MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Wybrał samotność



Mojżesz prowadzi życie w samotności, w izolacji od swojego narodu. Zajmuje się życiem rodzinnym. Równocześnie jest człowiekiem pełnym rozterek wewnętrznych, co powinien dalej robić? Czy decyzja, którą podjął, aby się osiedlić na pustyni, była naprawdę taką, jakiej Bóg chciał?

Samotność dobrze przeżywana powinna być ukierunkowana na to, aby usłyszeć słowo Pana. Szukamy odpowiedzi na pytanie, co dalej? Zmierzamy do wyjścia w stronę tego, czego dotychczas obawialiśmy się. Pojawia się silne pragnienie wyjścia ku temu, przed czym uciekaliśmy, przed czym broniliśmy się, przed naszym niedowierzaniem.

Samotność, pustynia, oczekiwanie, troska o najbliższych, kochanie człowieka (Mojżesz kochał żonę i dzieci) - to droga dojrzewania do wyższych zadań, do przyjęcia posłania, które przewyższa człowieka. Wydaje się, że w życiu nie ma chwil niepotrzebnych. Nawet może być tak, że człowiek tracąc czas, mądrzeje. Tracenie jest dla stania się mądrym. Chorowanie, dla uzdrowienia. Wielka grzeszność może zmierzać do przejrzenia.

Ciekawe byłoby odkrycie prawdy o tym, jak Mojżesz spędzał swój czas, co myślał, kiedy nie mógł w nocy zasnąć? Dlaczego uciekł na pustynię, a nie poświęcił się jakiemuś ważnemu zajęciu? Wybrał samotność! Kiedy nie wiem co robić, jak z pewnych sytuacji trudnych wyjść, wybieram samotność traktując go, jako czas łaski, czas na oczyszczenie i oświecenie przez Boga. Wybrać samotność, a nie być zmuszonym do samotności. Przez co można zostać zmuszonym do samotności? Przez namiętności, oglądanie programów telewizyjnych w nadmiarze, chore myślenie i odczuwanie, brak przebaczenia innym, brak zgody na przyjęcie przebaczenia, brak akceptacji tego, czego teraz zmienić nie mogę, podtrzymywanie w sobie poczucia bezsensu i beznadziejności.

Kiedy wchodzę w samotność, prowadzony przez Boga, nie tracę czasu, gdyż słucham. Ze słuchania Boga, rodzi się dobroć serca. Człowiekiem mądrym może być jedynie człowiek dobry. Dobrze jest patrzeć na człowieka od strony wartości, jakimi żyje, albo usiłuje żyć, a nie przede wszystkim po tym, jak ważne zadania realizuje.

Dokonajmy jeszcze rozróżnienia pomiędzy izolacją a samotnością. Izolacji doświadcza człowiek, który pozostaje sam, w rozpaczy, który żyjąc wśród innych, czuje się nierozumiany, nieprzyjęty. Samotność natomiast, jest wartością dla ludzkiego życia. Oznacza ona nadejście takiej chwili, w której człowiek poznaje, że nic go nie cieszy, że jego doświadczenia, nadzieje, osiągnięcia przynoszą zadowolenie tylko do pewnego stopnia.

Dlatego wybieram samotność, ponieważ pragnę kogoś więcej, niż choćby człowieka bardzo życzliwego. Pragnę czegoś więcej niż tego, co dotychczas spotkało mnie w życiu. Jesteśmy wprowadzani w samotność silnym pragnieniem Boga. Pojawia się pustka, którą Bóg jedynie może wypełnić. Takiego doświadczenia nie można przeżyć, jak długo różne sprawy piętrzą się w nas i o każdej z nich myślimy, że właśnie ona wypełni moją wewnętrzną pustkę. W tej sytuacji konieczne jest wejście w stan wewnętrznego czuwania. Czekamy na Jego słowo, impuls, pragnienie, które w nas zrodzi. To, co zamierzyłem, nie wyszło. Pozostawię działanie Bogu. Na tym właśnie polega samotność Mojżesza. Nie pokłada nadziei w sobie, w metodach dotarcia do serca człowieka.

Na początku Mojżesz prawdopodobnie myślał źle o narodzie, któremu chciał pomóc. Może nawet winił ich za to, co się stało. Dobra refleksja przychodzi po czasie, jako ocena sytuacji trudnej. Wina była po obu stronach. On popełnił błąd. Zbyt wiele sobie obiecywał. Opuścił faraona i spodziewał się, że to on będzie wodzem.

Ożywiają nas dobre, wzniosłe intencje i pragnienia, gdy opuszczamy ten świat (faraona) i przenosimy się do rodziny, wspólnoty. Wiele, być może, po takim wyborze sami sobie obiecujemy. Posiadamy określoną wizję życia. Mamy osobisty model, jakimi powinniśmy być. Jesteśmy otwarci, szczerzy, spontaniczni. Aż tu nagle szczerość może się wiązać z usłyszeniem bolesnej prawdy o nas. Odkrywamy, że byliśmy naiwni. Zauważamy, że nie wszystko, co jest w naszej głowie, czy sercu, nadaje się do głośnego mówienia na dachach. Wiele idei, myśli winno długo dojrzewać w człowieku, aby nabrało kształtu mądrości i rozwagi do wypowiedzenia, w stosownej chwili.

Rozglądamy się i poznajemy, że osoby wokół nas nie wszystko mówią, a jeśli już, to do osób, które darzą wyjątkowym zaufaniem. Spostrzegamy, że otwartość nasza, pełna dobrej woli i zapału młodości została odczytana, jako pewność siebie, zarozumiałość i pycha. Odechciewa się nam otwartości, bo dostaliśmy po nosie i schodzimy do podziemia z dzieleniem się tym, co myślimy, co czujemy. A równocześnie, czy to, co mówię jest samą prawdą? Czy prawda nie rodzi się w dialogu pełnym otwarcia, życzliwości, słuchania, dobrej woli, nastawienia się na fakty, argumenty, a nie emocje, czy uprzedzenia?

Zbyt wiele sobie obiecywaliśmy. Zbyt wielu rzeczy spodziewaliśmy się. Czas wreszcie zejść na ziemię. Tu żyjemy, a nie w niebie. Rodzina, grupa przyjaciół, znajomych, to wspólnota osób, które pragną naśladować Chrystusa, lecz w tej wspólnocie są ludzie o różnych charakterach, temperamentach, mentalności, zranieniach, uprzedzeniach, doświadczeniach przeszłości, o różnych stopniu dojrzałości osobowej.

Mojżesz nie spodziewał się odrzucenia. Towarzyszyła mu świadomość bycia wyjątkowym. „Głupcy, nie znają się na ludziach" - może i takie słowa pojawiły się w jego myśleniu. Czy nadal wiele sobie obiecuję? Jeśli się nie urealnimy, to się zniszczymy. Jak wyglądała samotność Mojżesza? Pozwala on rosnąć rozczarowaniu, bólowi, gniewowi. Niczego nie usuwa, niczego nie zasłania, ale całej tej rzeczywistości stawia odważnie czoło. Położenie, w jakim się znalazł, skłania go do modlitwy. Zaczyna rozumieć, że jego życie ma cel, który dotyczy nie tylko jego, lecz przede wszystkim Boga. To, co uważał za swoje dzieło, rozpadło się na kawałki. Stoi więc w pokorze, na modlitwie przed Bogiem. Wołajmy razem z nim: Panie, co to oznacza? Dlaczego doszedłem aż dotąd? Pokaż mi sens tego wszystkiego, co się dzieje. Na pewne wydarzenia z naszego życia obawiamy się patrzeć, wracać do nich. Czyż jednak nie należałoby wrócić, by z nimi stanąć do modlitwy? Prośmy o dar przynaglenia do modlitwy w tym, co nadal bardzo boli.

Co Mojżesz zrozumiał? To, że Bóg interesuje się jego życiem: udręką, bólem, samotnością. Bóg szuka Mojżesza, a Mojżesz pozwala się znaleźć. I to jest radykalny zwrot w życiu tego człowieka. Pójdzie do Egiptu. Spokojnie, bez nadmiernych wahań i wątpliwości. Pójdzie bez wojska, jedynie ze słowem Boga. Radością napełnia to, że w stanach goryczy, zmęczenia, rezygnacji, niemocy, bezsilności, Bóg mnie szuka.

Mówiąc o przyszłości, myślimy o przyzwoleniu na prowadzenie siebie tam, gdzie Bóg nas zaprowadzi. Pozwolić się przepasać i poprowadzić tam, gdzie sam nie chciałbym pójść.




Liczba wyświetleń strony: 9476935 * Liczba gości online: 31 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-26
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC