konieczne jest uczenie się życia z popędem seksualnym i potrzebami z niego wynikającymi. Pojawiać się będą fantazje i pokusy, a także uczucia gniewu i frustracji z powodu niemożności realizacji najintymniejszych ludzkich pragnień.

Odnowa pragnień powinna opierać się na dążeniu do bezinteresowności. Nie możemy nie być cielesnymi, aby spotkać Jezusa i dostąpić uzdrowienia. Nasze pragnienia, namiętności i nasza seksualność są dobre. W nim znajduje się zapis naszych zranień, zwycięstw i porażek. Wchodzimy w życie ze wspomnieniem niepowodzeń w miłości, wspomnieniami przemocy, seksu, wykorzystania w intymnej sferze życia. Trzeba poznać swoje pragnienia, aby nauczyć się pragnąć dobrze. Jeśli tak się nie stanie, możemy stać się ich więźniami. Ojciec Timothy Radcliffe OP zauważa, że "Nasze społeczeństwo nie umiera z głodu, ale z nadmiaru pragnień. Każda reklama zachęca nas, aby pragnąć więcej, bez końca i bez granic. Nienasycone, bezmierne pożądanie pożera ten świat i może pożreć nas wszystkich. Niepohamowane pożądanie seksualne jest tylko jednym z objawów tego, w jaki sposób nauczono nas postrzegać świat - coś do wzięcia i zużycia" (Nazwałem was przyjaciółmi, dz. cyt., s.240).

Odnowa myśli i pragnień zmierza do tego, byśmy patrzyli na siebie bez pragnienia przywłaszczenia. Uczymy się być w relacjach, bez dążenia do posiadania kogoś drugiego. Cele odnowy jest wolność serca, byśmy patrząc na siebie, nie pożerali się wzrokiem, a przez niego myślami i pragnieniami. Do uzdrowienia pragnień zdążamy przez inny sposób naszej obecności w świecie. Odpowiedzią naszą na to, z czym się spotykamy w świecie, nie jest tłumienie naszych myśli i pragnień, lecz pragnienie więcej. "Jesteśmy ludźmi pełnymi namiętności i chęć ich zniszczenia oznaczałaby powstrzymanie rozwoju i obumarcie naszego człowieczeństwa. Stalibyśmy się głosicielami śmierci. Zamiast tego powinniśmy być wolni dla głębszych pragnień - ze względu na niezmierzoną dobroć Boga" (O. Timothy Radcliffe OP). Nasze prośmy kierowane do Boga powinny dotyczyć tego, byśmy nie umieli się Jemu oprzeć, aby zawsze był dla nas pociągającą Miłością.

Mówiąc o pragnieniach należy zwrócić uwagę na to, że są one zdolne doprowadzić nas do braku wierności Bogu. I to nie dlatego, że prosimy o wiele pragnień, lecz dlatego, że godzimy się na zbyt mało. Problemem jest, że małe zadowolenie wystarcza nam, daje satysfakcję i poczucie spełnienia. Nasze pragnienia powinny zostać podporządkowane głodom Boga, czyli Jego pragnieniom wobec nas. Żyjąc w świecie należy uczyć się odkrywać przyjemność w tym i taką, która pozwala nam wychodzić na spotkanie Jezusa. Właściwa przyjemność posiada w swoich podstawach myśli i pragnienia, które nie zwodzą, nie obiecują czegoś, czego potem nie spełniają. Fałszywa przyjemność tyranizuje, zmusza do przyjęcia przesłania niszczącego nas.

Nasze myślenie i kształtowanie odczuć w sprawie czystości powinno uwzględniać fakt, że odrzucenie własnej seksualności przyczynia się do pozbawienia mocy ożywiającej. Seksualność jest siłą wpływającą na nasze życie duchowe, podejście kreatywne do wspólnoty, chęć pracy, pragnienie tworzenia przyjaznych relacji z innymi. Szacunek do własnej seksualności, jest szacunkiem okazywanym sobie samemu. Czystość zakłada dążenie do umiejętnego połączenia potrzeb seksualnych z potrzebą miłości. Trzeba być świadomym tego, co dokonuje się w naszych uczuciach, myślach i poruszeniach zmysłowych. Nie możemy tłumić pragnień seksualnych przez ich niedopuszczanie do naszej świadomości. Potrzebna jest świadomość procesów, jakie w nas zachodzą, ponieważ umożliwia to wprowadzenie porządku i harmonii w obszar naszych namiętności.

Tłumienie potrzeb seksualnych przyczynia się do niszczenia kontroli nad nimi. W taki to sposób sami dopuszczamy do wymknięcia się pragnień seksualnych z pola naszej uwagi. Tłumienie własnej seksualności prowadzi w konsekwencji do postaw niebezpiecznych w sferze ludzkiej psychiki. Wilke Au twierdzi, że "ludzie ci mogą stać się sztywni, apatyczni, przepełnieni złością; przejawiać będą raczej symptomy neurotyczne, niż zachowania płynące z miłości" (Drogą serca, dz. cyt., s.198). Osoby tłumiące potrzeby seksualne są zagrożone pychą. Wydaje się im, że same sobie powinny poradzić w sprawach ciała. Przekonanie takie, że można uniezależnić się od ciała i jego potrzeb jest pychą. Zmierza to w konsekwencji do podejmowania prób uniezależnienia się od Boga. Czystość przeżywana w taki sposób staje się prowadzi w konsekwencji do nieczystości. Bowiem podstawą każdej nieczystości jest pycha.

Ludzie "czyści swoją mocą" stają się zarozumiali wobec innych. Nie rozumieją ich słabości, a z czasem, również własnych grzechów nieczystych. Osoby te są niezdolne do współczucia błądzącym. Emanuje z nich surowość, która nie ma nic wspólnego z postawą miłosierdzia i przyjaźni, jakiej Jezus oczekuje od nas. Tymczasem, jak już wspomnieliśmy, seksualność udziela życiowej energii i umożliwia kształtowanie dobrych relacji między ludźmi. Tłumienie seksualności konsekwentnie niszczy nasze relacje z innymi. Stajemy się ludźmi zniechęconymi do życia, wszędzie "węszącymi" grzech, podejrzliwymi, nieufnymi wobec osób odmiennej płci, nieznajdującymi radości w modlitwie, cofającymi się nieustannie w życiu duchowym.

Potrzeba nam dostrzeżenia tego, że czystość umożliwia nawiązywanie i utrzymanie dobrych relacji również z tymi, którzy doświadczają bólu własnego nie uporządkowania i braku dyscypliny w zakresie potrzeb seksualnych. Nie obawiamy się otwarcia na innych. Obce nam jest unikanie kontaktów z osobami mającymi złą reputację, choć równocześnie nosimy w sobie świadomość własnych słabości i zależności wobec ciała, a przez to, naszej zależności od Boga. Nie ulegamy naiwnemu myśleniu, że sobie poradzimy, albo Bóg nam pomoże w sytuacjach, gdzie ma miejsce prowokacja zmierzająca do rozbudzenia naszej sfery seksualnej. Potrafimy zauważyć, jakie uczucia czy namiętności budzimy w innych własną osobą, bez jakiegokolwiek świadomego zaangażowania się z naszej strony.

Czystość otwiera nas na miłość, uzdalnia do przyjęcia całej osoby. Zdolność kochania jest połączona z umiejętnością przeżywania własnego życia czystości. Okazując drugiemu naszą miłość, powinniśmy patrzeć na niego, jako na dar Pana Boga. Nasza czystość ujawnia swoją wartość w głębi i jakości naszych przyjaźni. Trzymanie się do innych na dystans jest chorym przeżywaniem czystości. "Stanowi raczej rodzaj braku czystości – skoro chroni nas od głębokiego i pełnego troski zaangażowania się w życie drugiego człowieka" (W. Au, Droga serca, dz. cyt., s.205).

Jako chrześcijanie jesteśmy powołani do kochania w sposób czysty. Bowiem funkcją czystości jest nie tylko troska o panowanie nad pożądaniem seksualnym. Jej funkcją jest uczenie miłości. Oznacza to również podejście z szacunkiem do własnej i innych seksualności. Takie rozumienie zmierza do budowania szczęścia naszego oraz osób, z którymi jesteśmy w bliskich relacjach. Nasze unikanie relacji przy równoczesnym twierdzeniu, że żyjemy w czystości, jest nieporozumieniem. Czystość nie polega na unikaniu zachowań mogących prowokować sferę seksualną człowieka.

Liczba wyświetleń strony: 10716140 * Liczba gości online: 30 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC