MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Odzyskać swoją wartość



W jaki sposób odzyskać swoją wartość po tych wszystkich swoich przeżyciach, po tych wszystkich doświadczeniach, po tym jak zostałam wykorzystana seksualnie, po tym jak zostałam odrzucona przez innego mężczyznę, kiedy dowiedział się o tej prawdzie. Tak bardzo mu zaufałam, że chciałam być do końca szczera, chciałam, żeby wiedział. Jednak teraz sobie uświadamiam, że z jego strony była to bardziej manipulacja, brak zrozumienia tego, że czasem nie chcę, żeby ktoś mnie dotykał, że czasem nie chce robić pewnych rzeczy, na które nie mam ochoty, że czasem potrzebuje być sama. Chciałam być przez Niego kochana, tylko nie rozumiem, dlaczego po tej prawdzie mnie odrzucił, dlaczego podważył moje słowa, dlaczego później chciał się na mnie zemścić, robił to w ten sposób, żeby zrobić to ze mną tyle razy ile razy tamten mnie wykorzystał. Ciężko mi było powiedzieć NIE temu sprawcy, miałam głupie poczucie winy, lecz po tym wszystkim później potrafiłam temu ostatniemu mężczyźnie powiedzieć NIE, umiałam powiedzieć, że Kochać to znaczy czynić dobro, a współżycie przed ślubem nie jest dobrem. Czy dobrem jest to, że później pojawia się smutek? Dzięki niemu nauczyłam się stawiać granice, tylko jeszcze tak do końca nie wiem, jakie są prawidłowe granice, może potrzebuje jakiejś lektury na ten temat, może mi ksiądz poleci.
Będę wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam. (E).



Jak odzyskać swoją wartość? Nie musisz jej odzyskiwać. Ona jest w Tobie. Jesteś wartościowym człowiekiem, kobietą. Wartość Twoją określa wielkość i piękno pragnień, które wypełniają serce. Ważne jest to, że nosisz w sobie marzenia o czymś wielkim, o pięknej miłości mężczyzny, którą będziesz mogła odwzajemniać.

Nie utraciłaś swojej wartości przez doświadczenia, które Tobą wstrząsnęły. Pozostało głęboko w Tobie piękno, zaufanie, otwartość, szczerość. To są elementy tworzące poczucie własnej wartości. Nie przestałaś być kobietą zdolną do miłości. A to jest najważniejsze. Nic innego poza tym nie jest tak istotne. Jeszcze nie byłaś w stanie rozpoznać człowieka, któremu można zaufać i otworzyć przed nim swoje serce. Ta zdolność, umiejętność jest jeszcze przed Tobą. Przesz trudną szkołę życia, uczenia się siebie, uczenia się mężczyzny; poznawania tego, co jest ważne, mniej ważne i co nie jest zupełnie ważne.

Zobacz, że jest w Tobie piękna cecha - zaufanie człowiekowi. Ten, który ufa, naraża się na zranienie. Im wyższy stopień zaufania, tym więcej cierpienia, ponieważ większa możliwość doświadczania zranień. Jesteś ufna. To jest tylko dobre. To jest w Tobie niezwykłe. Nie trać tej wartości, nie porzucaj jej będąc w niej głęboko zranioną. Konieczne jest większe rozeznawanie tego, komu możesz zaufać, a wobec kogo powinnaś być ostrożna, nie mówiąca wszystkiego o swojej przeszłości.

Nie oddałabyś się mężczyźnie, gdybyś go nie kochała. On wykorzystał Cię, oszukał. To jest duża i bolesna strata. Nie byłaś w stanie mu odmówić, ponieważ miłość czyni bezbronnym, a także bezradnym wobec osoby kochającej. Kobieta, która kocha, jest ufna wobec mężczyzny. Nie podejrzewa, kiedy on prowadzi jakąś grę obliczoną na użycie, na osobistą przyjemność, wyłącznie na doznania. Zdolność zaufania człowiekowi jest Twoją siłą. Jest to równoznaczne z umiejętnością kochania. Trudna jest Twoja droga dojrzewania w relacjach, dorastania do odpowiedzialnej miłości. Mam na uwadze to, o czym wcześniej wspomniałem, komu możesz zaufać.

Czy powinnaś być szczera wobec kolejnego mężczyzny opowiadając mu o wykorzystaniu seksualnym, o własnych doświadczeniach? Uważam, że nie powinnaś tego wszystkiego powiedzieć. Nie byliście jeszcze ze sobą w głębokiej relacji. On nie patrzył jeszcze na Ciebie z miłością. Mężczyzna kochając, potrafi pokochać całą przeszłość kobiety.

Nie znałaś tego mężczyzny tak, aby wiedzieć, w jaki sposób zareaguje on na ból doświadczeń, przez który przeszłaś. On Ciebie nie kochał. W całym dramacie Twoich spotkań z nim dostrzegam kolejną Twoją piękną cechę - zdolność mówienia NIE. Wobec pierwszego mężczyzny jeszcze tego nie potrafiłaś. Wstrząs, przez który przeszłaś uzdolnił Cię do mówienia NIE. To jest słowo troski o własną godność. Nosisz w sobie głębokie poczucie własnej godności i wartości. W taki sposób zadbałaś o siebie określając, że granica Twojej intymności przez kolejnego mężczyznę jest nieprzekraczalna.

Komu możemy zaufać, wobec kogo wolno być szczerym uczymy się nie z książek czy dobrych rad osób nam bliskich, lecz na drodze własnych porażek, pomyłek życiowych. One bolą, ale i uczą. Nie można uczyć się rzeczy ważnych nie ponosząc żadnych strat. Wiem, ze brzmi to okrutnie, lecz kolejne doświadczenia otwierały Ci oczy na siebie samą, na mężczyzn, których poznawałaś.

Oczekiwałaś miłości. Okazałaś ją w szczerości i prawdzie. Postąpiłaś uczciwie. To był wyraz wielkiego szacunku wobec tego mężczyzny. Chciałaś, aby miał świadomość tego, przez co przeszłaś. Nie potrafił, nie był w stanie uszanować Ciebie i tego, co usłyszał o Twoim doświadczeniu. Ten, kto kocha, przyjmuje człowieka z jego teraźniejszością i przeszłością. Słusznie postąpiłaś odmawiając z nim współżycia.

Stawiasz pytanie: czy dobrem jest to, że pojawia się smutek po takiej odmowie współżycia? Dlaczego pojawił się smutek? Przecież uznałaś, że Twoja decyzja nie współżycia przed ślubem jest słuszna. Postąpiłaś w zgodzie z własnym sumieniem, zasadami, które uznałaś za swoje. Smutek może mieć swoje źródło w tym, że odmawiasz tego, czego inny człowiek oczkuje od Ciebie. Nie można nastawiać się w życiu na to, że będziemy spełniali pragnienia, oczekiwania, żądze innych, dostarczając im przyjemności. Patrz na to, co Ciebie buduje, raduje, czyni wewnętrznie piękną, mądrą, mającą poczucie godności, szacunku do samej siebie.

Nie można żyć w relacji z innymi nie stawiając im granic, których przekraczać nie powinni. Nasze życie będzie wtedy udane, jeśli potoczy się w obrębie określonych granic. Aby Twoje spotkanie z mężczyzną było udane, konieczna jest równowaga między zachowaniem granicy a przekraczaniem jej, między ochroną a otwarciem się, między separacją a darowaniem siebie.

Klucz do szczęścia leży w umiejętności pokochania siebie samej w swoich własnych granicach. Powinnaś stawiać granice w relacji z innymi. Co określa granicę? Pewien umiar. Bez zachowania we wszystkim umiaru życie nie może się udać. Nie może być tak, że kolejny i kolejny mężczyzna wchodzi w Twoje życie i pozbawia Cię tego, co masz najcenniejsze, a potem odchodzi nie zważając na Twoje poranienie, samotność, poczucie skrzywdzenia.

Bliskość jest zawsze wyrazem zaufania. Nie każdemu możemy zaufać, ponieważ nie każdy człowiek będzie w stanie być odpowiedzialnym za zaufanie, jakim go obdarzyłaś, może nie być zdolnym uszanować Tego, co dla Ciebie jest święte, nienaruszalne, nie do podeptania. Wchodząc w relację rozeznawaj czy masz do czynienia z człowiekiem, który potrafi być odpowiedzialny przede wszystkim za siebie, czy kocha siebie. Nie będąc odpowiedzialnym za siebie, nie będzie również takim w stosunku do innych. Jeśli nie kocha siebie, nie będzie zdolny powierzyć swoje życie w Twoje ręce, z zaufaniem i szczerością. Rozeznawaj, czy mężczyzna, który staje przed Tobą przychodzi po to, aby wyłącznie brać, czy też, aby przede wszystkim dawać, współtworzyć związek, iść RAZEM dążąc do stawania się JEDNOŚCIĄ.

Proponuję Ci przeczytanie książki Anselma Grüna - "Ustalać granice-szanować granice", Kielce 2006. I drugiej pozycji Anselma Grüna i Ramony Robben - "Porażka? Nowa szansa!", Kraków 2005. Książkę, która wniesie w Twoje serce ukojenie i łagodność, a równocześnie pozwoli spojrzeć na siebie, jako na kobietę dzielną, wartościową i piękną jest "Urzekająca", John i Stasi Eldredge, Warszawa 2005.

Pamiętam o Tobie w modlitwie - ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wyświetleń strony: 9998559 * Liczba gości online: 22 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-16
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC