MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Doświadczenie nędzy



Jezus odsłania przed Faustyną jej słabość, grzeszność, zagubienie się. „Jezus odsłonił oczom duszy mojej całą przepaść nędzy, jaką jestem, a przez to rozumiem dobrze, że cokolwiek w duszy mojej jest dobrego, jest to tylko łaska Jego święta” (56). Nędzę własną poznajemy przez doświadczenie olśnienia przez łaskę. Łaska jest wyrazem czułości Boga. On w ten sposób dotyka człowieka w jego nędzy, przerażeniu a nawet rozpaczy. Przez cierpienie i własną nędzę odkrywamy dobroć i czułość Boga. Nasze przeżycia, choć jesteśmy boleśnie nimi targani z czasem prowadzą nas do poznania, że to, co nazywaliśmy przekleństwem (cierpienia, nędza, niemożność opanowania namiętności) było łaską. Takie odkrycie wynikające z olśnienia przez Boga pozwalają patrzeć inaczej na Niego. Nasze cierpienie jest drogą oczyszczającą dla doświadczenia czułości Boga, a równocześnie możliwości odwzajemnienia jej.

Tam gdzie jest ludzka nędza, tam spotykamy miłosierdzie. Te dwie rzeczywistości chodzą razem. Miłosierdzie jest tam, gdzie nędza, gdzie ludzkie zagubienie, bezsilność, ból. Bóg jest w naszym zagubieniu, bólu i we łzach. Nie możemy poznać miłosierdzia Boga, jeśli nie spotkamy się z własną nędzą, grzesznością. Faustyna pisała: „To poznanie nędzy mojej daje mi zarazem poznać przepaść miłosierdzia Twojego” (56). Nie ma możliwości poznania siebie w swojej słabości bez poznawania Boga miłosiernego. Tylko w Jego miłosierdziu można zbliżyć się bezpiecznie do własnej nędzy. Bezpiecznie oznacza bez popadania w zniechęcenie i rozpacz. Nasze patrzenie powinno być podzielne. Mówi o tym Faustyna: „W życiu swoim wewnętrznym patrzę jednym okiem w przepaść swej nędzy i nikczemności, jaką jestem, a drugim okiem patrzę w przepaść miłosierdzia Twego, Boże” (56).

Nasze patrzenie powinno obejmować patrzenie we własne serce i w serce Jezusa. Wpatrywanie się jedynie we własne wnętrze opanowane przez nędzę, może doprowadzić do niepokoju niszczącego i pozbawiającego nadziei. Nie wystarczy patrzeć na siebie od strony zewnętrznej, własnych zachowań, a także tego, jak inni nas postrzegają. Konieczne staje się widzenie własnych myśli, pragnień, odczuć, dążeń, motywacji, chcenia, oczekiwań. To, co zobaczymy we własnym sercu, potrzeba wprowadzić w Boże serce. Bóg żyje moimi sprawami, moją nędzą. On mnie przeżywa. Przeżywanie mojej nędzy przez Boga, wprowadza mnie w odczuwanie i przeżywanie Jego miłosierdzia.

Szokujące może być dla nas odkrycie, że nasze nędza, którą przenika miłosierdzie Pana, prowadzi nas w konsekwencji do pragnienia jedynie chwały Jego i tego, by ludzie poznali Bożą dobroć. Od nędzy człowieka, do poznania dobroci Boga.

Faustyna jest świadoma własnych słabości. Sposobem, jaki znajduje dla życia w wierności i wypełnianiu woli Boga, jest potrójna prośba, aby Jezus był zawsze z nią, aby kierował jej uczynkami oraz kierował całą jej istotą (65). Doświadczenie własnej nędzy pobudzało ją do lęku, a równocześnie, doznawała wewnętrznego wyciszenia widząc Miłosierdzie Pana, będące większe od jej nędzy.

Wchodząc we własną nędzę, Faustyna odkryła, że Bóg wszystko może. Jej wysiłki zawsze będą bezowocne, jeśli nie będzie w nich odniesienia do Jezusa, wiary w to, że „On może”. Bólem dla Faustyny było odczuwanie „ukrywania się„ Pana. Już wiedziała, że nie może żyć bez Niego (por.69). Tęsknota za Jezusem pogłębiała w niej odczuwanie własnej nędzy. Wołanie o miłosierdzie łączyło się z prośbą o przyjście, zobaczenie, o odczucie bliskości Jezusa.

Przeżywanie własnej nędzy wprowadza Faustynę w udrękę wewnętrzną, osłabienie sił fizycznych i nieumiejętność spokojnego myślenia. W takim stanie ducha potrafi się modlić. Jej pragnieniem jest pocieszenie Pana i Jego chwała. Sama pragnie przyjąć cierpienie. Doświadczenie bólu wewnętrznego nie opóźnia jej dążenia do Chrystusa.



Liczba wyświetleń strony: 9444165 * Liczba gości online: 34 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC