MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Być faraonem



Faraon słucha Mojżesza i Aarona, rozmawia z nimi, jest otwarty. Chce się porozumieć. Może ich nawet rozumie. Natomiast, gdy Mojżesz przedstawia decyzję Boga, serce faraona objawia swoją zatwardziałość, swoje zamknięcie. Faraon boi się, że naród wybrany może być zagrożeniem dla Egiptu. Ten strach prześladuje go. Postrzega obecność Mojżesza, nie jako pomoc dla rozwiązania zaistniałej sytuacji, lecz jako zagrożenie. Skoro jest zagrożenie, to należy je usunąć. Pojawienie się Mojżesza i żądania, które stawia, stały się dla faraona nie do zniesienia. Faraon ze strachu uruchamia działania, które mają doprowadzić do zagłady narodu wybranego przez Boga.

Strach skłania nie tylko do zniewalania innych. Może on sprzyjać takim zachowaniom, że będę innych niszczył, kopał pod nimi przysłowiowe dołki. Jest on przede wszystkim więzieniem dla tego, kto taki stan nosi w sobie. Strach powoduje zamknięcie się na inne myślenie. Człowiek boi się, że wchodzi w coś, co jest niepewne. Lubimy być pewni tego, co się wydarzy po południu, jutro. Nie lubimy być zaskakiwanymi. Dotychczas wszystko było jasne, ułożone, teraz zaś, jest pewna niewiadoma. Obawiamy się tego, przez co jeszcze nie przeszliśmy, czego nie przeżyliśmy.

Strach o kogoś, o coś, o siebie - może człowieka prześladować. Czy takie prześladowanie podszyte strachem, rozpoznaję w sobie? Możemy odbierać drugą osobę, jako zagrożenie dla naszego dobrego samopoczucia, dla normalnej pracy. Atakujemy kogoś, kto nam zagraża. Najczęściej nie wprost, ale pośrednio.

Kiedy się boję, nie jestem człowiekiem prostolinijnym, potrafię kłamać, a nawet czuję się przymuszany do kłamstwa, do postaw niezgodnych z moim myśleniem i wewnętrznym przekonaniem. Gdy się boję, atakuję, niszczę komuś dobrą opinię, ujawniam słabości osoby, chcąc ją ośmieszyć, poniżam jej zasługi. Niszczymy się wzajemnie, bojąc się konkretnych ludzi. Potem czujemy się bardzo zmęczeni, przede wszystkim zniechęceni do modlitwy.

Strach powoduje, że osoby, które samodzielnie nie myślą, łatwo ulegają wpływom innych. Przez doświadczenie strachu są wprowadzane w taki stan ducha, iż odbierają inne osoby jako będące dla nich zagrożeniem. Możemy mieć na człowieka dobry wpływ, ale może to być wpływ, który w drugim niszczy jego wewnętrzną, piękną wrażliwość. Dlaczego ten człowiek pozwala na to? Ponieważ jest bezkrytyczny. Dlaczego ze swoim zdaniem trzeba się ukrywać? Niekiedy wypowiedzenie go przed innymi budzi niesmak i zdziwienie, że ktoś w ten sposób myśli. Człowiek, który się boi, jest uwięziony w sobie. Samotny, ale i osamotniony. Tak naprawdę boi się osób, z którymi narzeka i nie umie się przyznać, że ma odmienny, własny pogląd na sprawę.

Faraona stać chwilami na znaki, będące próbą zaufania wobec Mojżesza i narodu wybranego: „Ja poślę was na pustynię, byście złożyli ofiarę Bogu waszemu, Jahwe, tylko nie oddalajcie się zbytnio i wstawcie się za mną" (Wj 8, 24). Zdaje sobie sprawę, że dzieje się tu coś wielkiego, ważnego, czego nie umiał dostrzec na początku. Wyraża nawet skruchę. Prowadząc rozmowy z innymi, warto próbować zrozumieć ich trudne położenie, zrozumieć racje, którymi się kierują.

Faraon jest uprzejmy, umiejący nagiąć siebie do sytuacji, która zagraża jemu i krajowi. Jest to jednak człowiek, któremu ciągle coś wiąże ręce: urząd, który sprawuje, przywileje, jakie posiada, to, że wielu na niego liczy na jego mądrość, rozwagę i on nie może zawieść nadziei, które są w nim pokładane. Uwarunkowania i okoliczności mogą mieć na człowieka taki wpływ, że zachowuje się on czasami wbrew sobie.

Czy mną rządzą zależności od kogoś, lub od czegoś? Czy zależy mi, za wszelką cenę, na poparciu określonych osób, środowisk? Odniesienie niewolnicze do niektórych może mnie tak wiązać, że staje się człowiek niezdolnym do przyjęcia natchnień Boga.

Faraon w nas, to złe zamiary, które nie przyszły z zewnątrz, lecz w nas mają swój początek, w sercu, w emocjach. Mówimy: okoliczności panujące, atmosfera w domu sprawiają, że nie możemy być inni, nie stać nas na uważną modlitwę, jej przygotowanie, na postawę otwarcia i uczciwości. Za uczciwość płacimy zawsze wysoką cenę. Wielu nie uszanuje naszej szczerości. Nie chcemy cierpieć, będąc uczciwymi.

Są w człowieku niegodziwe zamiary, które zmierzają do posiadania i wykorzystywania człowieka. Jeśli druga osoba zgadza się z tym, co mówię, jest w porządku. Jeśli natomiast uważa inaczej, kontakt z nią uważam za zbyteczny, nie potrafi szeroko patrzeć. Człowiek do realizacji moich celów, do przeprowadzenia określonych zamierzeń, a nie ktoś będący partnerem w dialogu. Różnorodność jest bogactwem. Dialog może być dobrą szkołą życia i miejscem współżycia z tymi, którzy myślą inaczej. Człowiek w myśleniu dorasta. Jeśli chcemy szybko go zmienić, może przestać nam ufać.

Panowanie nad drugimi, podporządkowanie ich sobie, choćby przez małe, zazdrosne słowo czy obronę, to jest właśnie faraon działający w nas. Zaborcze posiadanie, które może być w człowieku, może stać się czymś podobnym do zatwardziałości serca. Zatwardziałość serca, najczęściej przejawia się w uporze.

Czy jest we mnie dążenie, aby nad człowiekiem panować, podporządkować go sobie? Co uczynić z moim życiem osobistym, aby nie doprowadzić siebie do stanu zatwardziałości serca?




Liczba wyświetleń strony: 10077461 * Liczba gości online: 36 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC