MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Wystarczy Bóg



Jeden ze spowiedników zachęcał Faustynę, do życia w czystości przed Bogiem, a równocześnie, aby nie zwracała uwagi na to, jakie sądy będą o niej wypowiadane. Uzasadniał to w ten sposób: „Niech ci wystarczy Bóg, On sam jeden” (55). Czyste serce pomaga słuchać Boga. Kiedy znamy swoje pragnienia, wiemy też, czego bardzo chcemy, mamy jasny cel, wówczas możemy odczuć chcenie Jezusa w nas. Choć ludzkie sądy bolą, jesteśmy w stanie posłuchać Boga. On jest ostateczną instancją w rozeznawaniu.

Wpatrywanie się w Jezusa udziela Faustynie głębokiego, duchowego odpoczynku. Uwalnia ją też od wszystkich innych pragnień, które wypełniają ludzkie serca. „Od chwili, w której pozwoliłeś Jezu, zatopić wzrok mej duszy w Tobie, odpoczywam i nie pragnę niczego” (57). Odkrywa ona swoją wartość przez zanurzenie się w Bożej miłości. Postrzega to wszystko, co było jej udręką, jako rzeczywistość rozpalającą w niej miłość do Pana. Cierpienie, przeciwności, upokorzenia, niepowodzenia i posądzenia stają się motywacją do kochania więcej. Zyskuje przez owe przeżycia miłość Jezusa. On w nich przychodzi, ją w siebie zanurza, z czułością obejmuje.

Faustyna doświadcza szaleństwa miłości przez szaleństwo pragnień. Nie chce od Pana nagrody, dostrzeżenia, uznania. Najważniejsze jest dla niej to, co jest miłością doskonałą, piękną i pełną, że ON JEST. On jej wystarcza. Nie to, co może jej dać, co mogłoby ją pocieszyć, wyróżnić wśród innych. Cieszy się tym, że Jezus JEST. Otwierając na Niego serce, odczuwa współczucie dla cierpiących. Jezus cierpi w Jej sercu, a On w Jego. Bliskość jest ważna, nie zaś obdarowanie. Św. Paweł pięknie wyraził się w jednym ze swoich listów: „Nie chcę bracia tego, co wasze, ale was samych”. Bywa i tak, że prosimy o dar Boga, a nie o samego Pana. Prosimy o dary Ducha Świętego, a nie o samego Ducha.

Faustyna nie czuła się rozumiana, zarówno niektóre siostry, jak i jednego ze spowiedników. Potrzebowała oparcia a tym samym poczucia bezpieczeństwa. Nie taką jednak drogą, jaką chciała, prowadził ją Jezus. W takich chwilach mogła odczuć, że wszystkie drogi prowadzące do człowieka, który byłby dla niej umocnieniem, zostały zamknięte. Szła do Jezusa, jako jedynego jej Mistrza.



Liczba wyświetleń strony: 10663993 * Liczba gości online: 36 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-19
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC