MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Bóg wystawia na próbę (Rdz 22, 1-19)



„Bóg wystawił Abrahama na próbę”. To zdanie jest niezwykle istotne w opisywanym wydarzeniu. Potrzeba wiedzieć, gdy rozpoczynamy jakąkolwiek drogę, że będziemy wystawiani na wiele prób. Wzrastanie, rozwój zawiera w sobie etapy próby. Wędrujemy na wzgórze, nie wiedząc jaka, ani kiedy ona się pojawi.

Jest ona połączona z ciemnością i zmaganiem się. Abrahamowi towarzyszy jasne polecenie: „Weź twego jedynego syna, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze, na jednym z pagórków, jakie ci wskażę”. Potem było już tylko milczenie.

Nikt z ludzi nie wiedział, o co tu chodzi, ani syn, ani słudzy, którzy im towarzyszyli. W czasie próby nikt inny poza nami nie odczuwa bólu, który w nas jest, naszej samotności, rozterek, buntu w wierze, chęci wyrażenia sprzeciwu wobec Boga. W chwilach próby, żadna z osób otaczających nas, nawet bardzo nam życzliwych, nie może nam pomóc. Czasem wydaje się nawet, że nie są z nami, odwracają się od nas, drażnią ich pytania i deklaracje troski. Abraham nie posiada żadnego wsparcia ze strony drugiego człowieka.

Czego oczekuje Bóg od Abrahama? Unicestwienia więzi, zerwania więzi z synem. Wiarę swoją winien opierać jedynie na tym, co Bóg powie. „Ja zaś i chłopiec pójdziemy tam, aby oddać pokłon Bogu, a potem wrócimy do was”. Charakterystyczne jest to, że tylko ojciec towarzyszy dziecku. Nikt inny. Kto mnie towarzyszy w moim ofiarowaniu się? Chciałoby się powiedzieć, że Bóg kazał nam ludzi zostawić i od pewnego momentu życia, postępować naprzód już bez nich, bez ich psychicznego, moralnego i duchowego wsparcia. To nie to samo, co „bez nikogo”. „Ojciec jest ze mną. Nigdy nie jestem sam”, mówi Jezus.

Ofiarę z syna, o której on wie, nazywa „pokłonem Bogu”. Syn nie wie, nie spodziewa się dramatu, który za chwilę może nastąpić. Nie wiemy, co nas czeka. Pozwalamy się prowadzić. Jedynie wiemy, że zostaliśmy powołani do składania życiem – „pokłonów Bogu”. To dobrze, że nie wiemy o wszystkim na początku drogi. Może po ludzku rzecz ujmując, nasze serce nie wytrzymałoby tego, co by ujrzało w przyszłości, jaka je czeka.

Ten opis boli. Lecz są w nim rysy również inne, uspokajające: „Potem powrócimy do was” – mówi Abraham do sług. „Potem”. Co to znaczy? Po śmierci Izaaka z jego ciałem? A może Abraham do końca wierzył, że to próba? Może jego miłość do Boga była większa, niż do syna? Czy w ogóle Bóg chce, aby zabity został Izaak, którego Abraham miłuje? Co się dokonywało w sercu Abrahama, podczas tej próby?

Dramat wiary, dramat człowieka, którego wiara jest wystawiana na wielką próbę. Ale w końcu ta właśnie wiara wyzwala Abrahama i odnosi w nim zwycięstwo. Wiara, która wchodzi w konflikt nie tylko z normalną moralnością, ale także z rozumem. Abraham uwierzył i nie zwątpił: uwierzył w to, co było w sprzeczności z rozumem, ze zdrowym, logicznym myśleniem, a także w sprzeczności z wcześniejszymi obietnicami Boga.

Izaak, syn zrodzony z ciała i krwi, w sposób duchowy znika na górze Moria. Abraham musi się go wyrzec, tak jak wyrzekł się Izmaela. (Pozwolić sobie zabrać kogoś, kogo bardzo kocham). Żeby Bóg mógł dać Abrahamowi syna, żeby stał się on synem „obietnicy”, on-ojciec, musi wyrzec się swojego dziecka. Abraham godzi nożem przede wszystkim we własne ojcostwo. Rezygnując ze wszystkiego w ten dramatyczny dzień, znów otrzymuje wszystko. Wracają z góry do domu: zyskał wszystko (zachował wiarę i miłość do Boga, przyjaźń z Nim, więź, której nie stracił, ale ją umocnił) i zachował Izaaka.

Posłuszeństwo Bogu ostatecznie udziela człowiekowi pokoju, oraz ukazuje, że za surowym obliczem Boga, kryje się oblicze czułego, łagodnego i nie krzywdzącego Boga-Ojca. Synowi, którego Abraham uważał ze swego, musi powiedzieć „nie”, aby otrzymać go ponownie i uświadomić sobie, że jego syn jest łaską Boga. W ten sposób Bóg daje Abrahamowi o wiele więcej, niż tylko syna, podporę jego starości. Daje mu syna, od którego weźmie początek cała historia zbawienia, oraz przez tego syna, ukaże się inne oblicze Boga.

Logika Boga, jest logiką miłości, a wiara Abrahama polega właśnie na tym, że zgodził się za tą okrutną i bezwzględną logiką postępować, bez cienia buntu. Postąpił nie tyle, by w końcu odkryć, jak ona jest płodna, dobro przynosząca i zbawiająca.

Oczywiście wówczas, gdy człowiek przeżywa dni „męki”, gdy jest w drodze na własną górę Moria, w czasie tych dni milczenia, serce czuje się pogrążone w smutku, a pokusa zaczyna wewnętrznie miażdżyć cel i sens życia oddanego Bogu, miażdży wierność wobec Pana, ideały, zasady moralne. Jednak Bóg się zatroszczył.




Liczba wyświetleń strony: 10024121 * Liczba gości online: 28 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-19
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC