MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Przemienienie św. Pawła



Paweł żyje cząstką Chrystusa przemienionego. Mówiąc o „przemienieniu” Pawła, mam na myśli jego radość ducha, którą odczuwa się w jego listach. Do takiego stanu ducha doszedł on drogą cierpienia i nieustannej modlitwy, odnawiając swoją więź z Chrystusem.

Postawy wewnętrzne:

Wielka radość wewnętrzna i pokój we wszystkich listach, nawet w tych z okresu konfliktów. „Pełen jestem pociechy, opływam w radość w każdym ucisku” (2 Kor 7,4). Paweł łączy swe utrapienia z ogromną radością. To, że nie chodzi o radość wymuszoną przekonujemy się, czytając: „Przechowujemy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z was” (2 Kor 4,7). Paweł przyznaje, że nadzwyczajna radość pochodzi od Boga; samemu nie można jej posiąść. Jest to radość właściwa przemianie; nie jest ona owocem dobrego charakteru, czy naturalnym uposażeniem człowieka: „Zewsząd znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni; obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy” (2 Kor 4,8-10).

Radość, której doświadczał Paweł, nie jest sytuacją spokoju. Jest to radość, która nie zamyka oczy na wszelkiego rodzaju ciężary, trudności, rzeczy niemiłe, nieporozumienia, złe humory, które przychodzą na człowieka. Paweł był człowiekiem podatnym na depresję i zniechęcenie. Doświadczał jednak, że w każdym trudnym momencie w jego wnętrzu pojawiało się coś, co było mocniejsze od trudności.

Radość Pawła była troskliwa, skierowana ku wspólnocie, Anie coś prywatnego: „Jesteśmy współtwórcami waszej radości” (2 Kor 1,24). Pisząc do Filipian, Paweł nazywa ich „swoją radością i swoją koroną” (Flp 4,1). Nie była to wspólnota doskonała, idealna. Paweł musiał prawie na kolanach błagać Filipian, aby się nie kłócili i nie czynili rozłamów: „Niczego nie czyńcie dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały” (Flp 2,3). To znaczy, że istniało współzawodnictwo, próżna chwała. Wspólnota nie była łatwa, przysparzała Apostołowi wiele kłopotów. A jednak potrafi ją nazwać swoją radością, gdyż został mu dany sposób widzenia w wierze, który sięga poza rozważania czysto doraźne, zwyczajowe.

Drugą postawą wewnętrzną jest zdolność do wdzięczności. Apostoł wzywa swoich by dziękowali Bogu z radością. Jest to typowe dla Pała, łączenie radości z dziękczynieniem. Paweł często pisał: „Zawsze dziękujemy Bogu za wszystkich”. W listach Pawła nie spotykamy się z jałowym opłakiwaniem i zgorzknieniem. Są wymówki, ale nie ma urazów. Paweł widzi dzięki łasce Bożej każde dobro we wspólnocie, nawet wtedy, kiedy później będzie musiał mówić o sprawach przykrych i trudnych. Paweł, patrząc w wierze dostrzega, że każdy zalążek wiary u nawróconych pogan jest darem tak bezgranicznym, iż każe bez końca chwalić Boga. Dojrzały człowiek umie rozpoznawać dobro, które jest wokół niego, i potrafi o nim mówić z całą prostotą.

Trzecia postawa jest postawą uwielbienia. Paweł w uwielbienie włącza to wszystko, co dotyczy życia wspólnoty w Chrystusie. Modlitwa Pawła jest przede wszystkim modlitwą pochwalną. Pierwszym słowem, które ciśnie mu się na usta, jest pochwała, uwielbienie. Ktoś, kto zachowuje taką postawę, potrafi znaleźć sens w najbardziej trudnych chwilach: „Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy. Ten, który nas pociesza w każdym naszym utrapieniu, byśmy sami mogli pocieszać tych, co są w jakiekolwiek udręce, pociechą, której doznajemy od Boga” (2 Kor 1,3-4). Możemy posłużyć się zdaniami Pawła i zobaczyć, jacy jesteśmy. Czy potrafimy powtórzyć je tak, jakby były naszymi słowami, wyrażającymi to, co jest w głębi naszego serca?

Szatan kusi nas nieustannie, byśmy pozwolili się porwać takiemu życiu, jakie jest w świecie. Człowiek smutny, to człowiek żyjący w kręgu ograniczonych perspektyw. Gorączkowo szuka rozrywki, pocieszenia i tego, co wydaje się rozweselać życie, żeby tylko zapomnieć o tym, co nieprzyjemne.

Postawy zewnętrzne

Pierwszą jest wytrwałość. Paweł po nawróceniu głosi Chrystusa w Damaszku i musi uciekać. Udaje się do Jerozolimy, głosi słowo Boże – i zostaje odesłany; żyje zapomniany w Tarsie. W czasie podróży misyjnej praktycznie wszędzie musi zaczynać od początku: głosi w Antiochii Pizydyjskiej, zostaje wyrzucony i udaje się do Ikonium; w Ikonium grożą mu napadem, usiłują ukamienować, udaje się do Listry. W Listrze zostaje obrzucony kamieniami.

Takie jest prawie całe jego życie: upokorzony i wyśmiany przez filozofów, opuszcza Ateny, a jednak udaje się do Koryntu i zaczyna na nowo, nawet jeśli jest pełen obaw. Wytrwałość Pawła wydaje się przekraczać ludzkie możliwości. Wystarczy nieraz kilka niepowodzeń, by człowieka całkowicie zniechęcić. Wytrwałość Pawła była odblaskiem tego, co nazwał on „miłością”. „Miłość wszystko przetrzyma” (1 Kor 13,7). „Miłość Boża rozlana jest w naszych sercach przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5,5).

Sposób postępowania został Pawłowi dany z góry, jest darem; dzięki temu darowi rozczarowanie nie jest nigdy ostatnim słowem” „Chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość – wypróbowaną cnotę, wypróbowana zaś cnota – nadzieję. A nadzieja zawieźć nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5,3-5). Słowa te wyszły z ust człowieka, który przeżył dwadzieścia lat prób. Żaden wysiłek ludzki nie może doprowadzić do takiej postawy – jest ona „miłością Boga rozlaną w sercach naszych przez Ducha Świętego, który jest nam dany”.

Przemiana Pawła jest więc potęgą Zmartwychwstałego, która wchodzi w jego słabość i żyje w nim.

Drugą postawą zewnętrzną jest wolność ducha. Paweł czuje, że doszedł do takiego stanu ducha, w którym nie postępuje już pod przymusem czy z konieczności dostosowywania się do zewnętrznych wzorców. Jego działaniem kieruje wewnętrzne bogactwo. Paweł czuje się człowiekiem wolnym od jakiegokolwiek sądu, czy opinii powszechnie przyjętej. Jak trudno jest zachować duchową niezależność i nie ulec obiegowym opiniom, być sobą wśród osób o innej mentalności i kulturze. Pawła stać na taką wolność, gdyż bogactwo, którego doświadcza w swoim wnętrzu, waży o wiele więcej niż opinie innych ludzi. Wewnętrzna moc pozwoli mu w pewnej chwili przeciwstawić się nawet Piotrowi. Stawia on problem otwarcie.

Wolność w postawie Pawła nie jest samowolą ani pychą, lecz świadomością absolutnej i całkowitej przynależności do Chrystusa. „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli! (…) Biegliście tak wspaniale! Kto przeszkodził wam trwać przy prawdzie? (…) Wy zatem bracia, powołani zostaliście do wolności. Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie!” (Ga 5,1-13). Wyłączność w służbie Chrystusowi wyzwala człowieka do tego stopnia, iż nie boi się on zostać niewolnikiem swego brata. Wolność staje się fundamentem bardzo pokornej służby i podstawą owego „z całą pokorą”, które tak wyróżnia posługiwanie Pawła.

Paweł po piętnastu latach wysiłków i cierpień staje się pasterzem według zamysłu Chrystusa. Pierwszym sposobem, który pozwala otrzymać dar Boży, jest kontemplacja serca Chrystusa ukrzyżowanego, której udziela Duch Święty. Jest to kontemplacja eucharystyczna. Trzeba dać się nasycić słowem Bożym, jako siłą. Dzięki takiej kontemplacji wchodzimy na drogę przemiany.




Liczba wyświetleń strony: 9477087 * Liczba gości online: 26 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-26
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC