MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Bardzo chcę wierzyć



Od jakiegoś czasu w moim myśleniu i sercu dojrzewa myśl, że moja wiara polega tylko na pewnych praktykach chciałabym się nawrócić, uwierzyć całkowicie w Boga, oddać się Mu i zaufać. Wierzę w to, że mi pomaga, zdaję sobie sprawę z jego obecności tego, że cały czas jest przy mnie, ale nie wierzę tak jak na chrześcijanina przystało. Czuję Jego obecność, ale nie jest to rozmowa i autentyczne przebywanie z Bogiem. Co mam zrobić by zacząć wierzyć, jak się modlić? Proszę o pomoc, bo bardzo chcę WIERZYĆ. (O)


Czym jest wiara? Jest zaufaniem Bogu we wszystkim bardziej, niż własnym wyobrażeniom o Nim. Jest to zaufanie temu, co przekazuje nam w swoim słowie. Wiara to nie tylko zaufanie, ale i posłuszeństwo temu, co mówi Bóg. Zdaję się na Boga. Przyjmuję to, co On mówi, nie do końca, lub wcale nie rozumiejąc, o co Mu naprawdę chodzi w mojej sprawie.

Wierzyć, to być pewnym tego, czego się oczekuje, być przekonanym o rzeczywistym istnieniu tego, czego się nie widzi. Wiara daje naszemu życiu fundament, na którym możemy budować. Tym fundamentem nie są poszczególne dogmaty i słowa, lecz Bóg. Wierzyć, to budować na Bogu, Jemu zaufać, z Jego perspektywy widzieć swoje życie.

Wierząc oddaję siebie Bogu. Nie trzymam się kurczowo siebie, czyli własnych pomysłów na życiem, rozwiązań, które nawet uznaję za słuszne, za dobre. Wiara mówi mi to, że Bóg chce mojego dobra i zna drogę, którą chce mnie poprowadzić ku życiu pełnemu, jakim jest bycie zbawionym.

Śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa są głównymi treściami wiary. Te wydarzenia dają nam nowe spojrzenie na nas samych i nową wizję życia. Wierząc wychodzimy ze skostniałego świata, w którym funkcjonujemy i przechodzimy do innego, który pokazuje nam światło, jakiego udziela Jezus.

Wiara, zaufanie Bogu - uzdrawia. Szczególnym miejscem uzdrowienia jest Eucharystia i Sakrament Pojednania. W sakramentach przeżywamy spotkanie z Bogiem. W nich doświadczamy, odkrywamy prawdę o sobie, ale przede wszystkim prawdę o miłującym nas Bogu. Doświadczając miłości Boga, doświadczamy rytym samym zgody na własne życie. Nie jest to równoznaczne ze zgodą na grzech, lecz z miłością do siebie samego, jako grzesznika. Doświadczając radosnego przyjęcia Jezusa w Komunii świętej, mogę przyjąć siebie tak, jak Bóg przyjmuje mnie. Wiara jest postrzeganiem siebie z punktu widzenia Boga; jest patrzeniem na własne życie Jego oczami i odczuwaniem tej rzeczywistości Jego sercem. Dlatego w modlitwie winniśmy prosić o to, co pomaga w zbliżeniu się do Pana, co jest odpowiedzią na Jego słowo.

Stawiasz pytanie o to, "Jak się modlić?" Czytaj w Ewangelii, o co Jezus nas prosi, do czego zachęca, jak sam postępuje? Proś Go, abyś chciała tak myśleć, postępować, tego właśnie chcieć. Modlitwa jest odpowiedzią na słowa Jezusa, na pragnienia w nich zawarte. Odczytuj je, medytuj słowo, kontempluj Pana, który jest przedstawiony w opisach ewangelicznych, będących obrazami, w które należy się wpatrywać z uwagą i miłością.

Módl się, powtarzając wiele razy słowa, zdania z Pisma świętego, które Cię poruszyły, zyskałaś w nich pocieszenie. Powtarzaj je, aby zakorzeniły się w Tobie. To one wpływają na Twój styl myślenia, postępowania, mówienia. Słowa Jezusa budzą w Tobie pragnienia, jakie ożywiają Jego. Zaczynasz w ten sposób pragnąć tego, czego On pragnienie, chcieć tego, czego On chce. To jest miłość. Modlitwa jest aktem miłości.

W modlitwie chodzi o trwanie w Jezusie. Nie wypowiadanie słów "na akord". W tym, co mówisz do Boga, powinnaś być cała, czyli myśleć o tym i przeżywać słowa wypowiadane. Mówi Jemu o swoich pragnieniach pięknych i niepięknych, jasnych, rozświetlonych i tych ciemnych, których może się wstydzisz.

Pozwól, aby Duch Święty modlił się w Tobie. Pozwól wchodzić Mu wszędzie tam, gdzie odczuwasz lęk, niepokój, zamęt. Myślę szczególnie o Twoim sercu, o zmysłach, stylu myślenia. Zapraszaj Jezusa w sprawy, które nie zostały jeszcze rozświetlone Jego nawiedzeniem, Jego obecnością, Jego czułym, delikatnym, uzdrawiającym dotknięciem.

Wołaj o jedność z Nim. Pragnij jedności. Zajmuj się Nim w modlitwie, nie zaś sobą i własnymi problemami. Myśl o Nim a z czasem zauważysz, że Twoje problemy odchodzą, są rozwiązywane. Jeśli pojawia się w Tobie lęk, sprawa trudna, spotkanie, którego chciałabyś uniknąć, nie przeżywaj tego sama. Wprowadź w całe to zmaganie Jezusa. To jest modlitwa. Modlić się, to przeżywać swoje życie z Bogiem. Jego uczynić ośrodkiem myślenia, pragnień, motywacji, dążeń.

Jak się modlisz, tak żyjesz. Módl się życiem. Co to znaczy? Wprowadzaj w nie Jezusa. Powiem obrazowo - trzymaj Go za rękę, chodź z Nim, nie wypuszczaj Jego dłoni ze swojej. W modlitwie przychodzi czas na tracenie. Odważ się dać Jezusowi to, o co Cię prosi. Niezbędne jest jednak rozeznanie, czy to On cię prosi. Jeśli w modlitwie nie ma strat, to można powiedzieć, że ona się jeszcze nie zaczęła. Bowiem modlitwa jest doświadczeniem, w którym Jezus powoli, stopniowo, z miłością przejmuje kolejne obszary mojego serca, uzdrawiając je, czyli czyniąc je zdolnymi do kochania. Tam, gdzie ma miejsce uzdrawiania przez Jezusa, tam też odczuwamy, że tracimy to, do czego się przywiązaliśmy, od czego lub, od kogo jesteśmy uzależnieni, czego oddać nie chcemy, a tym samym stawiamy opór Bogu.

Tam, gdzie odczujesz w sobie opór w czasie modlitwy, tam może istnieć obszar w sercu jeszcze nieuzdrowiony przez Pana. Proś Jezusa, aby tam wszedł i słuchaj, patrz na to, co się będzie w Twoim sercu dokonywało. Zaufaj. Nie lękaj się! Bóg wie, co trzeba z tym zrobić, Ty nie musisz się orientować. Modlitwa jest umieraniem dla wszystkiego, co uznaliśmy za swoje i jest rodzeniem się dla życia w Jezusie. Czas modlitwy, to czas umierania i rodzenia się; wychodzenia z niewoli i radowania się wolnością. Tylko będąc wolnym, można kochać, cieszyć się bliskością Boga, tęsknić za modlitwą, postrzegać ludzi wokół siebie jak moich braci i moje siostry w Jezusie.

Im więcej się będziesz modliła, tym więcej będziesz pragnęła modlitwy. Modli się ten, kto daje Bogu swój czas. Modlitwa jest dawaniem sobie czasu na obecność przed Panem. Nie chodzi o to, żebyś wiele mówiła, lecz przede wszystkim słuchała, pragnęła zasłuchania, wsłuchiwania się w słowo Jezusa i w poruszenia, jakie ono dokonuje w Twoim sercu. Dostrzegaj subtelne poruszenia, jakie przychodzą pod wpływem słowa, czy ewangelicznego obrazu, w który się wpatrujesz. I nie spiesz się. Pośpiech na modlitwie pozbawia człowieka głębi, radości smakowania. W modlitwie chodzi o smakowanie obecności Pana.

Módl się, a Duch Święty będzie Cię prowadził.

Serdecznie Cię pozdrawiam - ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wyświetleń strony: 8812541 * Liczba gości online: 22 * Ostatnia aktualizacja: 2017-04-24
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC