MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Duch Kościoła



Kościół zrodził się z Serca Chrystusa. Kościół jest przedłużeniem życia Jezusa. Kościół i Chrystus to jedno. Ogromnym pragnieniem św. Magdaleny Zofii było pragnienie zbawiania dusz. Mówiła: „Gdybyśmy mogły zrozumieć jak cenna jest każda dusza i jak gorąco pragnie ją zbawić Serce Jezusa, z jakąż wytrwałością pracowałybyśmy nad tym, by je dla Niego zdobywać”. Zauważmy akcent położony na rzeczywistość: „jak cenna jest każda dusza”. Dlatego: „pragnie ją zbawić”. Stąd posłanie, aby „ z wytrwałością je zdobywać”. Odnówmy w sobie pragnienie zdobywania dusz dla Jezusa. Walkę duchową należy potraktować jako coś normalnego, koniecznego i nieodłącznego w codziennym chrześcijańskim życiu. Jezus zabiega o naszą wolność i odnowę. Chwałą Pana jest człowiek żyjący w pełni.

„Pragnienie zbawienia” rozpala w człowieku chęć poszukiwania życia, które najbardziej cenimy. Pragnienie zbawienia chroni przed złożeniem serca na ołtarzu „życia z dnia na dzień”. Wszystko po staremu nie wystarczy. Prawdziwe szczęście polega na tym, że my tutaj nie pasujemy. Przybyliśmy skądinąd. Zgubiliśmy drogę. Zostaliśmy stworzeni by żyć w świecie piękna. Zaniedbujemy zbawienie, gdy zaniedbujemy pragnienie zbawienia.

Zaniedbywanie pragnienia zbawienia dokonuje się wtedy, kiedy upadamy na duchu. Wówczas z tego co najważniejsze rezygnujemy idąc w kierunku dogadzania sobie, wpadając w pułapkę zniechęcenia a nawet rozpaczy. Życie codzienne prowokuje do porzucania pięknych pragnień wprowadzających w życie Boga i Kościoła.

Obrazem bardzo bliskim Świętej była latorośl i szczep winny. Jeśli będziemy oddzieleni, odcięci od Chrystusa, nie możemy niczemu służyć. Stąd nawoływanie do zbadania „ile rzeczy w nas sprzeciwia się Boskiemu zjednoczeniu, którego pragnie Jezus między Nim a nami?”. Zachęca, aby wtedy, kiedy pragnie nas oczyścić, jako swoją winnicę, pozwolić na wszystko mówiąc: „tnij, pal, przycinaj, Panie, aż będę miała szczęście być z Tobą najściślej zjednoczona”.

Kiedy pozwalamy, aby Jezus nas oczyszczał, stajemy się wolni, a przez to Jemu bliscy. Wówczas odnajdujemy się w Sercu Jezusa i żyjemy jednym życiem z Nim. Matka zachęca, abyśmy nie bronili się przed oczyszczeniem, którego często nie rozumiemy w naszym powołaniu zakonnym. Twierdzi, że należy pozwolić Jezusowi „przycinać”, to znaczy dokonywać oczyszczania przez „oderwanie i ofiarę”. Przez zjednoczenie każdej siostry z Chrystusem możliwe jest zjednoczenie sióstr we wspólnocie, w Zgromadzeniu. Tym samym Serce Jezusa dla każdego z tych, którzy są z Nim złączeni jest komunią świętych. W życiu Kościoła Święta mówi o dwóch zasadniczych sprawach: o znaczeniu świadectwa we wspólnocie oraz o roli kontemplacji. Była przekonana, że modlitwa jednej siostry sprowadza łaski na inne. W trudnych dla Zgromadzenia sprawach mówiła sobie: „Tam się za nas modlą”. Zdaniem św. Magdaleny Zofii więź, która łączy każdą siostrę z Jezusem jest Duchem Miłości, którego posiada Serce Jezusa. Zaznacza, że oblubienica dzieli mieszkanie ze swoim Oblubieńcem. Jego mieszkanie jest tym samym jej mieszkaniem. Kościół, dom Pana jest mieszkaniem Jezusa i Jego oblubienicy. W Wigilię Wszystkich Świętych wyraziła w konferencji tę myśl z radością: „Uradowałem się, gdy mi powiedziano: pójdziemy do domu Pana”. Swoją miłość do Jezusa wyraża w trosce o Królestwo, które nadchodzi. Jej słowa w jednym z listów można rozumieć jako błogosławieństwo dla wszystkich sióstr na szerzenie Bożego Królestwa: „Niech Jezus was oświeca i daje wam swego Ducha, by przyprowadzić wszystkie serca do miłości Tego, który jest dla nas wszystkim. Patrzmy tylko na Jego chwałę, bo cała reszta jest niczym”.

Matka pragnęła, aby każda Siostra odczuwała w sobie wielką radość, że jest w łodzi Piotrowej, że jest ściśle złączona z Kościołem. Równocześnie oczekiwała od sióstr tego zapewnienia: „czynię wszystko co w mojej mocy, by je rozszerzać (Ciało Kościoła) i upiększać”. Zdaniem Matki Zgromadzenie, będące cząstką Kościoła, powinno żyć jego duchem, ponieważ wszystko w nim otrzymuje. Równocześnie Kościół pragnie wnieść do Zgromadzenia coś istotnego ze swej istoty. Stąd najważniejsze co daje Matka Kościołowi, jest jej służba w nim i dla niego. Służba ta wyraża się w miłości najgłębszej i najbardziej ufnej. Kiedy papież pragnął spotkać Matkę, przed wyjazdem do Rzymu mówiła: „Jadę być posłuszna Ojcu Świętemu. Jestem w łodzi Piotrowej”.

Nosiła w sobie przekonanie, że jest małą łódeczką, która podąża śladem wielkiej łodzi Piotrowej, która wskazywała jej drogę, dzięki czemu łódeczka mogła stawić czoła burzom. Choć było wiele burz, ona wiedziała, gdzie znaleźć światło. Wierzyła, że dopóki Zgromadzenie będzie z następcą Chrystusa, nie będzie się ono mylić. Dlatego wolałaby umrzeć niż zejść z drogi wierności Kościołowi i Ojcu Świętemu. W nim szukała światła w rozwiązywaniu problemów własnej wspólnoty zakonnej. Zachęcając siostry do zachowania Reguły proponowała myślenie: „Jestem pewna, że słucham Kościoła i pełnię wolę Bożą”.

Święta pragnęła głębokiej przynależności do Kościoła. Rozumiała ją jako uczestniczenie w jego życiu, w szczególny sposób przez liturgię. Mówiła, że „liturgia jest autentycznym wyrazem życia Kościoła”. Zachęcała bliskie sobie osoby w taki sposób: „Powtarzajmy Psalmy”; „Jako dzieci Kościoła nie możemy być nieczułe na Jego cierpienia”. Gdy we Francji dokonano zbezczeszczenia drogi krzyżowej, pisała: „Ten Krzyż rozbity, ten Chrystus roztrzaskany przeszywają mi serce”.

Wzruszająca jest jej wypowiedź skierowana do sióstr: „Moje córki, trwajcie stanowczo, na przekór wysiłkom nieprzyjaciela wszelkiego dobra. (…) Jeśli okręt Piotrowy wstrząsany jest przez burze, to my, mała barka z tym okrętem związana, czyż z konieczności nie musimy odczuwać tych wstrząsów?”. Ona żyła życiem Kościoła, myślała o nim, wzruszała się jego życiem. „W czasie długich, bezsennych godzin przypominam sobie niezliczone nieszczęścia jakie przygniatają Kościół”. To, co było nieszczęściem Kościoła, było jej bólem i troską zarazem.

Jednak wewnętrzna jedność z Kościołem to więcej niż uczestniczenie w liturgii, w radościach i cierpieniach przez Niego znoszonych. Twierdziła, że należy Go rozszerzać i upiększać przez święte życie. Tak rozumiała służbę Kościołowi. Miała głęboką świadomość, że misja Zgromadzenia jest nierozdzielnie złączona z misją Kościoła.




Liczba wyświetleń strony: 9500926 * Liczba gości online: 12 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-28
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC