MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Człowiek bezbożny (Rdz 18, 20-32)



Człowiek bezbożny jest człowiekiem zbuntowanym wobec tego, co prowadzi do dobra. Nie wierzy w zwycięstwo dobra w przyszłości bliższej i dalszej. To ktoś tkwiący w grzechu i niezamierzający się z nim rozstać, ponieważ uważa, że inaczej nie umie żyć, nie potrafi, a tak naprawdę – nie chce. Jest podstępny, dwulicowy, gwałtowny, zmysłowy i pyszny. Gardzi Bogiem, lecz nie wprost, gdyż posiada zręby dobrego wychowania i w jakimś stopniu przeżywa lęk przed Bogiem. Zatem pogarda, którą w sercu nosi, objawia się wobec osób, z którymi żyje w tej samej wspólnocie. Nie liczy się z tym, że jego postępowanie kogoś bardzo boli, denerwuje, a to w konsekwencji prowadzi do zniechęcenia, by w życiu swoim kierować się zasadami wiary.

Osoba taka prowadzi walkę, która przyczynia się do bolesnych dramatów. Taki człowiek ciągle coś wokół siebie niszy, ale także i wpływa na niszczenie nadziei, pozytywnego nastawienia w osobach, z którymi żyje na co dzień. Odnosi pozorne zwycięstwa. Sprawia niepokój w sercach osób, które nie są zdecydowane, nie mają własnego zdania, albo obawiają się je ujawnić. Złe czyny tych osób powodują infekcję we wspólnocie, do której należą.

Kim jest człowiek sprawiedliwy? To ten, który mądrość wprowadza w życie swoje. A mądrość uczy umiaru, roztropności, sprawiedliwości. Człowiek sprawiedliwy w klasztorze to ten, który w pełni angażuje się w sprawy dobre, biorąc w obronę to, do czego się zobowiązał, stając po stronie Boga. Człowiek sprawiedliwy jest dobry dla wszystkich osób we wspólnocie, a nie tylko dla wybranych, dla tych, których lubi. Jest dobry bez względu na to, co kto mówi o nim, jak zachowuje się wobec niego, jakie poglądy wypowiada. To, czym Jezus zajmował się w sposób szczególny, to tępienie formalizmu i obłudy w życiu religijnym.

Życie moralne człowieka, nazywamy prawdziwą sprawiedliwością. Jest ono związane z posłuszeństwem ducha ludzkiego temu, co mówi Bóg. Czy człowiek bezbożny mógłby być ocalony dzięki osobom sprawiedliwym we wspólnocie? Jeśli przez jednego bezbożnego cierpi nieraz cała wspólnota, to czy nie jest słuszne, aby jedna osoba sprawiedliwa we wspólnocie, przyniosła ocalenie wspólnocie?

Bóg ciągle szuka ludzi, którzy wstawialiby się za drugich, jak Abraham. Ciągle potrzeba tych, którzy będą ludźmi wiary, przekonani o mocy modlitwy, ofiary i o sensie dążenia do świętości.




Liczba wyświetleń strony: 9444013 * Liczba gości online: 22 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC