MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Przewodnik duchowy



Faustyna nie potrafiła nazwać swoich cierpień. Było to dla niej dodatkową przyczyną wewnętrznej udręki. Pojawił się smutek, utrata nadziei. Niezwykle ważnym człowiekiem, którego Jezus postawił w takim czasie na drodze jej wewnętrznego „rodzenia się”, był spowiednik. On dostrzegł w niej to, czego ona zobaczyć nie mogła. W cierpieniach ducha i serca nie jesteśmy zdolni dostrzec w sobie łaski Pana, Jego działania z mocą, czyli z miłością. Potrzebujemy człowieka, który zobaczy to, czego my nie widzimy w sobie i usłyszy to, co nam przez nasz smutek, ból serca, niepokój, utratę nadziei. Niejasne były dla niej pokuty w Spowiedzi sakramentalnej. Wielbienie Boga za To, co przeżywała, wprowadzało ją w jeszcze większą udrękę ducha.

W cierpieniu Faustyna dochodzi do rozeznania, że Bóg chce, aby go wielbiła cierpieniem. Duchowy przewodnik otwierał ją na „zobaczenie słońca w ciemności nocy”. Przekonywał, że jest w tym stanie udręki milsza Bogu, niż byłaby obdarowana pocieszeniami. Usłyszała, te tak trzeba, że nie będzie inaczej, że to, co przeżywa, jest łaską. Nie poczuła się lepiej. Wiedza, którą otrzymujemy o naszym stanie ducha nie musi nas prowadzić do pocieszenia. Duchowy przewodnik widział w niej Boże działanie. Będąc w wielkiej udręce, doświadczała zamknięcia oczu na obecność Pana w tym, co bardzo bolało. Stan udręki serca, ból ciała, niepokój i zamęt w uczuciach sprawia, że nie dostrzegamy tego, co może zobaczyć nasz kierownik duchowy. Musi nam wystarczyć w takich chwilach to, że on widzi.

Konieczne jest zaufanie temu, którego dał nam Bóg jako towarzysza drogi w duchowym wzrastaniu. On widział łaskę Pana w niej i za nią składał dziękczynienie. W chwilach próby, okazując zaufanie i posłuszeństwo przewodnikowi duchowemu, jesteśmy w stanie nie zniechęcić się, ani nie załamać. Faustyna wyraża tę rzeczywistość bardzo plastycznie: „Naśladowałam ślepego, który ufa przewodnikowi i trzyma się silnie jego ręki, i nie odstępowałam ani na chwilę od posłuszeństwa, które było mi deską ratunku w próbie ogniowej” (68).

Przewodnik duchowy powinien odczuwać z nami to, co nas boli i rozeznawać to, co Bóg mówi w nas, a czego my nie jesteśmy w stanie usłyszeć. Bywało i tak, że spowiednik budził w Siostrze wątpliwości, co do Bożego działania w niej. Faustyna pisała: „Dusza moja, kiedy wyczuje niepewność kapłana w spowiedzi świętej, wówczas nie odsłaniam duszy swojej głębiej, ale się tylko oskarżam z grzechów. Nie da duszy spokoju taki kapłan, jeśli sam go nie posiada”. Przewodnik duchowy powinien być nosicielem wewnętrznego pokoju. Mówienie do przewodnika duchowego pozbawionego tego daru, o sprawach naszego niepokoju, braku rozeznania może sprowadzić na nas większy niepokój.



Liczba wyświetleń strony: 10077464 * Liczba gości online: 37 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC