MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Złoty cielec



„Uczyń nam boga, który by szedł przed nami, bo nie wiemy, co się stało z Mojżeszem, tym mężem, który nas wyprowadził z ziemi egipskiej". Żądanie rodzi się z niecierpliwości. Człowiek nie potrafi czekać. Gdy czegoś nie wiem, gdy pewne sprawy są dla mnie niejasne, kwestionuję sens czyjegoś działania. Nie chcę niekiedy przyjąć, uznać, zgodzić się na milczenie Boga, a także nieobecność człowieka, w którym miałem dotychczas oparcie, i on stanowił o moim dobrym samopoczuciu i odwadze osobistej. Nie znajdujemy w sobie cierpliwości, która by pozwoliła nam codziennie wychodzić wyżej.

Wydaje się, że Bóg zniknął na pustyni, a z Nim Jego sługa - Mojżesz. Bóg może milczeć. Człowiek może i powinien milczeć. Jest to czas dany na dojrzewanie w wierze bez znaków, bez człowieka, który wie, co powiedzieć, uspokoić lub pocieszyć.

Ludzie chcą pewnej namiastki Boga. Jest w człowieku pragnienie zastąpienia Boga czymś lub kimś, co uwalniałoby go od dręczącego niepokoju. Oczekujemy na kogoś lub na coś. Gdy czegoś nie otrzymujemy od Boga, szukamy pocieszenia u ludzi. Bóg nic już mi nie mówi. Jeżeli nawet daje jakieś znaki, ja ich nie umiem odczytać. Człowiek nie chce zgodzić się z milczeniem Boga, dlatego sam staje ponad bogiem, podejmując decyzje, lub zgadza się na to, by ktoś za niego decydował. Jest to czyn bałwochwalczy. Kto za mnie decyduje? W czyje ręce przekazałem inicjatywę, rozwiązania odnoszące się do mojego życia?

Nieobecność Boga naród wiąże z nieobecnością Jego pośrednika. Mojżesz ze swymi słowami i gestami był świadkiem obecności Boga. Na niego mogli liczyć. A teraz go nie ma i wszystko się zawaliło. Coś musi się w życiu zawalić, by człowiek zrozumiał, że nie może zwolnić się z dokonywania osobistych wyborów. Nikt go w tym zastąpić nie może.

Ludzie, z którymi Mojżesz przebywał, ciągle stawiali opór, bardzo często byli niezadowoleni. Niekiedy i nam się wydaje, że nie ma człowieka, którego mogę uznać za wiarygodnego świadka, za przykład życia, który warto naśladować. Ludzie odchodzą, a zostaje zawsze tylko Bóg. Za wszelką cenę szukamy oparcia w kimś. Gdy go nie znajdujemy, zniszczeniu ulega to, co dotychczas uważaliśmy za budowlę pewną i dobrą.

Nie ma Mojżesza i lud traci zdolność porozumiewania się. Nie ma kogoś lub czegoś i tracimy tym samym zdolność rozumienia się, tracimy naszą jedność, zgodność, wspólnotę w widzeniu spraw najważniejszych. Porozumienie osób we wspólnocie, może być znakiem wierności Bogu. Urywa się więź ludzi między sobą, gdy człowiek traci pamięć na wszystko, co Bóg jemu uczynił. Poddawane jest w wątpliwość to wszystko, co uczynił Mojżesz. W całym jego dotychczasowym wysiłku ci, którzy z nim zdążali nie dostrzegają sensu.

W żądaniu „złotego cielca" można dostrzec opór wobec Boga, oraz trudność uznania Jego obecności w momentach niepomyślnych dla człowieka. „Złoty cielec" miał faktycznie Boga uczynić obecnym. Ale Bóg nie staje się obecnym zgodnie z naszymi wyobrażeniami.

Jest to lud o twardym karku i opornym sercu. „Wy zawsze sprzeciwialiście się Duchowi Świętemu". Twardy kark, to ludzki sprzeciw. Zatwardzieć nie oznacza odrzucić. To chcieć, żeby grzech wydał widzialne owoce. Zatwardziałość jest konsekwencją grzechu, za który człowiek nie żałuje. Kiedy człowiek się zatwardza, popełnia grzech; kiedy Bóg zatwardza, to jest On nie źródłem, lecz sędzią grzechu. Zatwardziałość charakteryzuje człowieka, który nie chce się nawrócić, trwa w oddaleniu od Boga świadomie i dobrowolnie. Zatwardziałość jest wewnętrzną sankcją grzechu, sankcją, która ukazuje przewrotną naturę człowieka, „Czy zdoła Kuszyta odmienić swą skórę, a swoje pręgi pantera? Tak wy, czyż dobrze potraficie czynić, przyzwyczajeni do zła?" (Jer 13, 23). Zatwardziałość jest konsekwencją przyzwyczajenia się człowieka do zła.

„Twardy kark" lub „zatwardziałość serca" są rezultatem obstawania przy swoim, przy własnym sposobie myślenia obiektywnie nie mając racji. Prowadzą one do nieposłuszeństwa Bogu. Jest to postawa podobna do tej, którą potępiali prorocy jako „pychę", „wynoszenie się".

Mojżesz staje przed Panem, aby błagać za lud. Postawa ta wskazuje na zażyłość z Bogiem. Mojżesz zna motywy, jakimi kieruje się Bóg. Biblia nie pokazuje Boga jako istoty pozostającej w bezruchu, zupełnie nieinteresującej się wyborami dokonywanymi przez człowieka, wyzbytej uczuć. Jest to Bóg, który się gniewa, a także Bóg miłosierdzia, miłości i łaski. Mojżesz stawia wszystko na Boga i na to, czego Bóg dokonał. On wie, że „twardy kark" jest czymś o wiele głębszym i bardziej zakorzenionym niż zwykły grzech lub drobne uchybienie.

Bóg wzruszył się słowami Mojżesza, poczuł skruchę, poczuł żal z powodu zła, które zamierzał wyrządzić swojemu ludowi. Wobec słów orędownika nie pozostaje niewzruszony, lecz zmienia swój sposób myślenia i swoje uczucia. Dzieje się tak dlatego, że Bóg przekonuje się o dobroci swojego ludu ("Sercem skruszonym, nie pogardzisz Panie"). On zna dobrze grzech tego ludu. Podstawową rolę w tej zmianie odgrywa jednak orędownictwo Mojżesza.




Liczba wyświetleń strony: 9444020 * Liczba gości online: 22 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC