MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Świadek Jezusa Chrystusa



1. Wiara z moc Boga

Najważniejszą tajemnicą życia św. Pawła, jego entuzjazmu, wręcz pasją jest Osoba Jezusa Chrystusa. W mówieniu o Nim nie zamierza posługiwać się słowami człowieka posiadającego wiedzę czy też umiejętność interesującego przekazu. Doświadczył radości z poznania Chrystusa ukrzyżowanego. To przeżycie udzieliło mu mocy. Cierpienia, które znosił i znosi z Chrystusem, stały się jego mądrością. Paweł nie chce przekonywać słuchających go, lecz świadczyć o mocy Boga działającej w nim.

Jest on przekonany, że to nie umiejętny dobór słów, przekonywanie do Osoby Jezusa wprowadza człowieka w bliskość Boga, lecz moc Pana działająca przez słabego człowieka.

W świadectwie nie ma znaczenia nadzwyczajna wymowa człowieka i jego ludzka mądrość. To, co jest ukrytą prawdą o Bogu, może odsłonić jedynie sam Bóg. On mówi o sobie w człowieku, który zapomniał o wszystkim oprócz Chrystusa ukrzyżowanego.

Jakim świadkiem jest Paweł? Jest człowiekiem słabym, stremowanym i drżącym z lęku. Nie potrafi mówić o Panu, lecz pozwala, aby Pan mówił przez niego. Jego słabość i lęk i drżenie i nieumiejętność i głęboka ufność, są przestrzenią wolności dla udzielania się mocy Bożej w nim i przez niego. Jezus nie potrzebuje mocnych, lecz słabych, świadomych własnej słabości, nie skupiających się na własnej niemocy, lecz ufnie przyzwalających na tajemnicze działanie Boga w sobie.

Świadek nie przekonuje, nie uwodzi ludzkim słowem, nie zaskakuje wyuczoną wiedzą. Jest w mocy Ducha Świętego. Świadek mówi to, co zostało mu odsłonięte w wewnętrznym zmaganiu: w samotności i łzach, w odrzuceniu przez najbliższych i ich niezrozumieniu, w rezygnacji ze swoich racji, w rezygnacji z ludzkiego poczucia bezpieczeństwa aby przyjąć bezpieczeństwo, którego udziela Duch Pana.

Mamy zaufanie do świadków, którzy są ludźmi z tego i przyszłego świata; z tej Ziemi i nowej ziemi. Przekonywanie, wykazywanie, uzasadnianie, udowadnianie jest dla rozumu człowieka. Moc Boża przenika zarówno umysł jak i serce. Ufamy temu, który jest przekonujący dla naszego serca.

Gdzie zaufanie, tam też prawdziwa, głęboka i szczera relacja między ludźmi, a przede wszystkim między Bogiem a człowiekiem. Zaufanie Bogu rodzi świadka. Ale też świadek jest tym, przez którego Duch Święty budzi w innych pragnienie życia w Jego mocy. Świadek niepokoi, rozbudza najwyższe i najszlachetniejsze pragnienia, pociąga do tego, któremu nie można się oprzeć ani odmówić. Jeśli nasze poczucie pewności i bezpieczeństwa (ufność) opiera się na mocy Bożej oznacza to, że już jesteśmy świadkami Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. 2. Duchowi i cieleśni

Jesteśmy duchowi i cieleśni. Poznajemy siebie przez Ducha, który w nas jest. Nie możemy poznać Jezusa bez pomocy Ducha Świętego. Nie posiadamy możliwości poznawania Ducha Świętego bez zgody na stawanie się duchowymi. Ten Duch został nam dany. On nas prowadzi do rozumienia Boga; przez Niego wyjaśniane są nam słowa Jezusa. Duch wprowadza nas w smakowanie Bożych darów. Boże tajemnice (prawdę, piękno, miłość, czułość Boga) możemy zrozumieć wtedy, kiedy oddamy się Bogu. Poznanie Pana dokonuje się wraz z przyjmowaniem Jego pocieszenia, radowanie się Nim i wielbienia Go.

Sprawy Boga może zrozumieć człowiek, który ma w sobie Ducha, czyli jest na Niego otwarty. Kiedy jest w człowieku dominacja życia zmysłowego czy cielesnego, Duch Boży nie jest słuchany. Sprawy duchowe może zrozumieć ten, który nimi żyje, które stały się jego codziennym oddychaniem, przez nie uczy się nowego myślenia i odczuwania. Ze słuchania Ducha Świętego i prowadzenia przez Niego człowiek staje się duchowy. Przyjmując słowo Boże możemy myśleć myślami Jezusa Chrystusa, odczuwać Jego uczuciami, przeżywać w ten sposób Jego sercem.

Św. Paweł daje jasno do zrozumienia, że jeśli ludzie duchowi go nie rozumieją, to znaczy, że są zmysłowymi, nie pozwalają Duchowi Świętemu mówić w swoim sercu. Duchowo doskonałym jest ten, kto zna „zamysł Chrystusa”, Jego zamiary, pragnienia, dążenia. Boga poznajemy nie przez filozoficzne spekulacje, lecz przez posłuszeństwo i służbę Jemu.

Ludźmi „cielesnymi” są ci, którzy są z tego świata. Są to osoby, którzy nie reagują na to, co duchowe i nie reagują w sposób duchowy. „Cieleśni” zachowują się tak, jakby byli zbudowani wyłącznie z ciała. Kiedy mówimy do takiego człowieka w sposób duchowy, on rozumie nasze słowa wyłącznie dosłownie.

„Cieleśni” myślą jedynie o świecie i rzeczach tego świata. Choć ducha mają dojrzałego, aby odpowiednio reagować, jest on nierozwinięty. Człowiek taki posiada „iloraz inteligencji” w normie, natomiast „iloraz duchowości” jest poniżej wszelkich norm na skutek tego, jak żyje. Życie człowieka duchowego poznajemy po tym, jak on żyje, nie zaś po tym, co mówi.

Osoby „cielesne” nie mają doświadczenia relacji z Chrystusem. Mówienie do nich o Zbawicielu nie trafia na podatny grunt, ponieważ jest w nich dominujące zainteresowanie światem, jego mądrością i hierarchią wartości. Człowiek cielesny nie mając doświadczenia Boga, nie nosi w sobie Jego pragnienia. Jest nie rozbudzony w potrzebach duchowych, a tym samym w pragnieniach, które są z Bożego Ducha. Tym, co objawia człowieka cielesnego są, między innymi kłótnie i zazdrość, które w nim trwają, a tym samym pozbawia się on smakowania w sprawach ducha, które ujawniają się w pokoju, łagodności, zgodnych relacjach i nieustannym przebaczaniu. Jako ludzie wierzący należymy do Chrystusa. To nie człowiek doprowadził nas do zaufania Bogu Ojcu, lecz Jego Syn. Należymy do tego, który zrodził nas przez dar zaufania. Pan otwiera ludzkie serce na zaufanie. On jest tym, dzięki któremu wzrasta w nas słowo Jego i wydaje plon. 3. Mądry w Chrystusie

Nie należy przeciwstawiać jednego człowieka drugiemu. Nie należy opowiadać się za danym przywódcą, głosicielem Ewangelii, równocześnie dyskwalifikując drugiego. Jeden i drugi należy do Chrystusa. Zarówno jeden jak i drugi głosi Pana, a nie siebie. Powinniśmy być naśladowcami swoich pasterzy. Nie należy wynosić się nad innych wierzących w Chrystusa, ale też nie należy pogardzać którymkolwiek z uczniów Pana. Zawsze w większej wspólnocie pojawia się ktoś, kto chce być dla innych nauczycielem mądrości, prowadząc często do niszczących podziałów.

Sługa Chrystusa jest niewolnikiem Pana, czyli należy on we wszystkim do Niego. Sługa powinien być wierny. Takimi niewolnikami i sługami są Paweł i Apollos. Nie należy ich przeciwstawiać sobie. Nie wolno twierdzić, że któryś z nich otrzymał więcej, a drugi mniej. Wszystko to, co posiada uczeń Jezusa, jest darem Pana, a nie jego zasługą. Wynoszenie się wyznawców Chrystusa jeden nad drugiego, rodzi oburzenie w sercu Apostoła.

Wszystko otrzymaliśmy od Pana. Nic z tego, co jest dobre, nie stworzyliśmy sami z siebie. Chełpienie się tym, co posiadamy, jakbyśmy tego nie otrzymali, jest brakiem poczucia realizmu, brakiem wiary, nieumiejętnością rozeznania działania Bożego. Mądrzy jesteśmy jedynie w łączności z Panem.

Uczniowie Pana są pogardzani przez wszystkich. Jesteśmy tymi, którzy ze względu na Chrystusa traktowani są jak głupcy. Doświadczamy słabości, a nie siły; poniżenia, zamiast szacunku. Doświadczamy głodu, nie spełniania się pragnień, braku miejsca pośród innych, braku bezpieczeństwa. Uczeń to taki człowiek, który będąc przeklinany, błogosławi; kiedy jest źle traktowany, wszystko znosi; kiedy jest niesprawiedliwie przez innych oskarżany, nie tworzy intryg przeciw oskarżycielom, lecz z szacunkiem im odpowiada. Św. Paweł twierdzi, że uczniowie Chrystusa są „odpadkami tego świata, śmieciem ziemi” (tłum. żyd.). Jakość naszego postępowania zawsze powinna skłaniać nas do przemiany. 4. Znoszący niesprawiedliwość

Sprawiedliwym jest ten, który kieruje się prawem nadanym Boga. Nieumiejętność życia powinna prowadzić chrześcijan do zawstydzenia się. To, co jest słabością i naszym grzechem, powinno pozostać między nami. Nie należy spraw, których się wstydzimy, czynić publicznymi. To, czego człowiek się wstydzi, nie powinien prezentować przed tymi, którzy nie znają nauki Jezusa. Swoje brudy należy prać we własnym domu.

Człowiek niewierzący nie może być sędzią w sprawach moralnych czy duchowych osób wierzących, nie znając nauki Chrystusa. Trzeba umiejętności posłuszeństwa Duchowi Świętemu, aby mieć wgląd w tajemnicę życia duchowego i moralnego wierzących. Poganie nie słuchają Boga, stąd nie poznają tego co jest dobre, słuszne i sprawiedliwe przed Nim.

Apostoł mówiąc o tym, że będziemy sądzili aniołów, ma na uwadze „upadłych aniołów”. Zachęca, aby wierzący w Chrystusa godzili się na krzywdę ze strony innych, na bycie oszukanymi, nie zaś na to, aby byli krzywdzącymi i oszukującymi.

Bolesna jest lista tych, którzy, jak twierdzi św. Paweł, nie dostąpią zbawienia. Kim są ci ludzie? Są to osoby, które uparcie żyją w grzechu: nałogowo kradną, umyślnie popełniają wymienione grzechy seksualne albo nie chcą porzucić któregoś z jawnych grzechów. W taki sposób ogłaszają, że nie należą do wspólnoty Ludu Bożego. Postawą do nie przyjęcia jest deklarowanie wiary w Boga, a równocześnie świadome i dobrowolne trwanie w grzechu. Osoby tak postępujące żyją nie wiarą, lecz iluzją o byciu wierzącymi. 5. Przemija postać tego świata

„Co do dziewic”. Św. Paweł prawdopodobnie ma na uwadze pary od zaręczonych po tych, którzy postanowili żyć w celibacie w małżeństwie. Stąd Apostoł mówi: „dobrze tak żyć”. A równocześnie nadmienia, że „cierpieć będą udręki w ciele”. Po pierwsze – więcej trosk, po drugie – mogło się to łączyć z krytyką ze strony korynckich ascetów.

Św. Paweł zachęca do tego, aby człowiek nie zajmował się w nadmiarze troskami dnia codziennego. Z jednej strony zachęca do życia bez żony, z drugiej zaś mówi o wolności od grzechu tych, którzy zawierają związki małżeńskie. Zarówno jednym jak i drugim, czyli „posiadającym żonę, smutnym i tym, którzy się cieszą, i tym, którzy zajmują się sprawami tego świata” przypomina, że powinni żyć tak, jakby ich te okoliczności nie krępowały.

Zwrot: „Nie usiłuj odłączyć się” oznacza: „Nie usiłuj się rozwieść”. Słowa „Jesteś wolny” (dosł. „jesteś wolny od żony”) mogą oznaczać „Jesteś rozwiedziony” lub „owdowiały”. Apostoł nie jest przeciwny małżeństwu ani seksualnemu spełnieniu, jakie ono niesie, nie chodzi mu też o to, aby komukolwiek narzucać ograniczenia, ale chciałby choć niektórym oszczędzić zwykłych problemów życia małżeńskiego, które powodują, że człowiek czuje się rozdarty, przeznaczając siły właśnie na nie. Św. Paweł stara się zniechęcić zarówno do zawierania ponownych związków, jak i do zawierania małżeństw przez dziewice. Zezwala jednak na jedno i drugie.

Wielu Żydów oczekiwało nadejścia okresu wielkiego ucisku przed nastaniem końca świata. W tym czasie małżeństwo i prokreacja miały stracić swój sens. Św. Paweł oczekiwał bliskiej paruzji, nie zachęcał do zachowywania pozorów, lecz do niezależności. Czynienie nowych zobowiązań byłoby nierozsądne, gdy wszystko ma się ku końcowi.

6. Wiedza wspomaga życie w prawdzie

Jeśli wiara zamienia się w wiedzę, to taka „wiedza” nie służy budowaniu człowieka Chrystusowego. Prowadzi ona do pychy. Doświadczamy nieumiejętności życia miłością, ponieważ opieramy się na tym, co przemijające. Budowanie na tym, co nie przemija, zanurza człowieka w miłość. Właściwie rozumiana „wiedza” jest podstawą i warunkiem życia chrześcijańskiego. Chodzi o wiedzę będącą zamiarem Boga, planem Jego wobec człowieka. Jeśli człowiekiem mającym „wiedzę” nie kieruje miłość, doświadcza on tego, że wszystko mu wolno. Kiedy tak odczuwa, może pójść w stronę tego, co nie przynosi jemu korzyści, co go nie buduje, co nie zbliża do Tajemnicy, którą jest Bóg.

W Koryncie „mocni” i „słabi” podzieleni byli w kwestii, czy mięso składane bożkom można spożywać. Pierwsi to aprobowali, drudzy byli przeciwni. Apostoł uważał, że wiedza powinna wprowadzać w wolność. Prawdziwa wiedza chrześcijańska musi być zakorzeniona w miłości. Koryntianie twierdzili, że ich wyższa „wiedza”, czyli świadomość, iż bożki nie są prawdziwe, pozwala im na spożywanie mięsa. Uznali, że, jeżeli bożki naprawdę nie istnieją, jak wierzą chrześcijanie, to mięso im ofiarowane nie uległo przemianie, więc bez przeszkód można je spożywać. Św. Paweł nie zgadza się z takim rozumowaniem. Jeśli Bóg wybiera człowieka, to odpowiedzią człowieka powinna być miłość Boga wyrażająca się w nie spożywaniu pokarmów ofiarowanych bożkom. Nie każda wiedza, nie każda świadomość, nie każde przekonanie, które człowiek w sobie nosi, nie każdy wybór, którego dokonuje czyni go wolnym.

„Dla nas istnieje tylko jeden Bóg, Ojciec”. Wierzymy, że od Niego wszystko pochodzi i dla Niego istniejemy. On naszym źródłem życia i jego celem. Trzeba równocześnie pamiętać o tym, że choć obiektywnie bożki pogańskie nie istnieją, dla wielu subiektywnie istnieją. Św. Paweł koryguje wątpliwej jakości monoteizm części chrześcijan w Koryncie.

„Lecz nie wszyscy mają "wiedzę". Niektórzy jeszcze do tej pory spożywają pokarmy bożkom złożone, w przekonaniu, że chodzi o bożka…”. Nawróceni poganie nie byli jeszcze stali emocjonalnie w swoim nawróceniu na monoteizm. Należało uwzględniać „ich słabe sumienie”. Stąd postawa chrześcijan powinna być zdecydowana i bardzo czytelna. Nie można tworzyć sytuacji, w której „słabi” chrześcijanie będą zdezorientowani co do tego, czy można jeść mięso składane bożkom w ofierze, czy też nie.

7. Największa jest miłość

Największe nawet dary są niczym bez miłości. Miłość jest drogą najlepszą, prowadzącą do Boga w sposób pewny. Kluczem do dobrego myślenia, rozumienia siebie, innych, rozumienia życia, tego co było, tego, co będzie – jest miłość. Kościół ma serce, które płonie miłością. Tylko miłość wprawia nas w ruch. Gdyby zabrakło nam miłości, nie byłaby głoszona Ewangelia, męczennicy odmawialiby przelania krwi. W miłości zawierają się wszystkie powołania.

Niezwykle ważne są gesty miłości: brak zazdrości, nie szukanie uznania na każdym kroku, nie przechwalanie się, bycie prawdziwym, nie szukanie zawsze i we wszystkim swego, nie okazywanie gniewu, bycie niezarozumiałym, nie powracanie do tego, co było złe, co nas zawstydza i boli. Jakże ważne jest to, że zasmuca nas niesprawiedliwość i to, że cieszymy się ludzką uczciwością i prawdomównością. Miłością jest to, że znoszę ludzi trudnych wokół siebie i sprawy, które są dla mnie zaskakujące, czyniące bezradnym, ujawniające moją nieumiejętność i słabość. Miłość nie liczy doznanych krzywd i wszystko wytrzymuje. Miłość wszystko przetrzyma i przetrwa.

Ona wzrusza i umożliwia budowanie pięknych i głębokich więzi. Miłość nigdy nie umrze, nigdy nie jest zaspokojona, nie ma granic. Trzeba poczuć miłość, która rozlana jest w naszych sercach przez Ducha Świętego.




Liczba wyświetleń strony: 10024109 * Liczba gości online: 28 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-19
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC