MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Niepowodzenia



Co w planach Mojżesza zawiodło? Nie wyobrażał on sobie, że jego bracia sprzeciwią się wezwaniu do wolności. O tym zupełnie nie pomyślał. Dlatego niepowodzenie było nieuniknione. Kiedy bili się między sobą, usiłował ich pogodzić: „Ludzie, braćmi jesteście - zawołał - czemuż krzywdzicie jeden drugiego? Ten jednak, który skrzywdził bliźniego odepchnął go. Któż ciebie ustanowił panem i sędzią nad nami? Czy chcesz mnie zabić, tak jak wczoraj zabiłeś Egipcjanina? Na te słowa Mojżesz uciekł i żył jako cudzoziemiec w ziemi Madian". Mojżesz załamał się. Przychodzi, a bracia go nie przyjmują, choć zrezygnował z wielu przywilejów. „Kto ci powiedział, że masz troszczyć się o nas? Nie interesujesz nas". Skąd się bierze frustracja? Między innymi stąd, że pewnych spraw sobie nie wyobrażamy, nie dopuszczamy, nie przyjmujemy, że w ten sposób można być potraktowanym wśród swoich. Mamy błędne wyobrażenia o znajomych, przyjaciołach, kolegach. Nie spodziewamy się surowej, a przede wszystkim niesprawiedliwej oceny naszego życia, opinii o nas, plotek, agresji, obojętności, nie wyjaśniania pewnych spraw. Boimy się o nie pytać. Nie brać tego wszystkiego pod uwagę, to żyć w świecie nierealnym. Nie można też pozwolić na to, by szatan wmówił nam, iż prawdziwe życie jest wolne od takich zachowań. Prawdziwe życie gromadzi prawdziwe osoby, z krwi i kości. Nie może być wolne od przykrych doświadczeń.

„Ludzie, braćmi jesteście, czemuż krzywdzicie jeden drugiego". Chciałeś dobrze, jak Mojżesz. Może uciekłaś i żyjesz w głębokim, uczuciowym i emocjonalnym dystansie od innych? Przetrwać, tylko przetrwać. Kto raz ucieknie, ciągle może od czegoś, od kogoś uciekać. Ciągle może się czegoś lub kogoś lękać, niedowierzać. Uciekanie może stać się przyzwyczajeniem, normą, czymś uznanym za normalne, a nawet przeobrazić się w nałóg.

Spróbujmy wczuć się w niezwykle trudną sytuację Mojżesza. Niepowodzenie, które go spotkało, dotyczy również jego pozycji na dworze faraona. Mojżesz spalił za sobą wszystkie mosty i boi się, że faraon będzie go ścigał. Załamał się. Kim jest, do kogo należy, kto zechce go przyjąć, uznać za swojego? Gdy nie możemy sobie z czymś poradzić, uciekamy. Mojżesz w takiej sytuacji, która go spotkała, uciekł. „Mojżesz uciekł i żył jak cudzoziemiec ..." Można żyć wśród swoich, a czuć się jak cudzoziemiec, bo człowiek wybrał wygnanie. Ciągłe uciekanie sprawia, że nie czujemy się związani ze wspólnotą więzami duchowymi. Ranimy siebie nawzajem. Ranienie słowem, bo ono jest najczęstsze, powoduje skazanie drugiego na to, że czuje się on źle pośród swoich.

Jak długo można udawać, że się nic nie dzieje? Jak długo tak żyjąc, można nie zwariować? Uderzając człowieka w jego uczucia, możemy zmuszać go do tego, żeby się bał, żeby przeżywał ciągłe poczucie zagrożenia. Niekiedy brakuje nam troski o własne, ale też i innych osób przeżycia emocjonalne. Nie bierzemy pod uwagę tego, jakie mogą być konsekwencje w życiu emocjonalnym tych, którzy słyszą słowa przez nas wypowiadane. Odważny dotychczas Mojżesz, stał się człowiekiem lękliwym. Ten, który był gotów poświęcić swoje życie, teraz pragnie zachować swoją skórę. Stracił głowę. Czuje się zagubionym. Człowiek, który się boi, traci głowę. Wielu ludzi czegoś lub kogoś się boi. I tak żyją latami. Pojawia się troska o siebie, o własną skórę, by chronić swoje życie.

Uciec i nic więcej. Mojżesz, wzór gotowości i zaangażowania dla innych, teraz troszczy się już tylko o siebie. Troska o siebie pozbawiona uporządkowanej miłości do siebie sprawia, że stajemy się obcymi dla innych. Czując się poza innymi, nie będąc z nimi w głębokiej, prawdziwej więzi dajemy sobie prawo do negatywnej oceny życia naszych znajomych. Wiemy, jak być powinno, lecz sami tak nie żyjemy i innym w osiągnięciu takiego poziomu życia ewangelicznego, pomóc nie chcemy.

Być obcym dla innych, to odczuwać, że nic nas nie łączy z tymi, z którymi mieszkamy pod jednym dachem. Nie mając więzi z innymi, mogę być atakowanym zarówno przez pokusy, jak i negatywne uczucia obecne we mnie, które nie znajdują osłabienia przez życzliwe nastawienie innych osób do mnie i moje do nich.

Mojżesz załamał się. Można to opisać w następujący sposób: „koniec z wielkimi ideałami, koniec z wszelkimi przedsięwzięciami, koniec z szukaniem kontaktów z tymi, którzy mnie tak boleśnie, niesprawiedliwie, nieuczciwie potraktowali. Mogę liczyć tylko na siebie. Wiele moich pragnień związanych z życiem nie spełniło się. Ja także mam prawo do życia, do szacunku. Skoro innych mój los i moja sytuacja nie interesuję, najwyższy czas, żeby zadbać o swoją przyszłość". Znalazł spokojne, odludne miejsce, aby tam zapomnieć o przeszłości, zapomnieć o gorzkich doświadczeniach. Być może nigdy by nie uwierzył, że taki obrót mogą przyjąć relacje z najbliższymi nam osobami na Ziemi.




Liczba wyświetleń strony: 10001349 * Liczba gości online: 19 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-16
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC