MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Modlitwa i wierność



Zastanawiające jest to, że w pewnym okresie życia mówi o głębokiej potrzebie odzyskania pewnego rodzaju modlitwy, który kiedyś posiadała, a który utraciła z powodu długotrwałych niewierności. Tracąc dar modlitwy, przejmująco cierpiała. Czym jest jej niewierność. Niewystarczającym odpowiadaniem na wezwania Ducha Świętego. A równocześnie samą siebie i innych mobilizuje słowami: „Podwójmy ufność. Nasz Mistrz zwyciężył świat. On nas podtrzyma. Żyję z dnia na dzień, zdając się na Boga we wszystkim co mam uczynić”.

Tym, co mobilizuje Matkę Barat do modlitwy i wierności było pamiętanie o cierpieniach Jezusa i Maryi. W ten sposób wzrastała w odwadze będąc świadomą potrzeby wynagradzania. Równocześnie, odczuwając naglącą potrzebę wzrastania w modlitwie, słuchając kierowników duchowych, Matka Magdalena decyduje się na powierzenie swojego życia duchowego w ręce jednej z sióstr, ówczesnej przełożonej domu w Turynie.

Modlitwa, wynagradzanie prowadzą Świętą do myślenia i zachowań heroicznych. Napisała do jednej z sióstr: „Bądź posłuszna aż do szaleństwa. Pozwól, by ten gwóźdź przybił cię do krzyża”. Nie chcąc utracić łączności z Jezusem, w taki sposób łączy się z krzyżem Pana. Jej cel jest jasny – coraz większe upodobnienie się do Jezus posłusznego aż do śmierci krzyżowej. Umiera dla siebie samej. Jej życie zyskuje moc oddziaływania. Stawała się zależna od poruszeń łaski. Odczuwała miłość Bożą. W tym wszystkim ubolewa, że „nie powrócił jeszcze dar modlitwy, który posiadała w przeszłości”. Na wiele trudności, które się pojawiają Matka Barat mówi: „Patrzę, słucham, modlę się i zachęcam do modlitwy”. Tłumaczy samej sobie to, co wydaje się być ponad jej siły: „Krzyż, cierpienia, przyciągają łaski, a pod tym względem tak mało ich pragniemy”. Założycielka przez modlitwę otrzymuje dar rozeznawania, widzenia tego, co może się wydarzyć. Boleśnie brzmią jej słowa: „Wszystko przepadnie, jeśli powstanie wśród nas rozłam, oto nad czym diabeł pracuje od trzech lat. Z mego miejsca widzę to, czego inni nie dostrzegają i właśnie dlatego tak bardzo wam zalecam troskę o jedność za cenę wszelkich ofiar”.

Modlitwa kształtuje w Matce stanowczość a nawet surowość. Jest otwarta i szczera „do bólu”. Nie nakłada na siostry jarzma. Pozwala na posiadanie zastrzeżeń i na dyskusje o tym, co dotyczy dobra i rozwoju Zgromadzenia. Oczekuje jednak od sióstr, że będą wobec niej otwarte i szczere, ze wszystkimi wątpliwościami zwracające się do niej. Cierpiała z tego powodu, że siostry nadawały rozgłos sprawom Zgromadzenia, podejmując niejako publicznie krytykę Dekretów obowiązujących na okres próbny. Powierzając te bolesne sprawy Bożemu Sercu, Matka oczekuje, aby siostry poszukiwały dobra wspólnego, a nie osobistego. Apeluje o ducha pojednania i gorliwości o chwałę Serca Bożego.

Czerpiąc siły z modlitwy Matka Magdalena Zofia była świadoma oddziaływania złego ducha przez niektóre siostry: „Szatan pracuje przeciw nam i to jakimi narzędziami! Poprzez te, które winny nas podtrzymywać i tworzyć z nami jedność”.




Liczba wyświetleń strony: 10658863 * Liczba gości online: 35 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-18
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC