MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Będę się chlubił z moich słabości - 2 Kor 12, 1-10



Droga ku Bogu wiedzie zawsze przez doświadczenie własnej niemocy. Gdy jestem zmuszony przyznać się do własnej klęski, wtedy właśnie nastąpi chwila, w której nie pozostanie mi nic innego, jak poddać się i oddać całkowicie Bogu. Doświadczenie Boga nie jest nigdy nagrodą za nasze własne wysiłki, lecz odpowiedzią na naszą niemoc. Poddanie się Jezusowi jest celem naszej drogi duchowej.

Dochodzimy w naszym życiu do maksymalnego odczuwania słabości. Serce nasze doświadcza wówczas rozbicia i skruszenia. To samo zaczyna się dziać z naszymi ludzkimi planami doskonałości. W tak rozbite i skruszone serce, gdzie jeszcze panuje niemoc i słabość, może wtedy wstąpić moc Boga. Moja słabość prowadzi mnie do odczuwania uniżenia i skruchy. Dzięki słabości oddajemy się Bogu, nie natomiast dzięki naszemu odczuwaniu wewnętrznej mocy. Posty, nocne czuwania mają na celu doprowadzić człowieka do tego, aby się poddał Bogu. Taka postawa prowadzi również do pokory. Nasze praktyki ascetyczne nie prowadzą do odczuwania siły, lecz słabości, do przeżycia, że sami nie jesteśmy w stanie ulepszyć siebie, lecz całkowicie pozostajemy zdania na łaskę Boga.

Dopiero, gdy w trakcie walki wewnętrznej poczuję, że nie jestem sam w stanie się zmienić, rozpoznam, czym tak naprawdę jest łaska, i będę mógł się jej poddać. Poznajemy naszą słabość, gdy stajemy wobec określonych zadań, ale również wobec ćwiczeń ascetycznych, których wiele w porządku dnia zakonnego. Otóż asceza nie polega na tym, by człowiek wykorzystywał swe siły, lecz na tym, by ciągle na nowo docierał do swych granic, a dotarłszy do nich, poddawał się temu, co bezgraniczne.

Czasem Bóg nie widzi żadnej innej możliwości doprowadzenia człowieka do odczucia swojej słabości, jak tylko sprowadzenie na niego grzechu. Jeden z pustelników mówi: „Jeśli Bóg nie ma już żadnego innego wybiegu, to dopuszcza grzech. Dopuszcza On grzech, aby wprowadzić człowieka w jego najgłębszą słabość”.

Będę grzeszył, jeśli Bóg mnie przed tym nie powstrzyma. Mogę się bardzo starać, jednak pozbawiony Jego łaski, jestem wobec grzechu bezradny. Zobaczmy w grzechu, w tej dramatycznej ludzkiej słabości szansę całkowitego oddania się Bogu.

Poczucie Bożej łaski ogarnia nas właśnie w konfrontacji z naszą słabością. W praktykach ascetycznych często odnosimy wrażenie, że to my sami się zmieniamy, że sami potrafimy osiągnąć wszystkie cnoty. Dopiero wówczas, gdy nam się to nie udaje, zaczynamy rozumieć, że nie jesteśmy w stanie siebie sami ulepszyć, lecz zdani jesteśmy na łaskę Bożą. Jego łaska zakorzenia się w naszej słabości i poprzez naszą niemoc przemienia się w moc Ducha.

Rozczarowanie, złość czy grzech doprowadzą nas w końcu do Boga. Jeśli stanę grzeszny przed Bogiem, opadną ze mnie wszelkie moje ambicje, a wtedy uwolnię się od poczucia, że moja droga duchowa musi koniecznie być wydajna. Otworzę dłonie, poddam się Bogu i doświadczę nowego rodzaju pokoju i wolności. Nie muszę niczego dokonywać.




Liczba wyświetleń strony: 10716149 * Liczba gości online: 29 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC