MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Okazywaliśmy sobie miłość



Szczęść Boże!
Przeglądając księdza stronę Duch Święty mnie natchnął i postanowiłam napisać. Mam bardzo delikatny problem dotyczący czystości. Nie potrafię, a wręcz nie mogę sobie wybaczyć. Wybaczyć swojej grzesznej przeszłości. Chodzi właśnie o czystość. Ta sfera mojego życia jest bardzo poraniona. A to sprawia ogromny ból. Dopiero teraz dotarło do mnie tak naprawdę, co straciłam - swoją niewinność. Bardzo często upadałam popełniając grzechy nieczyste. Czułam się podle, miałam wrażenie, że Jezus już mnie nie kocha, że przekreślił mnie za moje czyny. Jednak On ciągle Jest. Później poznałam chłopaka. On nazywał mnie swoją dziewczyną a ja nie potrafiłam mu powiedzieć NIE. Tak naprawdę nie chciałam z nim być, tylko nie miałam odwagi mu tego powiedzieć. Tak tworzyliśmy związek, który był budowany na pożądaniu. Bardzo szybko się z nim rozstałam, może po tygodniu. Później poznałam nowego chłopaka. Zaczęło się od wysyłania sobie nawzajem miłosnych smsów. Bardzo często gadaliśmy przez gadu- gadu, wysyłaliśmy sobie miłosne maile. W końcu zaczęliśmy ze sobą chodzić. Kiedy spotykaliśmy się "okazywaliśmy sobie miłość" w sposób w jaki nie powinniśmy - przytulaliśmy się, całowaliśmy w sposób bardzo namiętny. Ale między nami nie doszło do takiego bardzo cielesnego zbliżenia - nie poszliśmy do łóżka i nie mieliśmy z sobą stosunku. Aczkolwiek mój chłopak chciał dowodu miłości. Myślę, że chciał zaspokoić swoje potrzeby, a ja chciałam szczerego uczucia. Po trzech miesiącach takiego "pustego" związku rozstaliśmy się. Teraz mam ogromne wyrzuty sumienia. Wydaje mi się, że byłam bardzo łatwą dziewczyną, którą można w bardzo prosty i szybki sposób zdobyć. Czuję, że mam w sercu ogromną ranę, ogromny ból, z którym nie potrafię sobie poradzić... Nie potrafię sobie wybaczyć swojej grzesznej przeszłości - swoich nieczystych czynów i nieudanych związków budowanych na pożądaniu...
Bardzo proszę o odpowiedź na mój list.
Pozdrawiam
Z Panem Bogiem. (S)



Niekiedy nie chcemy sobie wybaczyć, nie dajemy sobie takiego prawa. Życie polega, między innymi, na wybaczaniu sobie oraz innym. Przebaczanie rozwija w nas miłość piękną, prawdziwą, wprowadzającą pokój w serce.

Jesteśmy grzesznikami. Bóg chce, żebyś sobie przebaczyła tak, jak On Tobie przebaczył. Nie przebaczanie jest spowodowane świadomością, że mnie nie powinno się to zdarzyć, mnie nie powinno coś takiego spotkać, powinnam takie sytuacje przewidywać, zapobiec temu, co się stało. Stajemy się mądrzy po przejściach, doświadczeniach, które nazywamy grzechem, po żalu za nie przed Bogiem i przyjęciu od Niego przebaczenia.

Nie możemy zapobiec wielu sytuacjom prowadzącym do grzechu. Nie rozeznajemy, co z danej propozycji, gestów, słów chłopca wobec dziewczyny może wyniknąć. Sfera czystości jest najbardziej delikatną w dziewczynie, kobiecie. Bardzo łatwo zranić człowieka, który ceni sobie czystość. Tam, gdzie jest miłość, istnieje możliwość zachowania, ustrzeżenia czystości, zachowania sfery intymnej wyłącznie dla tego, kto kocha.

Ważne jest to, jaką masz obecnie świadomość. Nazywasz rzeczy po imieniu. To jest początek dobra, zwrot ku lepszemu. Jezus nie przekreśla człowieka za jego czyny. Odpowiedzią Boga na ludzki grzech, jest zawsze miłość, wsparcie, okazywanie pomocy, rozłożone szeroko ramiona, aby powracającego człowieka objąć, przytulić, wyznać prawdę o tym, że przez cały ten czas, kiedy upadałaś, On płakał, wychodził naprzeciw ciebie wyglądając twojego powrotu.

Kiedy nie mamy odwagi powiedzieć drugiemu, że czegoś nie chcemy, że zależy nam na czymś innym, pojawia się grzech. Rozumiem twój brak odwagi, aby powiedzieć chłopcu, z którym chodziłaś, że nie chcesz wchodzić w relację intymną. Zależało ci na nim. Tak bywa z chłopcami, że jeśli dziewczyna chce "chodzić" z chłopcem, jest zachęcana przez niego do wejścia w relację seksualną.

Prośba ze strony chłopca o dowód miłości jest nieporozumieniem. Miłości nie udowadniamy. Postawiłbym pytanie, czy on Ciebie kocha, skoro oczekuje na dowód. Tego rodzaju oczekiwanie jest prośbą, abyś pomogła mu zaspokoić jego potrzeby. On w tej chwili nie myśli o tobie: czy ty tego pragniesz, co myślisz i czujesz. Ważny jest on i jego potrzeby. Twoje oczekiwanie było słuszne. Spodziewałaś się z jego strony szczerego uczucia, miłości, troski, czułości, myślenia o tobie. Tak zachowuje się mężczyzna, który kocha kobietę - myśli o jej potrzebach, przeżyciach, tego, co ona będzie przeżywała, gdy dojdzie do intymnego zbliżenia.

Zasadne było rozstanie się z chłopcem, który, być może, chciał cię potraktować jako swoją, jedną z przygód, o charakterze seksualnym. Najważniejsza jest miłość. Faktem jest, że trzeba jej oczekiwać od chłopca, rozmawiać o niej, stawiać pytania. Jeśli nie chce rozmawiać, a jedynie "działać", należy się rozstać. Dają siebie i swoje życie w ręce mężczyzny powinnaś być przekonana, że jemu zależy na tobie, jako osobie, człowieku, kobiecie, nie zaś wyłącznie na twoim ciele. Korzystaj z kobiecej intuicji, która zasadniczo nie myli się w takich sprawach.

Dziewczyna powinna stawiać chłopcu granice w osobistej relacji. Kiedy on się nie zgadza na określone, czasowe ograniczenia, prawdopodobnie jego intencje nie są szlachetne wobec dziewczyny. Nie szanując granic związanych z twoją intymnością, systemem wartości, z sumieniem, tak naprawdę nie ma szacunku do siebie i ciebie zarazem. Gdzie nie ma szacunku, nie ma też miłości. Nasze życie będzie wtedy udane, jeśli będzie się toczyło w obszarze określonych granic.

Tam, gdzie jest prawdziwa miłość między mężczyzną a kobietą są zranienia, pojawia się ból. Kiedy chłopiec zranił ciebie, a tego nie odczuwał jako głębokiego bólu we własnym sercu, on ciebie nie kochał.

Kobieta nie powinna dać siebie mężczyźnie, wchodząc w relację intymną, jeśli nie czuje się przez niego kochana. Swojego przekonania o jego miłości nie powinna opierać wyłącznie na jego wyznaniach, słowach umiejętnie dobranych, w oprawie czułości, westchnień i czasem pozornej troski o nią. Miłość należy odczytywać z gestów, znaków, postawy, zachowań. Więcej mężczyzna powie prawdy o sobie przez to, jak się zachowuje, niż przez słowa, które wypowiada. Nie każdemu wyznaniu należy natychmiast dawać wiarę. Nie oznacza to, byśmy budowali wokół siebie strefę nieufności. Chodzi jedynie o nie spieszenie się z tym, co bardzo angażuje w relacji między mężczyzną a kobietą. Koniecznością jest odkrycie, czy mężczyzna, chłopiec, wobec którego serce kobiety, dziewczyny poddaje się innym reakcjom - jest prawdziwy. Trzeba chłopca poznać, słuchać i patrzeć na ile jest spójność, harmonia, zgodność pomiędzy tym, co mówi, a tym, jak żyje.

Jeśli uzależnia "chodzenie" z tobą od wejścia w relację intymną w trybie natychmiastowym, należy go potraktować jako człowieka, który nie myśli rozważnie zarówno o życiu własnym, jak i twoim. Jeśli jest mu trudno zachować opanowanie w sferze seksualnej, powinien pozwolić sobie pomóc. Tą osobą, która winna udzielić mu wsparcia powinna być dziewczyna, z którą chodzi.

Pośpiech w relacjach intymnych sprawia, że chłopiec, mężczyzna "bierze to, czego potrzebuje dla zaspokojenia swojego popędu seksualnego" i odchodzi, bez zobowiązań i odpowiedzialności za najbardziej z intymnych i najpiękniejszych aktów między kobietą i mężczyzną. Zawiedzenie się, utrata zaufania, poczucie bycia oszukaną powoduje głęboką ranę w sercu kobiety.

Nie można zgadzać się na intymną bliskość, jeśli nie ma zaufania, że jest to ten mężczyzna, z którym pragnę być w moim życiu.

Jak odnieść się do wyrzutów sumienia? Jak wybaczyć sobie swoją przeszłość? Wyrzuty sumienia mogą zniechęcać do działania i wywoływać ciągłą, ostrą krytykę samego siebie. Ale w wyrzutach sumienia jest również duża szansa dla ciebie. Nie obwiniaj się, że wszystko zrobiłaś źle, a równocześnie nie rozgrzeszaj się całkowicie z winy. Wyrzuty sumienia pokazują nam, że nie jest możliwe pozostanie niewinnym przez całe życie. One też wskazują w tobie na potrzebę osobistego nawrócenia się, powrotu do Boga, do bliskości z Nim. Nie ma sposobu na całkowite pozbycie się wyrzutów sumienia. Będą się one w tobie pojawiać. Istotne jest to, abyś się na nich nie zatrzymywała, żebyś ich sobie nie zabraniała i żebyś za dużo o nich nie myślała. One będą ci przypominały o tym, żebyś codziennie zwracała się do Boga i otwierała przed Nim swoje serce. Wtedy wyrzuty sumienia nie paraliżują, lecz budzą czujność w codzienności. To one czynią wrażliwym, pokornym i pięknym nasze serce i otwierają je na Boga. Im bardziej "zaprzyjaźniamy się" z wyrzutami sumienia, zamiast je zwalczać, tym bardziej one same się przemieniają i tym bardziej przemieniają nas samych.

Pojawił się w tobie smutek. Trzeba przez niego mądrze przejść. Będziesz go odczuwała, albo już jesteś w stanie odczuwania przez wściekłość, ból, bezsilność, rezygnację, chęć wycofania się z relacji. Ból, który się pojawiał będzie w twoim sercu, jest odczuciem właściwym i dobrym. Przeszłość przeżywamy i oczyszczamy się z jej negatywnych skutków przez ból serca. Jeśli możesz płakać, płacz. Płacz tak często, jak tego potrzebujesz. Nie słuchaj tych, którzy zabraniają płakać.

Odczuwając gniew, wściekłość, która cię ogarnia, możesz wykrzyczeć lub napisać wszystkie zarzuty, jakie odczuwasz w sercu wobec spotkanych mężczyzn. Nie wolno ci zbyt szybko usprawiedliwiać innych. Powiedz głośno, co o nich myślisz. Wykrzycz również z siebie to, co myślisz o sobie, o swoim postępowaniu w relacji z chłopcami.

Nie można ominąć przeszłości, ale można, a nawet trzeba się z nią pożegnać. Rozstań się z poglądem, jaki nosisz w sobie, że byłaś bardzo łatwą dziewczyną, którą można w bardzo prosty i szybki sposób zdobyć. Rozstań się z takim poglądem, takim postrzeganiem siebie. Zostaw emocje i uczucia, które takim myślom towarzyszą.

Rozstań się ze swoim bólem, z urazami, ze świadomością nieudanych związków budowanych na pożądaniu. To wszystko jest konieczne, aby skoncentrować się na teraźniejszości. Tak opisaną przeszłość zostawiamy, rozstajemy się z nią, jak z podartym, podziurawionym i poplamionym płaszczem, którego już nie ma sensu łatać, cerować ani też prać. Zrzucamy go z siebie i powierzamy Bogu. Pamiętasz, jak niewidomy żebrak Bartymeusz, kiedy usłyszał, że Jezus go woła, zrzucił z siebie płaszcz, wybiegł z rowu i pobiegł na drogę, po której szedł Pan. Chodziło o jego przeszłość. Coś trzeba zostawić, stracić, porzucić, aby możliwe było pójście dalej w życie, z nadzieją. Tym, który bierze na siebie twoją przeszłość jest Jezus. Jemu powinnaś to wszystko przekazać. Ważna jest w tym miejscu twoja świadomość, że weźmie to wszystko, co z siebie zdejmujesz, z miłości do ciebie.

Dobrze uczynisz, jeśli będziesz przystępowała raz w miesiącu do Sakramentu Pokuty. Często przyjmuj Jezusa w Komunii świętej. Czytaj Ewangelię, poznawaj Tego, który Cię kocha. Jesteś przez Niego kochana taką, jaka jesteś, z twoją przeszłością i teraźniejszością. Przeżywaj w sercu prawdę o tym, że jesteś bardzo kochana. Ucz się od Jezusa, kochać siebie samą. Mamy przeszłość taką, jaką mamy. Pragnij rozpocząć nowe życie. Słuchaj tego, co mówi Bóg. Idź za tym. Dwie ważne sprawy, aby żyć w wierze i miłości, to codzienne czytanie i rozważanie słowa Bożego i życie sakramentalne (Msza święta i Sakrament Pokuty). To jest droga, na której możesz zostawić swoją przeszłość i wybrać przyszłość. Twoja mądrość i wrażliwość serca, wewnętrzne piękno, troska o siebie i życie w pojednaniu z Bogiem teraz się w tobie kształtują. Dojrzewamy zarówno przez sytuacje, które z dumą określamy, jako zwycięstwo, ale i przez te, o których z zawstydzeniem myślimy, jako o naszych porażkach. Ważne jest to, że naprawdę chcesz żyć inaczej niż dotychczas.

Wiesz, że jesteś piękną i dobrą dziewczyną, pięknym i dobrym człowiekiem? A to dlatego, że masz wyrzuty sumienia. Potrafisz krytycznie spojrzeć na własne życie. Twoja prawdziwość budzi mój podziw. Nie usprawiedliwiasz siebie, nie oskarżasz chłopców, z którymi wchodziłaś w bliskie relacje. Ty już spotkałaś Jezusa, On ciebie dotknął, przyjął i z czułością tuli do siebie. Nie byłabyś zdolna do takiego opisu własnej przeszłości, do łez i żalu, który wzrusza, gdyby Jezus nie spojrzał na ciebie z miłością.

Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

Zapewniam o modlitwie - ks. Józef Pierzchalski SAC

Liczba wyświetleń strony: 8876028 * Liczba gości online: 20 * Ostatnia aktualizacja: 2017-04-30
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC