MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Polecam was Bogu



„A teraz powierzam was pieczy Pana i słowu Jego miłości i dobroci, bo ono może was zbudować i dać wam dziedzictwo wśród tych wszystkich, którzy zostali zastrzeżeni dla Boga” (tł. żydowskie). „Polecam was Bogu”. Paweł polecając Bogu tych, którym głosił słowo Boże podkreśla, że ich przyszłość i wytrwanie jest w Jego rękach. Pan przygarnia i podtrzymuje. Taki jest styl wspólnoty pierwszych wieków wypowiadać ostatnie słowo jako słowo powierzenia się Panu i Jego łasce. Powierzyć (polecić) oznacza powierzenie komuś, komu się ufa, cennego skarbu. Jakie myślenie się za tym kryje? Posłuchajmy słów Jezusa na krzyżu: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego” (Łk 23,46). Jest to akt najwyższego zaufania: Jezus powierza samego siebie, swoje życie i swoją śmierć w ręce Boga, wiedząc, że On je zachowa i mu zwróci. Stawia wszystko na potęgę Boga Ojca. Powierzenie się Bogu w Psalmie 31, którego słowa wypowiada Jezus, to modlitwa o uwolnienie od kłopotów i wrogów. Jedyną rzeczą, która naprawdę się liczy, jest powierzyć siebie samego w ręce Boga. Bóg odpowiedział na tę modlitwę, nie w ten sposób, że zapobiegł śmierci Jezusa, która była konieczna, ale wskrzeszając Go z martwych.

Paweł zatroskany o wspólnotę, która jest mu bardzo droga, ma pewność, że Bóg poprowadzi dalej dzieło, że je podtrzyma, oświeci i będzie nim kierował. Słowo to określa szczyt przywiązania, szczyt uczucia pasterskiego i jednocześnie szczyt oderwania. Paweł bardzo kocha tę wspólnotę, lecz wie, że należy do Boga i że On jest potężny. Pożegnanie dokonuje się wśród uścisków, płaczu, modlitwy.

„I słowu Jego łaski” (miłości i dobroci). W synagodze w Nazarecie ludzie słuchając Jezusa, „przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski (zaskakującym) słowom, które płynęły z ust Jego” (Łk 4,22). Dla Pawła cały apostolat chrześcijański jest głoszeniem łaski (zaskakiwania) Boga bogatego w miłosierdzie: „Współpracując zaś z Nim napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej. Mówi bowiem Pismo: w czasie pomyślnym wysłuchałem ciebie, w dniu zbawienia przyszedłem ci z pomocą. Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia” (2 Kor 6, 1-2). „Jako Boży współpracownicy, nalegamy też, abyście nie przyjmowali tej łaski po to, aby później nic z nią nie robić” – (tł. żydowskie), czyli aby później nie żyć dla Niego. „W czasie łaski usłyszałem cię”.

Dlaczego nie przyjmować na próżno łaski? Ponieważ Paweł stwierdził: „W imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo”. Pełniący posłannictwo współpracują z tymi, których napominają, aby czerpali oni korzyść z Bożej łaski i nie wskazywali na daremność i próżność czynionych przez Boga zabiegów, prowadząc sprzeczne z nimi życie. Odnawiająca i przemieniająca nas moc objawienia Bożego zostaje, dzięki słowu „łaska”, określona darem bezinteresownym, wolnym, spontanicznym, niezależnym od naszych zasług czy naszego oporu. Bóg jest większy od naszego serca. Apostoł, jego sylwetka jest opisana według cech łaski Boga: „Okazujemy się sługami Boga przez wszystko: prze wielką cierpliwość, wśród utrapień, przeciwności i ucisków, w chłostach, więzieniach, podczas rozruchów, w trudach, nocnych czuwaniach i postach, przez czystość i umiejętność, przez wielkoduszność i łagodność, prze objawy Ducha Świętego i miłość nieobłudną, przez głoszenie prawdy i moc Bożą, przez oręż sprawiedliwy zaczepny i obronny, wśród czci i pohańbienia, przez dobrą sławę i zniesławienie. Uchodzący za oszustów, a przecież prawdomówni, niby nieznani, a przecież dobrze znani, niby umierający, a oto żyjemy, jakby karceni, lecz nie uśmiercani, jakby smutni, lecz zawsze radośni, jakby ubodzy, a jednak wzbogacający wielu, jako ci, którzy nic nie mają, a posiadają wszystko” (2 Kor 6,4-10).

To wszystko, o czym napisał Paweł, to przeciwności pochodzące z zewnątrz. A do tych trudności niezależnych od woli dodaje również te, którym stawia czoło z własnej woli. Paweł poddawał ciało ćwiczeniom: nie tylko poprzez post i nocne czuwania, lecz również pracę fizyczną, gdyż tak należy rozumieć słowo „trudy”.

„Czystością” nazywa pogardę dla pieniędzy, ponieważ od Koryntian nie wziął nawet na niezbędne utrzymanie. „Umiejętność” oznacza naukę, ponieważ i ona wymaga trudu. Następnie mówi o „wielkoduszności” względem obcych i o „łagodności” wobec swoich, o czci Ducha Świętego, gdyż szedł za Jego wskazaniami; mówi też o „nieobłudnej miłości”, to znaczy o czystej i szczerej, która nie ujawnia się na twarzy, lecz przede wszystkim widoczna jest w czynach. „Głoszenie prawdy”, to pouczanie o pobożnym postępowaniu. Wszystko Paweł uzależnił od mocy Bożej, wszystkiego dokonywał przy jej wsparciu.

W życiu naszym spotykamy się z przeciwieństwami, takimi jak: cześć i pohańbienie, zniesławienie i dobra sława, życie i śmierć, radość i smutek. A jednak jedne i drugie nazywa orężem sprawiedliwości, a przeciwieństwom nadał postać cnoty. Ani bowiem cześć go nie wywyższyła, ani pohańbienie nie poniżyło, ani dobra sława nie wbiła go w pychę, ani zniesławienie nie zasmuciło, lecz postępując wśród przeciwieństw pozostał nie zmieniony.

„To, co jest w prawicy”, oznacza sprawy, które wydają się miłe, „to, co w lewicy” wskazuje na przeciwności. Następnie Paweł mówiąc „jakby ubodzy”, jako przeciwstawienia nie użył zwrotu „obfitujący we wszystko, co niezbędne”, lecz stwierdził „wzbogacający wielu”. Zbierając bowiem pieniądze od wszystkich, wysyłał je ubogim, a nic nie posiadając, był panem całej pobożnej rodziny.

Apostoł głosząc łaskę, prowadzi takie życie, w którym postawy obecne w życiu świata – depresja, upokorzenie, lęk, zamknięcie się w sobie – ustępują miejsca pogodzie ducha, radości, stałości, zdolności ubogacania innych. Staje się żywą Ewangelią. Niesłusznym pomówieniom i podejrzeniom Apostoł przeciwstawia dary otrzymane od Ducha Świętego: prawdomówność, uznanie, życie, radość, możliwość wzbogacenia wiernych. Wszystko podsumowuje jednym zdaniem: „Niczego nie mamy, a wszystko posiadamy”.

Paweł po opisaniu własnych doświadczeń, mówi: „Usta nasze otwarły się do was, Koryntianie, rozszerzyło się nasze serce” (2 Kor 6,11). Miłość do was każe mi to mówić, gdyż noszę was wszystkich w moim sercu. Miłość bowiem ma taką naturę, że rozszerza serca tych, którzy ją posiadają. Paweł przekazuje - wypowiedziałem wszystko, co mi leżało na sercu: tajemnicę bycia apostołem łaski i przeżywania sprzeczności między tym, do czego popychają mnie zewnętrzne uwarunkowania, przytłaczające mnie, i tym co, jak czuję w największej pokorze i skromności, dzieje się we mnie za sprawą Boga, który niszczy wszelką ludzką ocenę.

Apostoł przez wyrażenie „polecam was słowu łaski” przypomina, że Bóg objawia się im w Jezusie. Paweł nie będzie więcej ze wspólnotą, nie będzie więcej mówił, lecz Słowo Boże jest zawsze z nimi, i potęga tego Słowa odnawia ich z łaskawością, która zaradza każdej ludzkiej niemocy i leczy każdą ludzką słabość.

Jego serce, jak przez cały czas działalności apostolskiej, było i jest nadal otwarte. Paweł wysłuchuje, stara się zrozumieć, usprawiedliwić, pomóc i wybaczyć. Domaga się jednak, aby jego postawa miłości spotkała się ze wzajemnością.

3. Ono może was zbudować. Powierzenie się potędze Bożej staje się modlitwą. Słowo Boże ma moc budowania całego życia wspólnoty. Wspólnota jest ciałem, które wzrasta dzięki mocnym więzom, dzięki hierarchii wewnętrznej, porządkowi, bogactwu charyzmatów. Jest ona ciałem, które się formuje czerpiąc swą moc ze Słowa Bożego. Treść i posłannictwo tego słowa wznoszą budowlę. I Paweł widzi przyszłość wspólnoty, która pozostając wierną prymatowi Słowa, wzrasta w bogactwie charyzmatów, darów, posług i funkcji.

4. I dać dziedzictwo wśród wszystkich, którzy zostali zastrzeżeni dla Boga. Słowo Boże przyczynia się również do wzrostu wspólnoty, powołując innych do uczestniczenia w radości tego, co zostało nam przez innych przekazane.

Paweł odchodzi dając świadectwo całkowitego apostolskiego oddania, przekonany o drugorzędnym znaczeniu wszystkich swoich wysiłków. Jest w tym wierny podstawowemu przekonaniu, że to Bóg zbawia, to Jezus, który mu się objawił w drodze pod Damaszkiem i któremu wszystko zawdzięcza. Jeśli Jezus ukazał mu się wówczas, gdy był jeszcze grzesznikiem, to samo dotyczy również wspólnoty i każdego człowieka. Wspólnota jest tym, czym jest, nie dlatego, że Paweł zrobił cokolwiek, lecz dlatego, że Jezus objawia się w sercu każdego.




Liczba wyświetleń strony: 10034279 * Liczba gości online: 14 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-19
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC