MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Szok wezwania



Faraon - to życie z umiejętnością dostosowania się, życie wśród koniecznych kompromisów, które zapewniają pokój i spokój. To życie, w którym wilk ma być syty i owca cała; życie, w którym zewnętrznie pozostaję wierny wyznaniu wiary, memu ewangelicznemu powołaniu, ale równocześnie w ten sposób się urządzam, aby nie narażać się za wiele. Tworzę sobie zabezpieczające układy, które mają mnie chronić na wszelki wypadek.

Faraon prezentuje postawę równowagi. Człowiek wierzący chce ją osiągnąć przez ostrożne dozowanie naśladowania Chrystusa, oraz stosowanie różnych zabezpieczeń. Faraon jest roztropny i chce stosować postawę kompromisu: od czasu do czasu pozwoli nam iść na pustynię, abyśmy złożyli tam nasze ofiary. Faraon ucieleśnia pokusę "rozsądnego" kompromisu.

Kim jest Mojżesz? Mojżesz to związana z naśladowaniem Chrystusa niepewność. Ta niepewność, którą Pan zdaje się podkreślać wystawiając na próbę pragnących naśladować Go ludzi, niemal ich prowokując. Jest wielu ludzi dobrej woli, którzy chcą iść za Jezusem. On stawia im wymagania: "Wtedy przystąpił pewien uczony w Piśmie i rzekł do Niego: «Nauczycielu, pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz». Jezus mu odpowiedział: «Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć». Ktoś inny spośród uczniów rzekł do Niego: «Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca!». Lecz Jezus mu odpowiedział: «Pójdź za Mną, a zostaw umarłym grzebanie ich umarłych»" (Mt 8, 19-20). Jezus zachowuje się tak, jakby chciał przymusić osobę. Podobnie jak Mojżesz nad Morzem Czerwonym, który narzuca Izraelowi wybór, pozbawiony gwarancji bezpieczeństwa.

Życie według Ewangelii odrzuca wszelkie zabezpieczenia, wysiłki zmierzające do zachowania sobie spokojnego kąta. Jest to wyzwanie wiary, którego ból mocno odczuwamy. Wybraliśmy rodzaj życia, który różni się od tego, czego ludzie instynktownie poszukują: urządzić się, mieć powodzenie, zapewnić sobie jak największą ilość środków do życia i użycia. To nie musi być niestosowne. Wyzwanie wiary staje się trudne, kiedy znajdziemy się wśród ludzi, dla których liczy się tylko to życie, a my przecież wierzymy, że nie tylko ono istnieje i czujemy się w takim środowisku osamotnieni i obcy. Kiedy decyduję się iść za Jezusem, nie wiem, dokąd On mnie poprowadzi. Podobnie jak Abraham: „Wyruszył nie wiedząc, dokąd idzie". To jest wyzwanie Mojżesza.

Mojżesz długo milczał. Jest ze swoim ludem na pustyni. Pustynia nie jest miejscem docelowym. Jest ona niegościnna: bez wody, bez pożywienia, gdzie wędrówka okazuje się trudna. W mentalności i kulturze Izraela pustynia jest miejscem śmierci. Ziemia jest miejscem poszukiwanym, a nie pustynia. Lecz Izraelici nie chcą czekać, chcą już być tam, gdzie im obiecano. Co mógł uczynić Mojżesz, w sytuacji sprzeciwu czynionego przez najbliższych mu, przez naród do którego przyszedł z propozycją Boga ? Wydaje się, że miał do wyboru cztery możliwości.

• Mógł załamać się, uciec od odpowiedzialności. Mógł powiedzieć: "Bracia, to, co mówicie, jest bardzo istotne i zasługuje, aby wszystko starannie rozważyć. Idźcie do waszych namiotów, dajcie mi godzinę czasu, potem zbierzemy się znowu tutaj razem". I wtedy mógłby odejść na pustynię uznając, że wszystko skończone. Niektórzy opuszczają miejsce walki. Uciec od odpowiedzialności. Dlaczego? Ludzie, z którymi żyję, nie są łatwi do współżycia, mają duże wymagania, oczekiwania, buntują się. Jakie wyjście znajduje w tej sytuacji Mojżesz? Odkrywa, że jego racją istnienia jest „modlitwa o pomoc". Mojżesz odczuwa ciężar odpowiedzialności i pragnie podzielić się nią z Panem. Powoli, dzięki takim słowom do Pana, w których odbija

się jego cierpienie i utrudzenie ponad siły - odnajduje prawdę swego życia, pogodę ducha, ufność, świadomość swego posłannictwa jako pośrednika i pasterza. Akceptuje fakt, że wraz z Bogiem jest odpowiedzialny za swój lud.

• Druga możliwość polegałaby na uzbrojeniu ludu: „Chwyćmy za broń, umrzemy śmiercią bohaterów!" Taka decyzja odpowiada fałszywemu rozumieniu, że Ewangelia jest wezwaniem do heroizmu, że nawołuje, abyśmy walczyli zacięcie, abyśmy opierali się do kresu naszych sił, abyśmy umarli jak w Masadzie, gdzie wszyscy walczyli aż do końca, ci zaś, którzy pozostali, zabijając się nawzajem, zginęli sławną śmiercią. Tak działając, Izraelici rzeczywiście okryliby swe imię sławą, ale sławą światową, sławą faraona, zgodnie z zamierzeniami faraona, odpowiednio do jego pojęcia sławy.

• Trzecia możliwość: powrót! Pójdziemy do faraona i będziemy z nim pertraktować. Poddać się, zgodzić się na zniewolenia, które są i uznać, że nigdy z tej niewoli nie wyjdziemy. Znaleźliśmy się w kręgu zaklętym, z którego nikt nie jest w stanie nas wyprowadzić. Co zrobić by chcieć naprawdę żyć? Złośliwość, agresywność, rezygnacja, zniechęcenie - stanowią reakcję na frustrację związaną z naszymi potrzebami, emocjami i zdolnościami. Nie wychodzi tak, jak zamierzyliśmy i się na taki obrót spraw nie zgadzamy. Gniew sam w sobie nie jest czymś złym, jak również strach, lenistwo, a nawet ignorancja. Mogą one prowadzić i faktycznie prowadzą do złego postępowania, ale nie musi tak być.

Nasza natura jest słaba, delikatna i subtelna. Łatwo ustępuje nawykowi, czyjejś presji i złemu nastawieniu do człowieka innych osób. Potrzebny jest zdrowy szacunek do samego siebie i niezbędna jest większa pewność siebie. Osoba, która nie przezwyciężyła, nie przeciwstawiła się i nie pokonała trudności, będzie nadal odczuwała wątpliwość, czy potrafiłaby to uczynić.

Każde odejście od wartości, od prawdy, dobra, każdy gwałt przeciw własnej naturze i zły czyn, każdy bez wyjątku, zapisuje się w nas i sprawia, że gardzimy sobą. Kiedy robimy coś, czego się wstydzimy, „rejestruje się" to na naszą niekorzyść. Jeśli zaś robimy coś słusznego, szlachetnego lub dobrego, „rejestruje się" to na nasze dobro. I dlatego, albo mamy dla siebie szacunek i siebie akceptujemy, albo gardzimy sobą i czujemy się podli, bezwartościowi i nie zasługujący na miłość.

Ten, kto marnuje swój talent, albo człowiek obdarzony inteligencją, który prowadzi jałowe życie z dnia na dzień; albo człowiek świadomy prawdy, który milczy, tchórz, który wyrzeka się męstwa - oni odczuwają krzywdę, którą sobie wyrządzają, a tym samym pogardzają sobą. Z samo-pogardy może zrodzić się jakaś nerwica, lecz równie dobrze może znowu pojawić się odwaga, słuszne oburzenie i większy szacunek dla siebie, jeśli późniejsze postępowanie będzie właściwe. Inaczej mówiąc - przez cierpienie i konflikt prowadzi droga do rozwoju i zmiany na lepsze.

Czy smutek i cierpienie mogą być nawet konieczne dla człowieka? Czy rozwój człowieka jest możliwy bez cierpienia, zmartwień, smutku i niepokoju? Jeżeli zmartwienie i cierpienie są niekiedy konieczne dla naszego duchowego, moralnego i emocjonalnego rozwoju, to potrzeba nauczyć się nie chronić przed nimi automatycznie innych, jak gdyby były one zawsze czymś złym.

• I wreszcie czwarta możliwość: zaufać Bogu. "Panie, Ty mnie doprowadziłeś dotąd, Ty działaj teraz". Szalona decyzja, ponieważ oznacza nie uczynienie niczego. Chrześcijańska wiara nie jest niczym innym, jak pozwalaniem na obdarowywanie się przez Boga.

Na tym polega decyzja wiary, której od Mojżesza zażądano: wziąć na siebie ryzyko nieznanych zamiarów Boga. Uświadomić cały dramat tego ostatniego rozwiązania, powiększony przez nacisk ze strony ludzi, którzy domagają się decyzji konkretnej i natychmiastowej. Wiara natomiast żąda innych wyborów, i dlatego pojawia się lęk przed ich podjęciem. Gdyby Mojżesz zdecydował się na przykład wszystkich uzbroić, doprowadziłby wprawdzie do katastrofy, ale przynajmniej coś by wtedy podjął i przezwyciężył strach ludzi. O ileż trudniej w sytuacji nieznośnego lęku oznajmić: "Pan powiedział. Pan się objawi".

Również zorganizowanie upokarzającego powrotu do faraona wiązałoby się z mniejszym lękiem, niż to całkowite zawierzenie. Mojżesz przeżywa napięcie najwyższego stopnia. Przypomina się tutaj lęk Jezusa w Ogrodzie Oliwnym. Także Jezus mógł wtedy powiedzieć: "Odchodzę, poddaję się, nie mogę więcej, nie chcę więcej". Albo mógłby za radą Piotra chwycić za broń i w ten sposób umrzeć razem z uczniami. Ale Jezus wybiera agonię, pozwala, aby objawiło się dzieło Boże.

Co wybiera Mojżesz? Jak każdy człowiek, posiada jakby dwa oblicza. Jest odważny i boi się. Doświadcza jednego i drugiego uczucia. Odważne oblicze okazuje przed ludźmi, ponieważ Bóg wlewa mu słowa odwagi w serce. Ludzie krzyczą: "Czyż brakowało grobów w Egipcie, że nas tu przyprowadziłeś, abyśmy pomarli na pustyni?... Czyż nie mówiliśmy ci wyraźnie w Egipcie: Zostaw nas w spokoju, chcemy służyć Egipcjanom. Lepiej nam było służyć im, niż umierać na tej pustyni!". Mojżesz odpowiedział ludowi: "Nie bójcie się! Pozostańcie na swoim miejscu, a zobaczycie zbawienie od Pana, jakie zgotuje nam dzisiaj! Egipcjan, których widzicie teraz, nie będziecie już nigdy oglądać". Potem przepiękna wypowiedź: "Pan będzie walczył za was, a wy będziecie spokojni" (por. Wj 14, 11-14).

Mojżesz wymaga bezgranicznej wiary i stara się ją obudzić. Wydaje się, że sam także odczuwał lęk: "Pan powiedział do Mojżesza: «Czemu krzyczysz do Mnie!»". Mojżesz nakazał ludziom spokój, ale sam krzyczał do Boga. Rozdzierany był dwoma uczuciami. Rzeczywiście bardzo się bał, skoro woła do Pana o pomoc i mówi: "Co mam uczynić z tym ludem? Niewiele brakuje, a ukamienują mnie". Z jednej strony, Mojżesz jest posłuszny wezwaniu Ducha, z drugiej zaś ogarnia go lęk.

Sytuacje graniczne, których nie brakuje w życiu mają za zadanie budzenie większej wiary ode tej, w której człowiek trwał dotychczas. Zobaczmy inne przejawy lęku obecnego w Mojżeszu: "Panie, dlaczego zezwoliłeś wyrządzić zło temu ludowi? Czemu mnie wysłałeś? Wszak od tej chwili, gdy poszedłem do faraona, by przemawiać w Twoim imieniu, gorzej się on obchodzi z tym ludem, a Ty nic nie czynisz dla wybawienia tego ludu". Zobaczmy, do jakiego stopnia urosła rozpacz Mojżesza. Jest w rozterce, jest podzielony. Są to sytuacje, w których Pan dopuszcza walkę, aby wiara ewangeliczna ujawniła się w całej pełni, aby była przeżywana w bojaźni jako wiara, a nie jako dzieło człowieka; aby w krańcowej sytuacji, kiedy wszystko wali się w gruzy, otwarła się przestrzeń dla mocy samego Boga.




Liczba wyświetleń strony: 9444083 * Liczba gości online: 25 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC