MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Opór człowieka wobec Boga



Bóg prowadzi człowieka przez pustynię, jak prowadził naród wybrany. Pustynia jest miejscem doświadczania opieki Boga, jak i kuszenia w postaci niepokoju o siebie, strachu przed tym, co nastąpi, przed czasem, który nie jest nam jeszcze znany, przed ludźmi, których możemy spotkać, a których reakcji nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Stan pustyni, czyli próby nie jest stanem stałym, lecz przejściowym. Człowiek nie poradziłby sobie w chwilach próby bez tajemniczego podtrzymywania go przez Boga. W życiu naszym doświadczamy tzw. chwil niegościnności. Zawsze człowiekowi czegoś brakuje, stąd życie może być trudnym wędrowaniem. Pustynia jest miejscem śmierci. Trzeba przez nią przejść, trzeba przejść przez śmierć we mnie tego, co stanowi o „moim Egipcie", o mojej niewoli, aby dotrzeć do ziemi życia, czyli nieba. W życiu możemy doświadczyć chwil wyzwalania, gdy spotykamy Boga. Na tej pustyni życia nie tyle my szukamy Boga, lecz Bóg szuka nas i prowadzi dlatego, że znalazł się na pustyni. „Na pustej ziemi go znalazł, na pustkowiu, wśród dzikiego wycia, opiekował się nim i pouczał, strzegł jak źrenicy oka" (Pwt 32, 10).

Izraelici zostali bardzo zubożeni w Egipcie. Popadając w niewolę zubożenie dotknęło ich życia duchowego i moralnego. Życie z nierozwiązanymi konfliktami wewnętrznymi oznacza przede wszystkim ogromne straty własnej energii, zapału, entuzjazmu, nadziei. Człowiek wewnętrznie podzielony, nie potrafi się w nic zaangażować całym sercem i usiłuje realizować sprzeczne cele. Z jednej strony bycie wiernym Bogu Jahwe, a z drugiej strony realizować niewolniczą pracę wobec faraona. Obsługujemy niekiedy to, co dotyczy naszego powołania, a równocześnie obsługujemy nasze wady, słabości, nieuporządkowane przyzwyczajenia, które pochłaniają wiele naszego wysiłku: myślenia, planowania, emocjonalnego zaangażowania.

W takiej sytuacji wysiłki zmierzające ku rozwojowi duchowemu pozostają bezowocne. To rodzi z konieczności frustrację, zniechęcenie. Człowiek rozczarowuje się sobą, a tym samym przestaje wierzyć również Bogu, niedowierzając, że On jest w stanie doprowadzić go do Ziemi Obiecanej. Nasz zapał, zaangażowanie rozpraszają sprzeczne bodźce i dążenia. Marnujemy czas, a tym samym angażujemy się w to, co nie przyczynia się do budowania nadziei w nas samych. Gdy człowiek nie rozwiązuje swoich konfliktów wewnętrznych, pojawia się w nim niezdecydowanie. Podjęcie trudnych decyzji w takiej sytuacji, to ogromna udręka, która prowadzi do paraliżującego strachu i dużego zmęczenia. Człowiek w swoim działaniu jest nieskuteczny. Podejmuje różne postanowienia, lecz nie może ich wypełnić. Należałoby najpierw zobaczyć nierozwiązane konflikty wewnętrzne i z nimi się uporać, by następnie podejmować postanowienia, sprzyjające duchowemu i moralnemu wzrostowi. Energia, nadzieja, miłość które są w człowieku stają się dla niego dostępne, możliwe do wykorzystania wówczas, gdy nie poddaje się on różnym przejawom zmęczenia, zniechęcenia - różnym presjom czynników zewnętrznych. Jakie są to czynniki zewnętrzne, które mogą osłabiać wewnętrznie? Może podświadomie buntować się przeciwko konkretnym rozporządzeniom; może czuć się wewnętrznie przymuszonym, aby wykonywać perfekcyjnie swoją pracę, która została mu zlecona; może być zły na siebie, że był szczery wobec osoby, do której nie ma zaufania i na której często już się zawiódł.

Człowiek będący w stanie konfliktów wewnętrznych, których nie rozwiązuje, do których nie ma właściwego odniesienia, jest nieskuteczny. To może sprawiać, że jego działanie jest powolne. Inne objawy takiego stanu wewnętrznego człowieka, to niezaradność, brak wyobraźni w pracy, w tym, co mówi do innych, jak również roztargnienia. Człowiek może nie wykonać dobrze swojej pracy, robić tylko tyle, ile trzeba, podstawowe minimum, jeśli w głębi serca będzie przekonany, że to niesprawiedliwe, iż ktoś tak utalentowany jak on wykonuje tak podrzędne prace. Osoba ta będzie wykonywała różne czynności w napięciu, a skutkiem takiego podejścia, będzie szybkie zmęczenie i silna potrzeba snu. Trwanie w nierozwiązanych konfliktach wewnętrznych objawia się między innymi szybkim męczeniem się i silną potrzebą snu. Zaangażowanie się w pracę, której nie akceptuję sprawia zużycie ogromnej ilości energii, ponieważ męczę się uznając skierowanie do tego zadania za niesprawiedliwe i nie rozwijające mnie.

Potrzeba odkrywać presje wewnętrzne, które we mnie działają, czyniąc mnie tym samym niezdolnym do realizowania powołania. Jeśli pragnę być nastawionym przyjaźnie do wspólnoty, ale kojarzy się to ze służalczością, wówczas siłą rzeczy może pojawiać się sztuczność w sposobie bycia. Jeśli chcę o coś prosić czując równocześnie, że powinienem tego żądać, mogę być nieuprzejmy. Jeśli chcę postawić na swoim, a równocześnie pragnę podporządkować się innym, będę się wahał. Jeśli chcę nawiązać kontakt z drugim człowiekiem, ale równocześnie boję się odrzucenia, to będę nieśmiały.

Gdy jesteśmy zmęczeni, a jest ono skutkiem wewnętrznego napięcia, to najczęściej winimy za to takie sprawy jak: słabe zdrowie, przepracowanie, brak snu. Niektóre osoby oskarżają siebie o lenistwo, choć w rzeczywistości nie potrafią leniuchować, ani cieszyć się bezczynnością. Może w tej sytuacji występować niechęć do podejmowania jakiegokolwiek wysiłku. Ilość marnowanego czasu na skutek nierozwiązanych konfliktów wewnętrznych jest ogromna. Jest to związane także z marnowaniem talentów, umiejętności, przymiotów osobowych. Nierozwiązane konflikty wewnętrzne prowadzą do rozdwojenia w życiu moralnym, do niewłaściwych zachowań wobec innych osób. W kwestiach moralnych, przy istniejących konfliktach wewnętrznych możemy doświadczać braku potrzeby angażowania się w cokolwiek. Zajmujemy sprzeczne stanowiska i próbujemy te sprzeczności ukryć. Ta sprzeczność szczególnie ujawnia się w wypowiedziach dotyczących zagadnień moralnych, życia wartościami, autentyzmu, całkowitemu oddaniu się Bogu. Osoba ta prowadzi dysputy o wartościach, za którymi należy podążać. Jednak te wartości nie mają mocy obowiązującej w jej życiu. Nie traktuje ona swoich ideałów, które głosi, całkiem poważnie. Stosuje się do nich wówczas, kiedy przychodzi jej to bez trudu lub ma z tego jakieś korzyści. W innych sytuacjach jest ślepa na wartości, gdyż tak jest jej wygodniej.

Osoba ta jest przede wszystkim nieszczera i przejawia w swoim życiu wzrost zachowań egocentrycznych. Nikt, kto jest wewnętrznie podzielony, nie może być do końca szczery. Szczerość, czyli nie oszukiwanie oznacza, wytężyć całą swoją istotę w działaniu. Wówczas nic nie pozostaje w rezerwie, nic nie jest wyrażane za pomocą maski, nic nie idzie na marne. Egocentryzm natomiast to problem moralny w takim stopniu, w jakim dotyczy prób podporządkowania sobie otoczenia. Człowiek będący egocentrykiem uważa inne osoby za środki służące do realizacji swoich celów. Trzeba na nie złożyć winę, gdy nie jest się w stanie wziąć odpowiedzialności na siebie; trzeba je upokorzyć, by zaspokoić własne pragnienie zwycięstwa.

Potrzeba zobaczyć swoją niewolę, a tym samym opór czyniony przeze mnie Bogu. To wyprowadzenie mnie na pustynię jest celowe, abym siebie bardziej poznał. Mało jest czasu w ciągu roku, by pomyśleć prawdziwie o sobie. Proszę Cię Panie, pomóż mi odkryć ten opór obecny we mnie, utrudniający doświadczania Twojej miłości.




Liczba wyświetleń strony: 10663989 * Liczba gości online: 38 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-19
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC