MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Owoce modlitwy św. Magdaleny Zofii Barat



Święta Matka Magdalena mówi: „Zakosztuj wreszcie słodkich uczuć wywołanych Jego dobrocią. Nasz Pan jest twoim Oblubieńcem, nieprawdaż?”. A dalej formuje słowa zachęty: „Żyj w pokoju, bardzo radosna, oddychając jedynie powietrzem słodkiej ufności”. Wydaje się, że to są podstawowe owoce odsłaniające serce człowieka modlącego się. Uznawała ona, że nikt i nic nie może przeszkodzić siostrom być szczęśliwymi. Bowiem, źródłem szczęścia, jest „spoczywanie w ramionach krzyża”. Owocem jej modlitwy są fundacje, które zakłada. Owocem jej modlitwy jest odwaga w przemierzaniu dróg Francji. Doświadcza wielu niebezpieczeństw. Można i do niej odnieść słowa św. Pawła: „W niebezpieczeństwie na rzekach, w niebezpieczeństwie w miastach, w pracy i umęczeniu”. Nie rezygnuje z wysiłku na rzecz realizacji misji, pomimo choroby i sytuacji, w której inni dokonują niszczenia tego, co ona z trudem tworzyła. Dlaczego była w stanie znieść bóle oczu uniemożliwiające czytanie i pisanie, niekończącą się gorączkę, dolegliwości różnego rodzaju? Wiele razu siostry uważały, że Matka stoi już na progu wieczności. Dojrzewała przez te doświadczenia, które były dla niej przedłużeniem modlitwy, a zarazem jej owocem. Niezwykłe rozumienie cierpienia upoważnia ją do stwierdzenia: „Uważaj za stracony ten dzień, w którym nie cierpiałaś dla Jezusa”. Cierpienie było przeżywane przez Matkę codziennie, jak modlitwa.

Przeciwności wzmacniają w niej potrzebę usilnej modlitwy. Doświadczając niezrozumienia ze strony tych, którzy powinni ją podtrzymywać na duchu, upokorzenia, uszczypliwe uwagi i to, co było najtrudniejsze, odczucie bycia opuszczoną przez Boga, Matka Magdalena Zofia modli się usilnie. Modlitwa i cierpienia przez które przechodzi sprawiły, że stała się „jasna i pogodna, zawierzywszy zdumiewającej Bożej Opatrzności”.

Matka Założycielka jest cierpliwa również wtedy, kiedy Serce Jezusa nie jest już ośrodkiem życia jej sióstr. Wprowadzono zmiany bez jej zgody. Magdalena Zofia idzie drogą cichości i pokory. Nie chce doprowadzić do rozłamu. Podtrzymuje w jedności wspólnoty, które powstają. Pojawia się zło, doprowadzające do oddzielenia się jednego z domów Zgromadzenia. Święta Matka zachęca siostry do postawy głębokiego zawierzenia Jezusowi. Kolejny owoc modlitwy. Umiejętność zachowania pokoju dla miłowania Boga doskonalej. Matka wzrasta w ufności pamiętając, że „każde dzieło powinni, jak ziarno gorczycy, rozpaść się w ziemi, zanim wyda swój owoc”. Jej cierpliwa i pokorna uległość Bogu odnosi zwycięstwo. Przez cały czas wierzyła, iż Bóg uratuje swoje dzieło, którego jest jedynym założycielem.

Im więcej problemów od ludzi i od złego ducha, tym intensywniejsza i wydłużona w czasie modlitwa Matki. Odnajdywano ją często w mroku kościoła, pogrążoną w adoracji. Całkowicie otwarta na działanie Ducha Świętego. Z tego modlitewnego zanurzenia odczyta w Sercu Jezusa podwójny rytm dla Zgromadzenia: wezwania i daru. To jest droga do świętości przyjęta przez Kościół dla tych dziewcząt, które przyjdą, pociągnięte Miłością.

Matka przyjmuje wielu ludzi, rozmawia z nimi. Wychodzący od niej są szczęśliwi, bo zostali zrozumiani. Posiada dar umiejętności nawiązywania kontaktu i otwarcia się na to, co w człowieku jest niepowtarzalne. Wczuwała się w człowieka i słuchając, traktowała jego sprawy, jak własne. Kolejne owoce modlitwy Matki Barat.

Powstają nowe domy, przy równoczesnej biedzie w Zgromadzeniu. Matka Magdalena Zofia odpowiedzialnie myśli o przygotowaniu kolejnych kadr wychowawczych dla instytucji szkolnych. Przyjmuje siostry z Włoch, skąd zostały wyrzucone. Zatrzymuje je na krótki czas, aby odpoczęły, a potem posyła na kolejne placówki apostolskie. Skąd te siły, zapał, duchowa waleczność, wiara? Matka w raz z Chrystusem i Kościołem, doświadczając w jednym miejscu prześladowania, idzie z siostrami tam, gdzie jest to możliwe. Udziela wskazówek, prostuje myślenie sióstr w sprawach Zgromadzenia, nadaje kierunek poszczególnym wspólnotom i siostrom, przystosowując je do nowych potrzeb wynikających ze „znaków czasu”. Niezwykłe są jej słowa będące ideą, którą siostry powinny się kierować, słowa mające wręcz znamię jej testamentu: „Przystosowujcie się i idźcie naprzód”. To wszystko jest przeniknięte głęboką kontemplacją Boga. Jest zapatrzona i zasłuchana w Serce Jezusa.

Była osobą wykształconą i inteligentną. Emanowała niezwykłym stylem prowadzenia rozmów. Posiadała wyjątkowy dar wczuwania się w człowieka. Miała wielu przyjaciół i ludzi do końca jej oddanych i darzących ją głębokimi uczuciami. Była osobą bardzo szeroko patrzącą na życie Kościoła, świata, a przede wszystkim Zgromadzenia. Była wielką wychowawczynią i wielką świętą.




Liczba wyświetleń strony: 10664000 * Liczba gości online: 32 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-19
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC