MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Kontemplacja Matki Barat



Bóg poddaje Matkę oczyszczaniu mistycznemu, w którym doświadcza ona bolesnego działania w pewnych okresach życia modlitwy. Dokonuje się to również pod wpływem zewnętrznych trudności związanych z organizowaniem pracy apostolskiej Zgromadzenia. W życiu duchowym Założycielki pojawiają się na przemian etapy światła i ciemności, trudności zewnętrzne i wewnętrzne, duchowe doświadczenia poczucia nieobecności Boga. Potem przychodzi czas wewnętrznej łączności z Panem, co skutkuje zapałem do dalszej drogi duchowej.

Modlitwa Matki była czuła, płynąca z serca. Słyszy wezwanie do kontemplacji i apostolskiego czynu. Było w niej częste pragnienie modlitwy. Trwała przed Panem szczególnie w godzinach nocnych, kiedy, jak mówiła, tak wielu ludzi nie myśli o Bogu. Głęboko wierzyła w to, że Pan, szczególnie w nocnej porze, najchętniej wysłuchuje naszych modlitw. Podtrzymując w poszczególnych wspólnotach Zgromadzenia pierwotny żar, będący u początku jego tworzenia, Matka bardzo cierpi, a równocześnie w tym cierpieniu doświadcza głębokiej radości. Krzyż stał się dla niej źródłem radości. Posuwa się do heroizmu w pragnieniach, twierdząc: „My winniśmy cierpieć i nie umierać. Jakże bym była szczęśliwa, gdyby tak było”.

Równocześnie, bardzo cierpiąc, Matka nie chce odchodzić z tej ziemi odczuwając, że potrzebuje „jeszcze krzyża”. Uznaje jednak, co do sióstr: „i wy także”. „Nie odejdę, dopóki krzyż nie zostanie dobrze wyryty w waszych sercach”. Krzyż łączy się zatem z charyzmatem Zgromadzenia, z Jego rytmem życia kontemplacyjnym i apostolskim. Nie można zrozumieć Matki Barat bez krzyża w jej sercu. Dopiero przez ten znak miłości czytelne staje się wzrastające w niej pragnienie nieba. Wyrycie w sercu krzyża było w niej dążeniem dla uzyskania miłości. Pragnęła przyjąć miłość Pana w każdej formie. Równocześnie, będąc tak głęboko oddana modlitwie kontemplacyjnej, jakby niedowierza, iż pokochała Pana. Znamienne są jej słowa: „Och, jedynie ten, kto pokochał, może mówić o miłości”.

Matka Barat nie pragnęła i nie szukała żadnej pociechy wewnętrznej. Wystarczała jej wola Boża, praktykowanie posłuszeństwa przełożonym. Była zachęcana w życiu modlitwy do ogołocenia się ze wszystkiego, co mogłoby spowalniać jej dążenie do Pana. Znakiem ogołocenia była jej wierność Duchowi Świętemu. Kierowała się przekonaniem, że tam, gdzie zawierzenie Bogu we wszystkim, tam też pełne ogołocenie serca.

Do czego prowadziła Matkę Barat codzienna kontemplacja Boga? Przede wszystkim do oderwania się o ludzkich ocen, opinii, niechęci, nieżyczliwości, podejrzliwości, sądów, oskarżeń. Całkowicie podda się temu, co była wolą Boga wobec niej i Zgromadzenia. Otrzymała dar odwagi w cierpieniu. Była całkowicie zależną od Ducha Świętego. Trwała przed Bogiem w oczekiwaniu na Jego działanie zarówno podczas rozmyślania, jak i przy rozstrzyganiu trudnych spraw Zgromadzenia, gdzie pośpiech nie był wskazany. Matka była otwarta na słuchanie ludzi. W ich słowach odnajdywała myśl, zamiar, decyzję Pana Boga, choćby taką: „Wewnątrz Zgromadzenia – powiedział (jeden z kapłanów), jest zarodek rozkładu, lecz ktoś możny przed Bogiem modli się za Ciebie”. Jakie było wyjście w tej sytuacji? Przyszła odpowiedź: „Pozwól się pochłonąć przez Jezusa Chrystusa”. Będąc kontemplatyczką stawiała przede wszystkim na działanie Boga. Słuchała rad, rozeznając, które z nich pochodzą od Boga. Modlitwa kontemplacyjna wprowadza w takie rozeznanie.

Kontemplacja jest dla Matki Założycielki źródłem pokoju i radości. Trwała w cierpliwości, często w upokorzeniu, nie mając realnego wpływu na niektóre ze wspólnot Zgromadzenia. Dzięki kontemplacji przetrwała czas rozdarcia w Zgromadzeniu. Ubogacona duchowo doświadcza, że i w Zgromadzeniu odbudowuje się miłość, że może ono otwarcie nosić imię Serca Jezusa. Uzasadnione w pełni są Jej słowa, że „Zgromadzenie to jedno serce i jedna dusza”. Owa jedność była okupiona czasem wytrwałej modlitwy kontemplacyjnej, w której dojrzewały Konstytucje Zgromadzenia. Nowo powstały dom w Paryżu staje się miejscem spotkań i rozmów, nabierania ducha przez twórców odnowy religijnej we Francji, przez misjonarzy i nowo wyświęconych biskupów. Tam się modlili w kaplicy domu, w nim też rozmawiali z Matką Barat. Można odnieść do niej słowa: „Wszyscy Cię szukają”. Szuka się ludzi kontemplacji, ludzi z Ducha Bożego, których serce nieustannie odnawia się w Sercu Jezusa. Z kontemplacji rodzi się jej powołanie nie tylko do służby Zgromadzeniu, lecz do troski o Kościół Powszechny.

W tym samym czasie tęskni ona za samotnością, oderwaniem od wszystkich spraw, a zanurzeniem się w kontemplacji Bożego Serca. Jest świadoma tego, że takiej ofiary oczekuje Bóg. Z odosobnienia, samotności, ciszy, została wprowadzona do miasta od którego stroniła. Rozumiała swoją obecność w mieście przez to, co najważniejsze: „zjednoczenie z Tym, który będzie naszym dziedzictwem na wieki”.

Matka Barat „przez dziesięć lat odczuwała taki pociąg do kontemplacyjnego życia Karmelu, że stanowiło to rzeczywistą pokusę. Poddawała się z posłuszeństwa i z umiłowania woli Bożej. Krok po kroku osiągnęła wewnętrzną jedność czynu i modlitwy”.




Liczba wyświetleń strony: 10716098 * Liczba gości online: 34 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC