MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Śmierć Mojżesza



„Dziś mam już sto dwadzieścia lat. Nie mogą swobodnie chodzić. Pan mi powiedział: „Nie przejdziesz tego Jordanu”. Sam Pan, Bóg twój, przejdzie przed Tobą; On wytępi te narody przed tobą tak, iż ty osiedlisz się w ich miejsce. A Jozue pójdzie przed tobą jak mówił Pan. Pan postąpi z nimi, jak postąpił z Sichonem i Ogiem, królami Amorytów, i z ich krajami, które zniszczył. Wyda ich Pan tobie na łup, a ty uczynisz im -według -wszystkich poleceń, jakie ci dałem. Bądź mężny i mocny, nie lękaj się, nie bój się ich, gdyż Pan, Bóg twój, idzie z tobą nie opuści cię i nie porzuci!". "Zawołał potem Mojżesz Jozuego i rzekł mu na oczach całego Izraela: «Bądź mężny i mocny, bo ty wkroczysz z tym narodem do ziemi, którą poprzysiągł Pan dać ich przodkom, i wprowadzisz ich w jej posiadanie. Sam Pan, który pójdzie przed tobą On będzie z tobą nie opuści Cię i nie porzuci. Nie lękaj się i nie drzyj!".

Kim jest Mojżesz w tych okolicznościach? Jest to człowiek, który przyznaje z całą lojalnością, że przyszedł na niego czas wyłączenia się z aktywnego życia, przejścia w stan spoczynku: "nie mogę już chodzić, nie mogę kierować". A ponieważ zdaje sobie sprawę, że nie potrafi dalej prowadzić wszystkiego, z wielką wolnością rezygnuje ze wszelkich swoich uprawnień: "Pan będzie was prowadził, Jozue zaś będzie waszym wodzem".

Jak mógłby się Mojżesz zachować? Mógłby powiedzieć: "Ależ mam jeszcze dosyć sił, czuję się doskonale, jestem przecież nadal mocnym człowiekiem. Co stanie się z tym ludem, gdy mnie zabraknie; chcę przy nich pozostać, chcę z nimi iść dalej. Grożą im przecież wielkie niebezpieczeństwa, mają się czego lękać". Zamiast tego wszystkiego Mojżesz okazuje się tutaj zupełnie wolny i nieskrępowany. Mówi zatem: "Nie będzie już mnie, ale wy i tak dacie sobie radę. Pan będzie was prowadził, odniesiecie wielkie zwycięstwa, większe niż ze mną. Zostawiam wam tego człowieka, Jozuego. To silny, dobry i dzielny człowiek. Miejcie ufność". Nie mówi Mojżesz o Jozuem tego, co zwykło mówić się o następcy: "Nie dorósł do sprawy, nie ma doświadczenia. Jak sobie poradzi? Muszę być przy nim!".

Z jakąż wielką wewnętrzną wolnością Mojżesz przyznaje, że dzieło nie tylko będzie rozwijało się dalej bez niego, ale, jako dzieło Boże, będzie się rozwijało lepiej. Nauczył się uważać to dzieło, za dzieło Boga. Także i tutaj Mojżesz jest całkowicie sługą ludu; spełnia posługę pocieszania: "Bądźcie odważni, bądźcie spokojni, wszystko dobrze pójdzie, Pan będzie z wami". Potrzeba nam umiejętności i uznania, że pewne dzieła będą rozwijały się beze mnie, a nawet lepiej będą się rozwijały. To, co wypełniamy, jest przede wszystkim dziełem Boga, a nie naszym.

Mojżesz całym sercem oddał się posługiwaniu, ale potrafi także z wielką wolnością przekazać służbę; ponieważ dzieło należy do Pana, to i bez Mojżesza będzie się rozwijało jeszcze lepiej.

"Potem rzekł Pan do Mojżesza tego samego dnia: «Wstąp na górę Abarim: górę Nebo, w ziemi Moabu naprzeciw Jerycha, i spójrz na ziemię Kanaan, którą daję w posiadanie Izraelitom. Umrzesz tam na górze, na którą wejdziesz, i połączysz się ze swymi przodkami, jak zmarł Aaron, brat twój, na górze Hor i połączył się ze swymi przodkami. Ponieważ nie byliście mi wierni między Izraelitami przy wodach Meriba pod Kadesz, na pustyni Sin, nie objawiliście mej świętości wśród Izraelitów, dlatego tylko z daleka ujrzysz tę ziemię, lecz ty sam nie wejdziesz do tej krainy, którą Ja daję Izraelitom".

Pan pokazał mu całą ziemię Gilead aż po Dań, całą Nefialego... Rzekł Pan do niego: «Oto kraj, który poprzysiągłem Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi tymi słowami: Dam go twemu potomstwu. Dałem ci go zobaczyć własnymi oczyma, lecz tam nie wejdziesz».

Tam, w krainie Moabu, według postanowienia Pana, umarł Mojżesz, sługa Pański. I pochowano go w dolinie krainy Moabu naprzeciw Bet-Peor, a nikt nie zna jego grobu aż po dziś dzień. W chwili śmierci miał Mojżesz sto dwadzieścia lat, a wzrok jego nie był przyćmiony i siły go nie opuściły". Smutna, ale wielka śmierć.O czym mówi powyższy opis śmierci Mojżesza? Przychodzą mi na myśl przynajmniej trzy sprawy: Mojżesz umiera samotnie, bez świadków, umiera w posłuszeństwie i umiera w cierpieniu.

Samotnie, ponieważ Mojżesz nie umiera wśród swoich, lecz z dala od ludu, który tak umiłował, za którym tak bardzo wstawiał się przed Bogiem. Teraz jest sam, wysoko na górze. Mojżesz umiera zupełnie sam, można powiedzieć - oderwany od posługi, którą sprawował.

Umiera w posłuszeństwie: "Mojżesz, sługa Pański, umarł według postanowienia Pana". Jest jedyną postacią w Biblii, o której powiedziano, że tak umarł: Pan kazał, i Mojżesz umarł, umarł zatem w posłuszeństwie.

Mojżesz umiera również w cierpieniu. Zauważamy, że dwa a nawet trzy razy słyszy: "Nie zobaczysz, nie wejdziesz". Mojżesz z pokorą i wielkim bólem przyjmuje swe położenie. Ofiaruje się za wszystkich. Inni zobaczą, a on ma nieść ich grzechy. Jak widzieliśmy, grzech był raczej po stronie tamtych ludzi, niż jego. To z ich przyczyny tak się uwikłał, że powodowany miłosierdziem i współczuciem dla nich, przestał na chwilę ufać Panu. Dał się im pociągnąć. I oto dźwiga teraz grzech innych, bierze go na siebie, aby odpokutować. Tak umiera Mojżesz, posłusznie, w cierpieniu, naprawdę w gorzkiej samotności, ponieważ nie ma nawet grobu, o którym by wiedziano, że to jego grób, i do którego przyszliby krewni, aby go opłakiwać, jak tego życzyli sobie wszyscy Hebrajczycy.

Poza opisem śmierci Mojżesza znajduję również tutaj coś, co nazywamy jego zniknięciem. Mojżesz nie tylko zniknął w tym sensie, iż został pogrzebany w obcej ziemi (rzecz straszna dla Hebrajczyka), że nieznany jest jego grób (co dla Izraelity również jest bardzo bolesne), ale że został nadto pogrzebany w swoim ludzie. Ze zdumieniem można stwierdzić, że Biblia, oprócz Pięcioksięgu Mojżesza, bardzo niewiele o Mojżeszu mówi. Mojżesz znika zatem prawie zupełnie z Pisma. Innymi słowy, pozwala się wykreślić, usunąć jak sługa, który wykonał swoją służbę teraz należy ona do innego - i który nie potrzebuje żadnych pochwalnych wspomnień. Mojżesz doświadczył więc usunięcia z pamięci swego ludu.

"Sławcie Pana, bo jest dobry: na wieki trwa Jego miłosierdzie. On wielkich cudów dokonał, w mądrości stworzył niebiosa... On pobił pierworodnych Egiptu: na wieki trwa Jego miłosierdzie... Mocną ręką i podniesionym ramieniem: na wieki trwa Jego miłosierdzie. On rozdziela fale morskie: na wieki trwa Jego miłosierdzie; Izraela przeprowadził pośrodku... i strącił w morze faraona i jego jeźdźców... który prowadził swój lud przez pustynię...".

Ani słowa o Mojżeszu, Bóg sam tego wszystkiego dokonał, Mojżesz ukryty jest w ręce Boga. A jednak Mojżesz trwa. Mówiliśmy o śmierci Mojżesza w samotności, opuszczeniu, posłuszeństwie, cierpieniu i o jego zniknięciu i zapomnieniu o nim. Ale tekst biblijny wskazuje również na tajemnicze trwanie Mojżesza. Weźmy na przykład trwanie jego Ksiąg, które zostały w Izraelu. W tym sensie Mojżesz trwa nadal, ponieważ jego Księgi trwają. Trwanie Mojżesza jest zatem trwaniem przedmiotowym, nie osobistym, nie triumfalnym trwaniem faraona, ale trwaniem w faktach, w rzeczach, takich jak posługa, którą sprawował i poprzez którą trwa w Izraelu, a także i w nas.

"W chwili śmierci Mojżesz miał sto dwadzieścia lat, a wzrok jego nie był przyćmiony i siły go nie opuściły". I zauważa Grzegorz: "Czuł się więc doskonale". Ale co znaczy, iż umiera ktoś, kto doskonale widzi, kogo nie opuszczają siły? Mojżesz, sługa Jahwe, umarł na rozkaz Boga, że nikt nie zna jego grobu, że oczy jego nie stały się przyćmione, jego twarz nie zapadła się". Skoro przeszedł przez wiele utrapień, stał się godnym otrzymać imię Sługi Bożego; ono zaś oznacza: być postawionym nad wszystkim. W istocie, nie może Bogu służyć ten, kto nie stanął ponad wszystkim, co ziemskie. I to właśnie jest jego koniec, koniec życia pełnego cnót, koniec dokonany na rozkaz Boży. Historia nazywa to śmiercią, w rzeczywistości jest to żywa śmierć, po której nie następuje pogrzebanie, po której nie ma grobu, nie gasną oczy, ani nie zapada się twarz". Mojżesz umiera, ale będąc Sługą Jahwe, umiera w taki sposób, który wskazuje, że żyje, że w nim objawia się tajemniczo duch zmartwychwstania.




Liczba wyświetleń strony: 10001393 * Liczba gości online: 18 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-16
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC